Nick Menza nie żyje. Były perkusista Megadeth miał 51 lat

W sobotę (21 maja) zmarł Nick Menza, były perkusista Megadeth. Muzyk na skutek niewydolności serca przewrócił się na scenie podczas występu ze swoim zespołem OHM.

Nick Menza (stoi pierwszy z lewej) w składzie Megadeth w 1997 r.

Do tragicznego wypadku doszło w klubie The Baked Potato w Los Angeles. 51-letni perkusista zmarł w karetce, która wiozła go do szpitala.

Reklama

Nick Menza w składzie Megadeth występował w latach 1989-98. Z zespołem nagrał cztery studyjne płyty: "Rust in Peace", "Countdown to Extinction", "Youthanasia" i "Cryptic Writings".

W 1998 r. z grupy wyrzucił go "Generał" Dave Mustaine. Zdaniem perkusisty pretekstem do jego pozbycia się była operacja kolana, którą wtedy przeszedł. Nie był to jednak poważny zabieg i muzyk po tygodniu opuścił szpital.

"Wiem, że dojrzewał do tej decyzji przez lata" - zdradził Menza w 2002 roku kulisy rozstania z Megadeth. "Coraz mniej mieliśmy ze sobą wspólnego" - mówił wtedy o relacjach z Mustaine'em.

W 2004 r. ponownie pojawił się w składzie Megadeth, ale była to krótkotrwała przygoda - po niespełna trzech miesiącach Mustaine ogłosił, że na trasę rusza z nowym perkusistą Shawnem Droverem.

Menza nagrywał też z Martym Friedmanem, ówczesnym gitarzystą Megadeth, na jego solowych płytach w latach 90.

"Powiedzcie mi, że to nie jest prawda! Obudziłem się o 4 rano, żeby się dowiedzieć o tym, że Nick Menza zmarł grając na perkusji z Ohm w Baked Potato" - napisał na Twitterze poruszony Dave Mustaine.

Dowiedz się więcej na temat: Megadeth | śmierć | Nick Menza

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje