Nie żyje Gary Watson z The Lapelles

Lider grupy The Lapelles Gary Watson zmarł w wyniku tragicznego wypadku, który wydarzył się nad rzeką Clyde w Szkocji w sobotę (13 sierpnia).

Gary Watson i The Lapelles w studiu Tenement TV

Według nieoficjalnych informacji muzyk zmarł w wyniku upadku z wysokości do rzeki Clyde, jednak rodzina i członkowie grupy nie potwierdzili tych doniesień.

Reklama

Jak podaje BBC wokalista i gitarzysta poniósł śmierć w wyniku licznych obrażeń, spowodowanych upadkiem z dużej wysokości. Po akcji ratunkowej Watson trafił do szpitala w Glasgow, tam jednak nie udało się go uratować.

Na oficjalnym profilu grupy na Facebooku pojawiło się specjalne oświadczenie:

"Zszokowani i z wielkim smutkiem informujemy, że Gary zmarł dziś rano w wyniku obrażeń, które poniósł w wyniku nieszczęśliwego wypadku, mającego miejsce zeszłej nocy" - czytamy.

"Dziś byłyby jego 22. urodziny. Nie mamy słów, aby opisać tę straszną tragedię. Gary był siłą napędową, osobą bez której zespół nie mógłby istnieć. Straciliśmy przyjaciela, brata i bohatera. Jeszcze w to nie wierzymy. Wysyłamy najgłębsze kondolencje do rodziny Gary’ego i mamy nadzieję, że uszanujecie naszą i ich prywatność" - napisali członkowie zespołu.

Grupa Gary'ego Watsona, The Lapelles, powstała w lutym 2014 roku. Zespół z tragicznie zmarłym muzykiem stworzyli Jack Anderson, Leon Green, Christopher Ballantyne oraz Jamie Holmes. Formacja pracowała nad debiutanckim materiałem. Do tej pory zdążyła nagrać trzy single "Seventeen", "Snakeship" oraz "Grab By Life". Dobrze wypowiadała się o nich brytyjska prasa.

Na tragiczną śmierć zareagowali inni przedstawiciele brytyjskiej sceny muzycznej. Na Twitterze o Watsonie wspomniał m.in. członkowie Franz Ferdinand.

Dowiedz się więcej na temat: śmierć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje