Aaron Carter: "Czuję się jak 80-latek"

Gwiazdor lat 90. wciąż walczy o swoje dobre imię po tym, jak został aresztowany przez policję za jazdę pod wpływem używek.

Aaron Carter walczy o dobre imię

29-letni wokalista został zatrzymany w stanie Georgia pod zarzutem posiadania mniej niż uncji marihuany (ok. 28 gramów). Aaron Carter odmówił też poddania się badaniu testerem trzeźwości. Piosenkarz podróżował na koncert w Kansas City, jednak na krótko przed występem poinformował na Twitterze, że nie pojawi się na imprezie.

Reklama

Po wyjściu na wolność Carter przedstawił swoją wersję zdarzeń. Gwiazdor twierdził, że został zatrzymany w sklepie (a nie w aucie), kiedy zjechał do warsztatu samochodowego, by poprosić o pomoc przy samochodzie. Wokalista dodał, że spotkał się z agresją funkcjonariuszy, którzy odmówili mu prawa do kontaktu z adwokatem.

Kolejne wyjaśnienia przyszły w wywiadzie dla Entertainment Tonight. W trakcie rozmowy wokalista z trudem ukrywał łzy i przekonywał, że jego zatrzymanie było niesłuszne, a całość miała na celu zdyskredytowanie jego osoby. Aaron dodał także, że skończył z narkotykami. Oświadczył, że przyjmuje tylko określone leki, a marihuana była lecznicza.

"Nie brałem niczego. Jestem gotów poddać się testowi na wariografie. Zatrudnijcie specjalistę. Podepnijcie mnie" - zapowiadał. 

"Mam problemy zdrowotne. W wieku 19 lat przeszedłem endoskopię, po której zdiagnozowano u mnie przepuklinę rozworu przełykowego. Lekarz powiedział mi, że muszę unikać stresu. Jeżeli tego nie zrobię, mogę zachorować na raka"  - tłumaczył.


Entertainment Tonight postanowiło ujawnić kolejne fragmenty ekskluzywnego wywiadu z gwiazdorem. Tym razem wokalista zapewnił, że nigdy nie dotknął w swoim życiu amfetaminy, a komentarze, które czyta w sieci i słyszy na ulicy są uwłaczające.

"Jakbyś się czuła, gdybyś co dwie sekundy czytała, że masz AIDS, że umrzesz? 'O, spójrzcie na tego ćpuna. Meta zabija. Crack zabija'" - mówił dziennikarce.

"Przez wysoki poziom stresu, czuję się jak 80-letni mężczyzna" - zdradził Carter.

Wokalista dodał, że na chwilę obecną nie widzi szans na porozumienie się z bratem. Przypomnijmy, że Nick Carter (wokalista Backstreet Boys) publicznie wyraził wsparcie dla brata na Twitterze, Aaron określił ten ruch jako zagranie pod publiczkę.

"Jest między nami zbyt dużo animozji i zbyt duży konflikt interesów" - stwierdził. Nieco wcześniej dowiedzieliśmy się, że Aaron jest przekonany o tym, że rodzina i przyjaciele dawno go skreślili.

Ostatnie miesiące są dla Cartera wyjątkowo trudne. W maju zmarł ojciec gwiazdora, wokalista ma też problemy finansowe. W 2013 roku ogłosił bankructwo. Od tamtego czasu próbuje stanąć na nogi i ratować swoją karierę.

Aaron Carter największe sukcesy święcił w młodości. Na całym świecie sprzedał ponad 10 milionów egzemplarzy swoich płyt, w tym cztery miliony w samych Stanach Zjednoczonych.

Dowiedz się więcej na temat: Aaron Carter

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje