Książę Rupert Loewenstein nie żyje. Pomógł The Rolling Stones wejść na szczyt

20 maja w wieku 80 lat po długiej chorobie zmarł książę Rupert Loewenstein, długoletni menedżer i finansowy doradca The Rolling Stones.

Bawarski arystokrata nosił rodowe nazwisko Rupert Ludwig Ferdinand zu Loewenstein-Wertheim-Freudenberg. Opiekował się The Rolling Stones (przede wszystkim dbając o stronę finansowo-biznesową) w latach 1968-2007.

Reklama

Gdy zaczynał pracę ze Stonesami obecna legenda rock'n'rolla stała na krawędzi bankructwa, ponieważ muzycy sprzedali prawa do swoich utworów byłemu już menedżerowi Allenowi Kleinowi.

Początkowo Rupert Loewenstein nawet nie wiedział, co to za zespół, ale propozycję pracy potraktował jako ciekawe wyzwanie. To za radą księcia muzycy przenoszą się z Wielkiej Brytanii do Francji, gdzie mogą liczyć na korzystniejsze opodatkowanie. Gitarzysta Keith Richards w tym czasie kupuje gotycki zamek, w którym powstaje płyta "Exile on the Main Street", z kolei basista Bill Wyman zaprzyjaźnia się z malarzem Markiem Chagallem.

Dzięki pomocy Lowensteina Stonesi stają się prawdziwą maszynką do zarabiania pieniędzy - fortuny muzyków liczone są w setkach milionów funtów.

W 2013 roku ukazały się wspomnienia menedżera - "A Prince Among Stones". W książce książę Rupert Loewenstein ujawnił niektóre szczegóły finansowych operacji, czym doprowadził do wściekłości samego Micka Jaggera.

Przez Jerry Hall, ówczesną żonę wokalisty The Rolling Stones był nazywany "Rupie Groupie" i zaliczany do najbliższych współpracowników zespołu. Sam swoją funkcję w zespole opisywał jako połączenie bankowego menedżera, psychiatry i niani.

"To wspaniały finansowy umysł. Zarządza tak jak ja gram na gitarze. Tak długo, jak widzę uśmiech na twarzy Ruperta, jestem spokojny" - mówił Keith Richards o Loewensteinie.

Dowiedz się więcej na temat: The Rolling Stones | menedżer

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje