
"Skrzat to najoryginalniejszy film wakacji, do tego - obok duńskich Jabłek Adama Andersa Thomasa Jensena, które wciąż obecne są na ekranach - najzabawniejszy, więc trudno wyobrazić sobie lepszą rozrywkę w skwarny wieczór, niż schronić się w lodowatej sali kinowej i pośmiać. Bo film Tomasa Vorela wyzwala w widzu, jeśli tylko ma poczucie humoru, gromki śmiech".
Anna Kilian, "Życie Warszawy".
"Efektownej rzezi rodziny brakuje sensu i celu, a całość sprawia wrażenie studenckiej etiudy, rozbuchanej nie wiedzieć czemu do rozmiarów pełnometrażowej fabuły. Pewnie sam Vorel zasłużyłby na cios krwawym udźcem przez łeb, gdyby nie to, że w Skrzacie znalazło się kilka genialnych scenek trafnie opisujących życie przeciętniaków, nie tylko w Czechach. Widocznie jakiś skrzat czuwał nad tą produkcją".
Małgorzata Sadowska, "Przekrój"
"Kumple na zabój"
"Kumple na zabój nie wiedzą, czym mają być: czarną komedią czy przewrotnym moralitetem, w rezultacie ani specjalnie nie śmieszą, ani niczego szczególnie oryginalnego nie mówią. Zdarza się też w nim zdecydowanie przekroczyć granicę dobrego smaku (umieszczanie śmierci dziecka w humorystycznym kontekście), zaś główne jego pytanie - czy Danny uległ w Mexico City prośbom Juliana i pomógł mu wykonać zlecenie - nie jest aż tak intrygujące, aby przytrzymać uwagę widza przez ponad półtorej godziny. Jeśli warto "Kumpli..." obejrzeć, to wyłącznie dla pierwszorzędnej roli Brosnana, który skutecznie obrzydza swój gładki i wypolerowany ekranowy wizerunek - jego podupadający macho jest postacią mroczną i zaskakująco niejednoznaczną. Samemu filmowi tych przymiotów brakuje".
Paweł Mossakowski, "Gazeta Wyborcza"
"Brosnan nie poszedł na łatwiznę i nie parodiuje swych poprzednich dystyngowanych wcieleń. Jego bohater to skomplikowane połączenie żenady, tragizmu i szelmowskiego uroku, któremu ulega Danny, poczciwiec z Denver, zafascynowany niecodziennym kumplem. Z tego zetknięcia dwóch tak różnych osobowości i postaw życiowych wynika kilka nieodparcie perwersyjnych i zabawnych scen".
Bartosz Żurawiecki, "Przekrój"
"Mówiąc jednak serio - Demon to śmiechu warty horror, który oparty ma być na autentycznej historii (p. tytuł), ale bardziej niż z rzeczywistości zdaje się czerpać natchnienie z wcześniejszych filmów tego gatunku w rodzaju "Egzorcysty", a jest to, niestety, złoże dawno już wyczerpane. Reżyser w kółko powtarza te same chwyty, nerwowo potrząsa kamerą, pracowicie robi nastrój, ale wszystko to są tylko próby reanimowania ekranowego trupa. Zaś pseudopsychologiczne wyjaśnienie natury początkowo niewytłumaczalnego, złowrogiego zjawiska jeszcze pogarsza całą sprawę - o ile jest to w ogóle możliwe".
Paweł Mossakowski, "Gazeta Wyborcza"
"Prawdziwa historia"
"Donaldson nakręcił baśń - dowcipną, szlachetną, ale zbyt mocno oderwaną od rzeczywistości, zbyt "fotogeniczną" i wygładzoną, by w nią uwierzyć. Porównania z Prostą historią Lyncha są więc mocno na wyrost -
Paweł T.Felis, "Gazeta Wyborcza".
"Prawdziwa historia - i to jej największa zaleta - śmiało przełamuje dominację młodości i w centrum opowieści stawia starego piernika, któremu marzą się przygody. Piernika tego zagrał brawurowo Anthony Hopkins, po raz pierwszy tak zdecydowanie obnażając siebie jako starca, który nie jest żadnym miłym dziaduniem, a czasem wręcz bywa dziadem... Konstrukcja [filmu] wyraźnie wskazuje, że reżysera urzekła pamiętna Prosta historia Lyncha, gdzie inny staruszek przemierzał Amerykę na kosiarce do trawy, też poznając po drodze niezwykłych ludzi. U Donaldsona zabrakło jednak tego wszystkiego, co uczyniło Prostą historię arcydziełem - wymiaru egzystencjalnego, filozoficznego, a nawet metafizycznego".
Małgorzata Sadowska, "Przekrój"










~janna
Krytycy są po to żeby profesjonalnie oceniać filmy, to jest ich zawód! nikt wam nie każe czytać r...
~Misioo
~Qrator
To chyba najgorszy film, który widziałem od 10 lat, straszne nudny i wogóle pusty. Nie polecam.
~Misioo
polubiliście "Zabijanie na śniadanie" (Grosse Pointe Blank), to ten film też przypadnie Wam do g...
~kolo
"zaś główne jego pytanie - czy Danny uległ w Mexico City prośbom Juliana"
że co?! to jest głowne...
~Marek
Na całe szczęście pan Paweł T. Felis wie jak się robi filmy i wie jak unikać pułapek konwencjonal...
~Tralala
to mamy ochotę pójść do żelaznego sklepu i kupić siekierę!!! Kto im każę oglądać jakiś film? Pozw...
~pietrek
...aktor tej klasy zasługuje na scenariusze z zupełnie innej pułki".
Paweł T.Felis, "Gazeta Wybor...
~Homer
Jakie pułki!!! Pułki to mogą maszerować, a nie żeby na nich leżały scenariusze !!!!
~arek
matko święta- Roman ratuj
dodaj komentarz »wszystkie wątki »