Kelly Jones (Stereophonics): Śniłem o Stuarcie Cable'u przez lata

Lider Sterophonics, Kelly Jones, przy okazji promocji albumu "Scream Above The Sounds", ponownie wspominał swojego tragicznie zmarłego przyjaciela, Stuarta Cable'a.

Kelly Jones wciąż nie może zapomnieć o tragicznej śmierci Stuarta Cable'a

10. album walijskiego zespołu Stereophonics "Scream Above the Sounds" ukazał się 27 października 2017 roku. Na płycie znalazł się również utwór "Before Anyone Knew Our Name", który jest hołdem dla tragicznie zmarłego w 2010 roku byłego perkusisty zespołu, Stuarta Cable'a

Reklama

Przypomnijmy, że Cable działał w zespole od jego początków, czyli 1992 roku, aż do 2003 roku, kiedy to po kłótni z resztą członków został wyrzucony z formacji, a jego miejsce zajął Javier Weyler. Oficjalnym powodem pozbycia się Cable'a było jego zbyt małe zainteresowanie zespołem. W pewnym momencie perkusista skupił się na karierze w mediach, zaniedbując inne obowiązki.

7 czerwca 2010 roku muzyk i prezenter telewizyjny został znaleziony martwy w swoim domu (leżał na podłodze w kuchni) Aberdare w Walii około 5:30 czasu lokalnego.

Kilka miesięcy później ujawniono, co było powodem śmierci perkusisty. Mężczyzna zakrztusił się własnymi wymiocinami. Przed tragedią gwiazdor miał przez trzy dni ostro imprezować i nadużywać alkoholu.

Śmierć Cable'a zszokowała jego byłych kolegów z zespołu. "Znałem Stuarta całe życie. Jako 12-latek zagrałem z nim mój pierwszy koncert w życiu. Mieliśmy trudne chwile, ale zawsze byliśmy blisko siebie. Od jakiegoś czasu nie było między nami nieporozumień" - mówił w tamtym czasie wokalista Kelly Jones.

W ostatnim czasie temat jego śmierci powrócił w wywiadach z zespołem, w związku z zaprezentowanym utworem. "Znaliśmy się od dziecka i założyliśmy wspólnie zespół. Mieliśmy mnóstwo wspomnień zanim jeszcze podpisaliśmy profesjonalny kontrakt. Ludzie czasem zapominają. Oceniają to, co się stało, nie znając kontekstu" - mówił Jones w rozmowie z Radio X.

Muzyk ponownie opowiedział o Cable'u dla magazynu "NME". "Byliśmy bardzo blisko. Chodziliśmy razem na mecze rugby i zdarzało nam się wypić kilka piw. Mieliśmy się z nim spotkać dzień przed pogrzebem mojego wujka. Kiedy zmarł, czułem się, jakbym stracił brata" - mówił.

"Mieszkałem od niego siedem domów dalej. Zaczęliśmy grać, gdy ja miałem 12 lat, a on 15. Sprzęt woziliśmy na wózku, bo nie mogliśmy prowadzić samochodu. Nasz pierwszy koncert skończył się tym, że wyrzucono nas z klubu, bo byliśmy za młodzi, aby pić. Richard (Jones - przyp. red.) dołączył do grupy kilka lat później, w tym czasie mieliśmy kilka glamowych projektów ze Staurtem" - opowiadał Kelly Jones. 

Kelly zdradził również, dlaczego zdecydował się nagrać utwór z zespołem. "Myślałem codziennie o Stuarcie, bo był ważną częścią zespołu. Śnił mi się niemal każdej nocy przez lata" - wspominał.

"To było dla mnie bardzo osobiste i nie za bardzo chciałem umieścić utwór na płycie. Piosenkę usłyszała reszta zespołu, menedżerowie i agenci koncertowi. Wszyscy znali Stuarta i chcieli być częścią tego utworu" - mówił Jones.

Dowiedz się więcej na temat: Stereophonics

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje