Miley Cyrus wraca. Koniec z prowokacjami?

Kontrowersyjna wokalistka, która na swoim koncie ma kilka mniejszych lub większych skandali udzieliła dużego wywiadu magazynowi "Billboard", w którym zapowiedziała powrót na scenę. Ponadto Cyrus przyznała się do porzucenia nałogów.

W przeszłości Miley Cyrus prowokowała na każdym kroku. Teraz z tym skończy?

"W przeszłości stawiałam opór zmianom. Ale teraz nie palę marihuany od trzech tygodni, co jest najdłuższym okresem, w trakcie którego tego nie robiłam. Nie biorę narkotyków, nie piję, jestem obecnie całkowicie czysta! To było coś, co chciałam po prostu zrobić" - mówi Miley Cyrus  w wywiadzie dla magazynu "Billboard".

Reklama

Dlaczego wokalistka zdecydowała się na odstawienie swojej ulubionej używki? Gwiazda przyznała, że chodziło o lepszą percepcję.

"Lubię otaczać się osobami, które chcą bym była lepsza, bardziej otwarta. I zorientowałam się, że tacy ludzie nie są wiecznie na haju. Chcę być czysta i mieć wyostrzone zmysły, ponieważ wiem dokładnie, gdzie chcę być" - mówiła Cyrus.

Pytania przez dziennikarza, czy ciężko było wyzbyć jej się nałogów, odpowiedziała:

"To łatwe. Kiedy czegoś chcę, to jest dla mnie bezproblemowe. Ale jeżeli ktoś kazałby mi rzucić, nie zrobiłabym tego" - opowiadała gwiazda.

Nowy, niezwykły dla Miley, stan ma sprawić, że piosenkarka wespnie się na wyżyny swoich muzycznych umiejętności. Próbkę świeżego materiału wokalistka zaprezentuje już 11 maja, kiedy do sieci trafi jej singel pt. "Malibu".

Cyrus przyznała, że piosenkę napisała w drodze na nagrania programu "The Voice", kiedy siedziała w taksówce. Numer ma być połączeniem "epickiego popu" z elementami muzyki akustycznej. Nawiązywać ma do gatunku country.

Piosenkarka została również zapytana, czy na nowej płycie znajdzie się miejsce dla politycznych manifestacji. Cyrus przyznała, że nie jest do końca do tego przekonana. Dodała również, że na pewno na albumie znajdzie się jeden utwór o Hillary Clinton, a jeden będący hołdem dla pracujących kobiet.

"To nagranie jest odzwierciedleniem faktu, że mam w d*pie politykę, jednak teraz nie jest dobry czas, aby mieć w d*pie ludzi" - mówiła Cyrus.

Wokalistka jeszcze przed wygranymi przez Donalda Trumpa wyborami prezydenckimi w 2016 roku na Instagramie umieszczała zapłakane zdjęcia i zapewniała, że gdy milioner zostanie prezydentem, opuści Stany. Tak się jednak nie stało, a Miley postanowiła nieco zmienić swoje podejście do przeciwników politycznych.

"Lubię swój sposób myślenia. Ale czy wyborcy Trumpa również nie lubią swojego toku myślenia? Muszę być na nich (na osoby z innymi poglądami - przyp. red.) otwarta, tak jak jestem na tych, którzy się ze mną zgadzają. To jedyna szansa na prawdziwą zmianę. I wcale nie chcę tego robić, aby sprzedać więcej płyt. Wiem, że to tak nie działa. Poszłam na całość w trakcie wyborów, a na końcu przegraliśmy. Wygraliśmy, ale ze względu na to, że system jest spieprzony, przegraliśmy. Pomyślałam 'Ok, odrobiłam moje lekcje'" - opowiadała.

Wpis Mley z lutego 2016 roku:

Ponadto Cyrus zdradziła, że jest ogromną fanką Kendricka Lamara i jego utworu "HUMBLE.", gdyż według niej różni się on od innych, typowych hiphopowych kawałków, a poza tym dodała, że nigdy nie zależało jej, aby zdobyć rozgłos skandalami.

"Jak zdobywam uwagę? Stary, nigdy o to nie dbam. Byłam zaskoczona, gdy ludzie przejęli się, kiedy twerkowałam w otoczeniu pluszowych misiów (na MTV VMA 2013 - przyp. red.). To był totalnie inny czas. Nie sądzę, bym teraz tak oburzała ludzi" - mówiła Cyrus.

Ostatnia płyta wokalistki, "Miley Cyrus & Her Dead Petz", nagrana wspólnie z The Flaming Lips, ukazała się w 2015 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Miley Cyrus

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje