Eminem: Sukces może mnie przerosnąć

Mało kto odniósł w 2002 roku tak wielki sukces, jak Eminem. Biały raper jest rekordzistą jeżeli chodzi o zeszłoroczną sprzedaż płyt w Stanach Zjednoczonych, sukcesem okazał się także jego debiut filmowy w "8. Mila". Eminem nie do końca cieszy się jednak z zaistniałej sytuacji, obawiając się, że tak wielki sukces może go przerosnąć.

Eminem stara się ostatnio skupić na codziennym rozkładzie zajęć i nie wychylać się zbytnio na widok opinii publicznej.

Reklama

"Doszedłem już do punktu, w którym to wszystko może mnie przerosnąć i skończyć się źle. Tak naprawdę nigdy o to nie prosiłem" - mówi Eminem w wywiadzie dla "Detroit Free Press".

Trudno się dziwić obawom rapera. W zeszłym roku odniósł on ogromny sukces. Ostatnia płyta Eminema, "The Eminem Show", sprzedała się w Stanach Zjednoczonych w ilości 7,4 miliona kopii, a ścieżka dźwiękowa do filmu "8. Mila", w której tworzeniu brał udział, znalazła 3,5 miliona nabywców. Świetnie wypadł też debiut aktorski muzyka.

"Jak się czuję patrząc na mijający rok? Tak naprawdę to staram się o tym w ogóle nie myśleć" - mówi gwiazda hip-hopu.

"Nie zastanawiam się nad przeszłością i nie rozpamiętuję tego, co się wydarzyło. Staram się o tym pamiętać, ale dużo bardziej koncentruję się już na przyszłym roku".

Eminem sporo czasu spędza w studiu nagrań, a wieczorami zajmuje się swoją siedmioletnią córeczką Hailie. Raper odstawił także podobno używki i jak najczęściej stara się ćwiczyć na siłowni.

Jak sam mówi, gdyby w dalszym ciągu utrzymywał dotychczasowe tempo życia (narkotyki, imprezy, problemy rodzinne), to już byłby martwy.

A skąd bierze się jego sukces?

"Dzieciaki garną się do tego, czego nienawidzą ich rodzice. Wiem o tym, bo sam tak robiłem, kiedy dorastałem. Nie chciałem słuchać niczego, co podobało się moim rodzicom" - tłumaczy Eminem.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje