Bruce Hampton zmarł w swoje 70. urodziny

Bruce Hampton, legendarny muzyk i jeden z ważniejszych twórców amerykańskiej sceny awangardowej zmarł 1 maja w Atlancie. Stało się to krótko po tym, jak artysta stracił przytomność na koncercie z okazji swoich 70. urodzin.

Bruce Hampton w trakcie ostatniego koncertu w swoim życiu

1 maja w Fox Theatre w Atlancie pojawiło się mnóstwo gości, którzy chcieli uczcić skończone 70 lat Bruce'a Hamptona. Podczas występów na bis, Hampton upadł i stracił przytomność.

Reklama

Początkowo część publiki myślała, że muzyk po prostu udaje (twórca znany był z żartów podczas koncertów). W związku z tym Hampton leżał na scenie jeszcze kilka minut zanim udzielono mu pomocy.

Artysta został przewieziony do szpitala uniwersyteckiego, jednak nie udało się go uratować.

Tragiczną wiadomość potwierdził zespół Tedeschi Trucks Band. "Po zasłabnięciu na scenie nasz przyjaciel, fan i osoba, którą kochaliśmy, Col. Bruce Hampton zmarł" - czytamy.

Muzyk swoją karierę zaczął w Hampton Grease Band. W 1971 roku ukazała się płyta składu pt. "Music to Eat". Według niektórych informacji był to drugi najgorzej sprzedający się album w historii Columbia Records.

Na swoim koncie Hampton miał kilkanaście płyt (ostatnia "Pharoah's Kitchen" trafiła do sprzedaży w 2014 roku), ponadto współpracował m.in. z Frankiem Zappą, Davidem Earlem Johnsonem i Mike'em Gordonem.

W latach 90. muzyk założył projekt The Aquarium Rescue Unit, który wziął udział w trasie H.O.R.D.E. W 1993 roku opuścił skład i powołał kolejny zespół Fiji Mariners.

Ponadto Hampton występował w filmach, m.in. w "Bliznach przeszłości" (1996) i "Outside Out" (2000).

Dowiedz się więcej na temat: śmierć | Bruce Hampton

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje