Janusz Józefowicz o sukcesie musicalu "Metro": Nie do końca to rozumiem

- Myślę o "Metrze" jako o temacie na film, wciąż ten pomysł dojrzewa i mam nadzieję, że już wkrótce będę się mógł tym zająć - mówi Interii Janusz Józefowicz, reżyser musicalu, który od premiery w styczniu 1991 r. nie schodzi z afisza. To w "Metrze" pierwsze kroki stawiali m.in. Edyta Górniak, Katarzyna Groniec czy Robert Janowski.

Natasza Urbańska i Janusz Józefowicz zapraszają na kolejne spektakle musicalu "Metro"

"Grupa młodych wykonawców opowiada o swoich marzeniach, a każda wyśpiewana nuta, każdy wytańczony takt jest tych marzeń spełnieniem. Widzimy więc na scenie pasję i entuzjazm, taniec i śpiew jakiego nie znał polski teatr. Jest tam miłość, szaleństwo i młodość. I to wszystko sprawia, że granica między teatrem a rzeczywistością staje się płynna, akcja spektaklu zdaje się wykraczać daleko poza teatralne foyer, a czas staje się wyłącznie funkcją wyobraźni" - czytamy na oficjalnej stronie "Metra".

Reklama

Musical autorstwa Janusza Józefowicza (reżyseria, scenariusz, choreografia) i Janusza Stokłosy (muzyka) zadebiutował w styczniu 1991 roku w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Od tego czasu dano ponad 2000 spektakli. Szacuje się, że obejrzało go ok. 2 milionów widzów.

W pierwszej obsadzie "Metra" znaleźli się m.in. Edyta Górniak, Katarzyna Groniec, Robert Janowski, Michał Milowicz, Bogusław Linda czy Olaf Lubaszenko. Później w "Metrze" występowali Natasza Urbańska, Dorota Rabczewska, Zofia Nowakowska czy Artur Chamski.

Obecnie na scenie pojawiają się m.in. Natasza Urbańska, jej mąż Janusz Józefowicz, Mariusz Czajka, Artur Chamski, Jerzy Grzechnik, Natalia Srokocz, Natalia Kujawa, Maria Tyszkiewicz, Mateusz Jakubiec, Aleksandra Zawadzka, Łukasz Trautsolt i Paweł Orłowski.

- Opowieść jest ta sama. Oczywiście, ludzie, którzy widzieli "Metro" w Dramatycznym dzisiaj przychodzą i z sentymentem wspominają Kasię Groniec i Edytę Górniak, natomiast dla fanów dzisiejszych wykonawców Kasia Groniec czy Edyta Górniak, to jest jakaś historia. Oni mają tu swoich idoli, swoich bohaterów - ta historia się pisze cały czas - opowiada w rozmowie z Interią Janusz Józefowicz.

- Nikt z nas w najśmielszych myślach nie zakładał, że będziemy to grali bez przerwy przez 27 lat. Też nie do końca rozumiem, na czym polega fenomen "Metra", ale tak naprawdę to widzowie o tym decydują. Nie mam z tym żadnego problemu, nie jest to mój jedyny spektakl - podkreśla reżyser.

- Pamiętam ten dzień, ten moment, kiedy pełna widownia siedziała w Teatrze Dramatycznym, łącznie z ówczesnym premierem Bieleckim, a za żelazną kurtyną jeszcze trwała próba, były jeszcze ostatnie uwagi i było bardzo nerwowo. To był dla nas ważny moment, ponieważ był zwieńczeniem bardzo ciężkiej pracy dużej grupy ludzi. Myślę, że tak ciężko nie pracował nikt w historii polskiego teatru, jak ci ludzie wtedy - wspomina Józefowicz.

Dwa najbliższe spektakle zostaną wystawione w Krakowie (Tauron Arena, 3 marca, godz. 18:30) i Katowicach (Spodek, 18 marca, godz. 17:00).

W "Metrze" zmieniała się obsada, zmieniali się widzowie, modyfikowane były dialogi i scenografia, jednak wspólny jest pewien fundament.

"Mamy jedną historię, jedną miłość, energię młodych ludzi, która sprawdza się w każdej sytuacji" - mówią odtwórcy dwóch głównych ról, Natalia Kujawa i Jerzy Grzechnik.

- Rzeczywiście, trudno mierzyć się z sukcesem "Metra", nie tylko innym polskim twórcom, ale i mnie samemu. Był taki moment, że wyglądało, że będę niewolnikiem tego sukcesu. Wydaje mi się, że wyrwałem się z tego zaklętego kręgu - przypomnę realizowany w technologii 3D musical "Polita" - kończy Józefowicz.

Dowiedz się więcej na temat: Metro | Janusz Józefowicz | Natasza Urbańska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje