Punk Floyd: Ludzie to zwierzęta

Literówka w tytule? Nie, wręcz przeciwnie. Wydany 35 lat temu album "Animals" (23 stycznia 1977 roku) Pink Floyd nagrali sprowokowani - podobnie jak punkowa rewolta, która eksplodowała w tamtym czasie - gniciem kapitalistycznego społeczeństwa i upadkiem relacji międzyludzkich.

W 1977 roku, kiedy to w popkulturę uderzyła punkowa rebelia, Pink Floyd postrzegani byli w kategoriach rockowego dinozaura-monstrum, uosobienie tego, czego najbardziej brzydzili się zbuntowani punkowcy. Nic dziwnego, że symbol ówczesnej rewolty i jej główny trybun, Johnny Rotten z Sex Pistols, dumnie paradował w koszulce Pink Floyd, na której farbą dopisał słowa "I Hate" ("Nienawidzę Pink Floyd").

Reklama

Choć znajdujący się pod ostrzałem nowej siły w muzyce, i w kulturze w ogóle, muzycy Pink Floyd nie mogli nie dostrzec powiewu świeżości kontrkulturowego ruchu, nawet jeśli wspomniany wokalista Sex Pistols nosił ksywkę Jasiu Zgniłek. Krytyczny wobec społeczeństwa Roger Waters również zauważył, że Wielka Brytania w drugiej połowie lat 70. nie była ziemią obiecaną, a ówczesny kapitalizm i w ogóle stosunki społeczne zasługiwały jedynie na ostrą krytykę.

Zaskakujące i zdumiewające, jak jeden z głównych obiektów krytyki nowego światopoglądu i filozofii, potrafił mówić podobnym językiem o tym samym, co jego antagoniści.

Wzięta z "Folwarku zwierzęcego" George'a Orwella koncepcja podzielenia społeczeństwa na zwierzęce kategorie - choć Roger Waters zarzekał się, że powieść nie była dla niego inspiracją - wydawała się być ryzykowna, przerysowana i przede wszystkim mało oryginalna. Jednak wybitnemu artyście, jakim bez wątpienia jest lider Pink Floyd, udało się uciec od schematów, banałów i komunałów.

Posłuchaj Pink Floyd "Pigs On The Wing (Parts 1 & 2)":


Na "Animals" Roger Waters podzielił ludzi na trzy gatunki: psy (utwór "Dogs"), świnie ("Pigs (Three Different Ones)") oraz owce ("Sheep"). Pierwsi z nich to chciwi menedżerowie, którzy jak wataha wściekłych psów gonią za pieniędzmi. Świnie (okładkę albumu zdobił balon w kształcie świni szybujący nad londyńską elektrownią Battersea) to znowuż ubrani w garnitury złośliwi i autorytarni urzędnicy państwowi, którzy - wraz z psami - wyzyskują przeciętnych i zazwyczaj bezsilnych obywateli (owce). Zaskakujące, że wśród tych sarkastycznych, szyderczych, ale jednocześnie przerażających utworów, znalazło się miejsce na... piosenkę miłosną, gatunek uprawiany przez Pink Floyd rzadziej, niż sporadycznie ("Pigs On The Wing").

Posłuchaj Pink Floyd "Dogs":


Za cięta warstwą tekstową podążyła muzyka. Po pełnych barwnych brzmień, urozmaiconych muzycznie albumach "Dark Side Of The Moon" i "Wish You Were Here", Pink Floyd nagrali najostrzejszy, najmroczniejszy i najsurowszy album w swojej karierze. Ale przypomnijmy, że był rok 1977 i każdy muzyk z wyobraźnią dostrzegał i rozumiał nieodwracalne zmiany, jakie niósł ze sobą punk rock. Tym wszystkim, którzy mają wątpliwości, że Pink Floyd jednak czerpali z punku, radzę wsłuchać się w gitary Davida Gilmoura w "Pigs (Three Different Ones)", których ostrości i brudu nie powstydziłby się żaden gitarzysta z agrafką w uchu i napisem "No Future" na potarganej podkoszulce.

Dodajmy, że perkusista zespołu Nick Mason z szacunkiem wypowiadał się o nowym ruchu w muzyce rockowej, a w 1977 roku wyprodukował drugi album punkowej formacji The Damned zatytułowany "Music For Pleasure".

Posłuchaj Pink Floyd "Pigs (Three Different Ones)":


"Animals" jest płytą specyficzną także z innego powodu. To pierwszy album Pink Floyd, na którym Roger Waters już bez obiekcji przejął sterowniczą rolę w formacji. I choć zajęty wówczas wychowaniem swojego pierwszego dziecka, a nie pracą w studio nagraniowym David Gilmour argumentował, że jest autorem lwiej części ponad 17-minutowej kompozycji "Dogs", która z grubsza stanowi połowę całego albumu "Animals", to jednak na tej właśnie płycie po raz pierwszy tak wyraziście zarysował się podział: Roger Waters i reszta. Bo chyba nie ma żadnych wątpliwości, że późniejsze albumy "The Wall" i "The Final Cut" to już stricte autorskie dzieła basisty, z niewielkim, choć niebagatelnym wkładem pozostałych muzyków, ze wskazaniem na gitarzystę.

Jeżeli jesteśmy już przy "The Wall" to przypomnijmy, że koncept albumu powstał podczas trasy koncertowej promującej "Animals". Roger Waters żalił się, że podczas koncertów na stadionach czuje się wyizolowany i oddzielony od publiczności murem. Wtedy to właśnie doszło do niesławnego incydentu podczas finalnego koncertu tournée w Montrealu, kiedy to Roger Waters opluł jednego z fanów stojących pod sceną, który - zdaniem muzyka - zachowywał się niegodnie.

Posłuchaj Pink Floyd "Sheep":


To właśnie również takim incydentom, kiedy wyprowadzeni z równowagi ludzie zachowują się jak zwierzęta, poświęcony był album "Animals". Nie jest to najwybitniejsza płyta w historii klasycznego Pink Floyd, pozostaje w cieniu wielkich poprzedników ("Dark Side Of The Moon" i "Wish You Were Here") i przerysowanego następcy ("The Wall"), ale chyba właśnie dlatego warto poświęcić jej więcej czasu. Bo to bez wątpienia album wciąż nie do końca odkryty, a pokazujący Pink Floyd w niezwykłej inkarnacji.

Artur Wróblewski

Arcydzieło w oparach kłótni - przeczytaj tekst o albumie "The Wall" Pink Floyd!

Album pełen... pustki - przeczytaj tekst o płycie "Wish You Were Here" Pink Floyd!

Dowiedz się więcej na temat: zwierze | Nie | Pink Floyd | zwierzęta | punk | punk rock | Roger Waters | David Gilmour | Sex Pistols

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje