​Katy Perry trafiła do aresztu za nagość w miejscu publicznym. O co chodzi?

Katy Perry, która od początku amerykańskiej kampanii prezydenckiej wspiera Hillary Clinton, wzięła udział w specjalnym skeczu, w którym idzie nago na wybory, a następnie trafia za to do aresztu.

Katy Perry wspiera Hillary Clinton

Debata prezydencka między Donaldem Trumpem (kandydat Partii Republikańskiej) a Hillary Clinton (kandydatka Demokratów) przyciągnęła przed telewizory miliony widzów.

Reklama

Katy Perry, która od początku kampanii wspiera Clinton (występuje i przemawia na jej wiecach, podarowała również kandydatce naszyjnik z literami "POTUS" - skrót od "President of the US"), po debacie napisała, że w lokalu wyborczym pojawi się nago, aby zagłosować na Hillary.

"Jutro użyję mojego ciała jako wabik, aby pomóc zmienić świat" - napisała Perry na Instagramie, publikując przy okazji rozmazane, nagie zdjęcie.

Sprawa wyjaśniła się we wtorek (27 września), kiedy to w sieci pojawił się zabawny filmik z udziałem amerykańskiej wokalistki.

Jego akcja rozgrywa się w dniu wyborów, czyli 8 listopada. Katy Perry informuje w nim, że każdy może zjawić się w lokalu wyborczym ubrany w co tylko chce. "W tym roku możesz wyglądać jak gówno, kiedy głosujesz" - mówi w nagraniu Perry.

Ona sama zmierza do placówki wyborczej w piżamie, którą na końcu zdejmuje. Wówczas zjawiają się policjanci, którzy odwożą bohaterkę do aresztu.

Oprócz Katy Perry głos w sprawie debaty zabrała m.in. Miley Cyrus, która opublikowała zdjęcie Hillary Clinton, podpisując je - "jestem z nią".

Ponadto w sprawie wypowiedzieli się również m.in. Stephen Colbert, Lena Dunham, Rosie O'DonnellLeslie Jones.

Dowiedz się więcej na temat: Katy Perry | hilary clinton

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje