Chłopcy z Placu Broni: Powrót w rocznicę śmierci Bogdana Łyszkiewicza

W październiku rusza trasa koncertowa reaktywowanej grupy Chłopcy z Placu Broni, której liderem był nieżyjący od 2000 roku Bogdan Łyszkiewicz. "Powracamy z inicjatywy dobrego serca i pozytywnych wibracji, jakie niosą utwory nieżyjącego lidera grupy" - mówi Franz Dreadhunter, występujący w zespole w latach 1990 - 2000.

Chłopcy z Placu Broni w nowym składzie

Do reaktywacji doszło 23 czerwca, w 15. rocznicę śmierci Bogdana Łyszkiewicza, przez wielu nazywanego "polskim Johnem Lennonem". "Chcąc jak najdłużej zatrzymać w pamięci te wspaniałe piosenki o miłości, pokoju, wolności i przyjaźni postanowiliśmy wraz z grupą przyjaciół, między innymi Jarkiem Sokołem - pierwszym menadżerem zespołu i pomysłodawcą nazwy oraz Wojtkiem Namaczyńskim - perkusistą, reaktywować zespół wykonując jego największe przeboje: 'O Ela', 'Kocham cię', 'Aeroplan', 'Kocham wolność' i wiele innych piosenek" - informuje na Facebooku basista Franz Dreadhunter (m.in. Pudelsi).

Reklama

Pod koniec lipca w Sandomierzu wystąpił zespół O! Ela! - Chłopcy z Placu Broni, który zaprezentował utwory tej grupy. Na scenie pojawili się: współpracujący wcześniej z Pudelsami Dariusz Litwińczuk (wokal, gitara), Franz Dreadhunter (bas), Adam Drzewiecki (instrumenty klawiszowe), Piotr Czerwiński (gitara), Artur Malik (perkusja). Franz Dreadhunter i Artur Malik grali w Chłopcach z Placu Broni wraz z Bogdanem Łyszkiewiczem.

W składzie reaktywowanej grupy są również wspomniany Wojtek Namaczyński oraz inny z współzałożycieli Chłopców - gitarzysta Jacek Królik. Pozostali członkowie nowej formacji pozostają wierni wpływom legendarnego zespołu i interpretują utwory tak, by być najbliżej oryginału.

Zobacz teledysk "Kocham cię":

Życie Bogdana Łyszkiewicza zakończył tragiczny wypadek samochodowy, do którego doszło 23 czerwca 2000 roku koło miejscowości Rybitwy pod Płońskiem (na trasie Warszawa-Gdańsk). Muzyk został pochowany na Cmentarzu Batowickim w Krakowie - mieście, z którym był związany.

"Wobec tej kompletnie bezsensownej i niepotrzebnej śmierci ta jego, w pozytywnym znaczeniu, naiwna twórczość została w zasadzie beatyfikowana. Zmarł młodo, więc jako wybraniec bogów ma prawo do przywłaszczenia sobie tego określenia" - stwierdził Grzegorz Turnau.

Dowiedz się więcej na temat: Chłopcy z Placu Broni

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje