Roger Waters: Potwór z dobrym sercem

We wtorek, 20 sierpnia, na Stadionie Narodowym odbędzie się koncert Rogera Watersa - 69-letniego geniusza, egotyka, bufona, despoty, aktywisty, buntownika, poety.

Były lider Pink Floyd wykona w Warszawie w całości album "The Wall" - płytę z 1979 roku, jedną z najważniejszych w historii muzyki rozrywkowej.

Reklama

Roger Waters, jak na wybitną postać przystało, jest osobowością złożoną. Ale to i tak mało powiedziane. Osobowość Rogera Watersa poziomem komplikacji przypomina Wielki Zderzacz Hadronów. Rozłożenie jego charakteru na czynniki pierwsze to zadanie na tyle ambitne, że postanowiliśmy się go podjąć.

Roger choleryk

Oj, nerwowy bywa Roger Waters, kiedy coś mu się nie spodoba, kiedy coś pójdzie nie po jego myśli lub kiedy ktoś odmówi podporządkowania się.

"Och, na miłość boską, przestańcie odpalać fajerwerki, i krzyczeć, i wrzeszczeć. Próbuję zaśpiewać piosenkę! To znaczy mnie tam wszystko jedno. Jeśli nie chcecie jej usłyszeć - to pieprzyć was" - krzyczał na fanów w Montrealu w 1977 roku, którzy niewłaściwie, jego zdaniem, reagowali na utwory z albumu "Animals".

To właśnie podczas tego koncertu zakiełkowala w Watersie idea odgrodzenia się od fanów wielkim murem. Myśl ta stała się zalążkiem koncepcji stojącej za albumem "The Wall".

Roger Waters gwałtownie zareagował również wtedy, kiedy w 1992 roku dowiedział się, że publiczne radio odmówiło emisji utworu "What God Wants".

"Pierwsze Radio nie będzie grać mojego cholernego singla, ponieważ wiedzą, że nie jest dobry. Wiedzą, że nie jest tak dobry jak Erasure lub pieprzona Janet Jackson. Wiedzą, że brytyjska publiczność nie powinna go słuchać. Jak słyszę coś takiego, gotuje się we mnie krew"! - wściekał się Roger Waters, nie pierwszy i nie ostatni raz.


Roger bufon

Roger Waters nigdy nie miał wątpliwości, że jest geniuszem. Wiązało się to również z umniejszaniem zasług współpracowników, jak wtedy gdy oznajmił: "Pink Floyd to ja".

O swoim talencie poetyckim powiedział raz tak: "Jestem jednym z pięciu najlepszych autorów tekstów, których wydała angielska muzyka powojenna".

A jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to jest po prostu głupi.

Roger despota

W studiu nagrań nie znosił sprzeciwu. - Był perfekcjonistą, który nie tolerował partactwa - powiedział mi Gerald Scarfe, rysownik, który współpracował z Pink Floyd i nadal współpracuje z Watersem.

Dążenie do perfekcji często łączyło się u Rogera Watersa z upokarzaniem innych.

Ricka Wrighta potrafił wyrzucić z zespołu, a następnie zatrudnić go jako muzyka sesyjnego. Do Nicka Masona przyprowadzał innych perkusistów, by pokazali mu, jak ma grać. Gdy David Gilmour poprosił go o dodatkowy czas do pracy nad swoimi pomysłami na album "The Final Cut", Waters odmówił. Później usunął Gilmoura z listy producentów, mimo że nie było to zgodne ze stanem faktycznym.

O trudnym charakterze Watersa przekonały się również jego cztery żony (zwłaszcza trzy byłe).

Roger narcyz

Album "The Final Cut", ostatni przed jego odejściem z Pink Floyd, kazał podpisać: "Requiem dla powojennego marzenia autorstwa Rogera Watersa w wykonaniu Pink Floyd".

"Wszystko kręciło się wokół Rogera. Utwory Pink Floyd to były utwory Rogera dla Rogera" - wspomina najbardziej "watersowski" okres Pink Floyd producent Bob Ezrin.

Z narcyzmem Watersa wiąże się też gigantomania, która od początku wpływała na jego twórczość: pełną rozmachu, dramatyzmu, patosu i pompy. Koncerty "The Wall" zachwycają i przytłaczają tymi właśnie cechami. U Watersa wszystko musi być największe, najgłośniejsze, najbardziej piorunujące. Stąd też naturalny w tym kontekście pomysł, by napisać operę ("Ça Ira" z 2005 roku).

Roger buntownik

Brytyjczyk przez całą karierę opowiada się przeciwko reżimom totalitarynym i autorytarnym, przeciwko wojnom, przemocy, surowemu systemowi edukacji, nietolerancji, wyzyskowi, religijnemu fanatyzmowi.

Bunt hodował w sobie Waters już od najmłodszych lat, do czego wydatnie przyczyniła się śmierć ojca na froncie (mały Roger miał wtedy kilka miesięcy) oraz trudności w szkole.

"Nienawidziłem każdej sekundy tam spędzonej. Szkolny reżim był bardzo opresyjny. Dzieciaki znęcały się nad innymi dzieciakami i jednocześnie padały ofiarami okropnych nauczycieli" - wspominał Roger Waters.

Roger aktywista

Z buntu wyrasta u Watersa chęć działania - artysta chętnie i często angażuje się w różne akcje społeczne.

Muzyk głośno domaga się wolności dla Palestyńczyków, czym naraża się na zarzuty o antysemityzm. Waters dolewa oliwy do ognia, wykorzystując gwiazdę Dawida podczas swoich koncertów w negatywnym kontekście obok innych symboli: dolara, swastyki, sierpa i młotu.

Roger Waters aktywnie działa również na polu charytatywnym. Po 20 latach pogodził się z kolegami z Pink Floyd, by wystąpić na Live 8. Wspierał również zbiórki pieniędzy na ofiary kataklizmów. Jest rzecznikiem organizacji walczącej z biedą i malarią. Stara się zwiększyć świadomość dotyczącą zmian klimatycznych. Często spotyka się z weteranami wojennymi i działa na ich rzecz.

Roger geniusz

Utwory i albumy, które wyszły spod jego ręki są już częścią kanonu, ba, są wręcz pomnikiem. Wystarczy wymienić "The Wall", "The Dark Side Of The Moon", "Wish You Were Here", "Animals" czy "The Final Cut". Waters jest jednym z najciekawszych i najważniejszych tekściarzy w historii brytyjskiego rocka. Jego epickie wizje wykraczały jednak daleko poza same słowa: zawsze potrafił obudować je niezwykle monumentalną muzyką oraz wizualizacjami, rysunkami czy filmami.

Roger - ciepły, miły facet

W trakcie pisania tekstu zdałem sobie sprawę, że oto niechcący kreślę obraz potwora, człowieka odpychająco aroganckiego. Byłby to błędny, powierzchowny opis jego charakteru, kłócący się z zasygnalizowaną wyżej złożonością.

Gerald Scarfe: Znam go już od dobrych 40 lat. Bardzo się zmienił przez ten czas. Teraz jest bardziej zrelaksowany, no i szczęśliwy z powodu trwającej trasy koncertowej.

David Gilmour: "Roger potrafi być cudownym kumplem. Spędziliśmy razem wiele wspaniałych chwil".

Gilmour i Waters, mimo że nie odzywali się do siebie przez ponad 20 lat, dziś są pogodzeni, uśmiechają się, dowcipkują, przytulają. Zobaczcie materiały zarejestrowane za kulisami koncertu w Londynie w 2011 roku (David Gilmour pojawił się na scenie jako gość specjalny):


Czy warto zagłębiać się w osobowość Rogera Watersa, zamiast po prostu posłuchać jego muzyki? Tak, bo to co zobaczymy na koncercie "The Wall", wypływa bezpośrednio z jego pokręconej psychiki i jest jej sceniczną wizualizacją. Roger Waters "na kozetce" to swoisty przewodnik po tym frapującym świecie jego twórczości.

Dzieci z Rudzienic koło Iławy wystąpią razem z Rogerem Watersem na Stadionie Narodowym:

TVN24/x-news

Michał Michalak

Warszawa: Zmiany w organizacji ruchu w związku z koncertem

Sprawdź relację z koncertu Rogera Watersa w Łodzi (2011 r.)

Czytaj nasz tekst na temat spektaklu "The Wall live"

Aż 300 płyt do rozdania!

Dowiedz się więcej na temat: Roger Waters | Pink Floyd | Stadion Narodowy | koncert

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje