Donald Trump i Luciano Pavarotti: Wielcy przyjaciele?

Czy Donald Trump nie wie, że jego "wielki przyjaciel" Luciano Pavarotti nie żyje od prawie 10 lat? Po wypowiedzi prezydenta USA na temat włoskiego śpiewaka, amerykańscy internauci po raz kolejny zaczęli żartować ze swojego przywódcy.

Donald Trump na konferencji prasowej z premierem Włoch

Spotkanie Donalda Trumpa i Paolo Gentoliniego odbyło się 20 kwietnia w Waszyngtonie. Przywódcy państw rozmawiali m.in. o planowanym w maju szczycie G7, który odbędzie się na Sycylii.

Reklama

W trakcie wystąpienia dla mediów prezydent USA chwalił wkład Włoch w światowa kulturę i naukę.

"Przez wieki byliście latarnią artystycznych i naukowych osiągnięć. Kontynuujecie tę drogę również dziś. Od Wenecji do Florencji. Od Verdiego do Pavarottiego - mojego przyjaciela, mojego wielkiego przyjaciela" - mówił Trump.

I to właśnie słowa o Luciano Pavarottim, legendarnym włoskim śpiewaku operowym, wywołały w sieci burzę. Dlaczego?

Internauci są bowiem przekonani, że Trump, który nazwał się wielkim przyjacielem artysty, swoją wypowiedzią zasugerował, że Pavarotti nadal żyje. Przypomnijmy, że śpiewak zmarł 6 września 2007 roku na raka trzustki.

Niejasne przesłanie stało się powodem do kpin w internecie. Na Twitterze zaroiło się od żartów na temat całego zdarzenia. Skecz na temat wypowiedzi Trumpa stworzył również w swoim programie komik Jimmy Kimmel .

Amerykańskie media w bardziej stonowany sposób podeszły do wypowiedzi Trumpa. Głównym szczegółem nad którym się zastanawiano, jest czas, jakiego użył prezydent USA. Przywódca Stanów nie doprecyzował bowiem, czy Luciano Pavarotti "był", czy też "jest" jego przyjacielem.

Niektórzy dziennikarze są jednak w stanie uwierzyć, że Trump najzwyczajniej w świecie się pomylił. Natychmiast przypomniano podobną wpadkę, gdy prezydent wypowiedział się o Fredericku Douglassie, dziewiętnastowiecznym działaczu społecznym, mówcy i pisarzu, którego uznał za wciąż żyjącego.

Przy okazji wypowiedzi o Pavarottim wyniknęła jednak inna, dużo ciekawsza sprawa. Według rodziny słynnego śpiewaka, polityk nigdy nie przyjaźnił się z artystą.

"The Independent"  przypomniał, że panowie nigdy się nie spotkali, a ich jedyną relacją przed śmiercią Pavarottiego było zatrudnienie śpiewaka przez Trumpa w 2002 roku na występ w jednym ze swoich kasyn w Atlantic City.

Po koncercie milioner zażądał jednak zwrotu pieniędzy, gdyż uznał, że widowisko było bezbarwne i nieciekawe.

W 2016 roku wdowa po Pavarottim domagała się natomiast, aby Trump, wtedy jeszcze kandydat na prezydenta, przestał używać arii "Nessun dorma" wykonywanej przez śpiewaka, na swoich spotkaniach wyborczych.

Sprawdź tekst "Nessun dorma" w serwisie Teksciory.pl

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Luciano Pavarotti | Donald Trump

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje