Demi Lovato: Kolejna wpadka i kolejne przeprosiny

Demi Lovato po raz kolejny znalazła się pod ostrzałem. Wszystko za sprawą kontrowersyjnego wpisu na Twitterze.

Demi Lovato znów wywołała zamieszanie

Demi Lovato wspierała Hillary Clinton w wyborach prezydenckich. W dniu wyborów wokalistka pozwoliła sobie na niewybredny żart. Na Twitterze napisała: "czasem musisz zgodzić się na niezgodę i po prostu złapać kogoś za krocze" - była to aluzja do ujawnionej rozmowy Trumpa z Billym Bushem z 2005 roku, w trakcie której ubliżał kobietom.

Reklama

Niemal natychmiast na Lovato (którą na Twitterze śledzi prawie 40 milionów użytkowników) spadła fala krytyki za lekceważące podejście do wyborów oraz braku szacunku dla głosujących, a także dla kandydatki, którą popiera, czyli Hillary Clinton. Przypomnijmy, że gwiazda występowała na spotkaniach wyborczych kandydatki Partii Demokratycznej na prezydenta. Stwierdziła również, że Clinton to najbardziej pewna siebie kobieta, jaką poznała. 

Po negatywnych komentarzach wpis zniknął z sieci, a gwiazda umieściła następny, w którym przeprosiła za swoje zachowanie i niestosowany żart.

"Przepraszam za mój żart, który napisałam wcześniej. Wygląda na to, że obraził niektóre osoby" - możemy przeczytać.

To nie pierwsza wpadka Lovato w ciągu ostatnich miesięcy. Wokalistka w czerwcu obrażała na Twitterze Mariah Carey, którą nazwała wredną. Gdy fani zwrócili jej uwagę, że obraża kogoś bezpodstawnie, ta ogłosiła, że opuszcza media społecznościowe. Przerwa nie trwała długo, bo zaledwie kilka dni.

Po powrocie na Twittera, zaatakowała swoich rodaków, że ci zamiast zajmować się problemami świata, wolą czytać o plotkach i celebrytach. W sierpniu natomiast postanowiła na Snapchacie zażartować z wirusa Zika, co również zakończyło się sporym oburzeniem i kolejnymi przeprosinami.

Na początku października Lovato skrytykowała natomiast rumuńskiego artystę, 17-letniego Władimira Serbansescu, za to, że przedstawił ją na swoim obrazie ze zbyt dużym biustem.

"Wyszczupliłem twoją talię oraz powiększyłem piersi, aby podkreślić, że narysowałem cię jako syrenę, mitologiczne stworzenie. Nie uważam, że powinnaś tak wyglądać i ktokolwiek powinien. Tak po prostu wyobrażam sobie syreny. Pracowałem długo nad tą grafiką i byłem z niej dumny, ale już nie jestem" - wyjaśnił Serbanescu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje