i_co_chcesz?????: Czy uważa Pan, że cenzura nadal istnieje i ma się dobrze?
Tomasz Strzyżewski: Uważam, że istnieje. Różnica polega na tym, że istnieje pluralizm cenzur, polegający na tym, że kryteria cenzorskie są różne w danych mediach, w zależności od popieranych przez te media opcji politycznych. Ponieważ jednak, przytłaczająca większość mediów pozostała w rękach postkomunistów, ten pluralizm kryteriów nie niweluje ujednolicenia skutków sprawowanej cenzury, który wyraża się w dominującym wpływie opiniotwórczym na społeczeństwo.
i_co_chcesz?????: Czy manipulacja dokonywana przez media jest dzisiaj jednym z największych zagrozeń dla państw demokratycznych ?
Tomasz Strzyżewski: Tak. Uważam, że to jedno z największych zagrożeń nie tylko w Polsce, ale i w starszych demokracjach, ponieważ media ze swojej natury są ośrodkiem władzy niedemokratycznym a mimo to, mają wpływ na procedury demokratyczne które istnieją.
Seba_z_pok._6: Co zadecydowało, ze zdecydował się Pan ujawnić prawdę o działaniach komunistycznej cenzury ?
Tomasz Strzyżewski: Swego rodzaju empatia, jak przypuszczam każdego człowieka będącego świadkiem krzywdy wyrządzanej innym. Gdy trafiłem do tego urzędu i zorientowałem się jaka jest jego tajna i nieoficjalna działalność, zdałem sobie sprawę jak oszukiwany jest cały naród polski. Zorientowałem się, że nikt do tej pory tego nie zrobił i zaświtała mi myśl, że dlaczego ja miałbym się tej misji nie podjąć. Na te emocje nałożył się fakt postępowania cenzury w sprawie tragedii Katyńskiej. Mój dziadek był jedną z ofiar tej tragedii - zbrodni katyńskiej.
Seba_z_pok._6: Czy mimo i ż minęło wiele już lat, nie boi się Pan, że za ujawnienie tak wielu sekretów może miec Pan nadal nieprzyjemności ?
Tomasz Strzyżewski: Jestem świadom tego. Od 33 lat spotykają mnie nieprzyjemności. Ostatnio spotkało mnie, w Sztokholmie przed kilkoma tygodniami. Został opublikowany paszkwil, którego autorem jest Ludomir Gąsowski - reprezentant emigracji post aparatczykowskiej, z którą zetknąłem się nieświadomie 33 lata temu.
chłopak_kam__: Witam uprzejmie, w jaki sposób "kluczono" w celu ominięcie cenzury w okresie 1949-1989?
Tomasz Strzyżewski: Ten czasokres nie jest mi znany z działalności tego urzędu. W tym urzędzie, który nie nazywał się urzędem cenzury a Urząd Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk przebywałem 18 m-cy - od sierpnia 75 do lutego 1977, kiedy to otrzymałem paszport i mogłem z dokumentami wyjechać do Szwecji. Znam tylko ten okres na tym odcinku, dla Krakowskiej delegatury. Z mojego doświadczenia wiem, że dziennikarze byli najważniejszymi cenzorami. Oczywiście w różnym stopniu. Chcąc zachować status dziennikarza musieli się autoryzować i zdawali sobie z tego doskonale sprawę. Stawianie oporu to MIT w celu stworzenia sobie alibi, którego konsekwencji jesteśmy teraz widzami. Cenzura funkcjonująca w mediach PRL sprawowana była tylko przez instytucjonalną nadbudówkę systemu, lecz w głównej mierze składała się z cenzury redakcyjnej i autocenzury dziennikarzy.
Radcy, bo tak nazywali się merytorycznie cenzorzy, wyszukiwali i wyłuskiwali tylko błędy w sztuce cenzorskiej dziennikarzy i redaktorów w poszczególnych mediach, zresztą instrukcje cenzorskie z przepisanej przez mnie księgi przepisów i zaleceń były przekazywane przez ten urząd mediom, a pocztą pantoflową do zatrudnionych tam dziennikarzy.
Nawigacja
Relacja z CZATa

Tomasz Strzyżewski
Niezależny publicysta, działacz emigracyjny
17.11.2010 godz.15:00
- 1
- 2
- 3
- Następna strona »
Dodatki
Najlepiej oceniane zdjęcia
![]() | ![]() | |
| AKTUALNA OCENA: 4.4 | AKTUALNA OCENA: 4.29 | |
|---|---|---|
![]() | ![]() | |
| AKTUALNA OCENA: 4.29 | AKTUALNA OCENA: 4.29 |
Ankieta
Informacje dodatkowe
Wszystkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL





