Dlaczego hipsterzy nie klękają przed Paulem Simonem?

W Stanach Zjednoczonych Paul Simon cieszy się statusem porównywalnym ze swoim rówieśnikiem Bobem Dylanem. Uznawany za gwiazdę folk-rocka odpowiada także za album "Graceland" (1986), który zwrócił uwagę świata na muzykę afrykańską.

Lista osiągnięć kończącego w czwartek (13 października) okrągłe 70 lat Paula Simona jest imponująca i obejmuje m.in. 12 nagród Grammy, nagrodę im. Gershwinów Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych (pierwszy laureat) czy obecność na liście 100 osób, które wpłynęły na kształt świata (magazyn "Time", 2006 r.). Do tego masa platynowych i złotych płyt, peany krytyki i uznawany za przełomowy album "Graceland" na koncie.

Reklama

W kwietniu tego roku "The Wall Street Journal" zadał pytanie "Kto będzie wspominał Paula Simona?". Wyszło na to, że niewielu. Gazeta stawia Simona w opozycji do innych cenionych bardów - Boba Dylana, Leonarda Cohena i Joni Mitchell. To przed tą trójką mają padać na kolana hipsterzy (najmodniejsza obecnie subkultura, choć tak naprawdę nikt do końca nie wie, co kryje się pod tym terminem), całkowicie lekceważąc Simona.

"Miejsce w panteonie amerykańskiej piosenki już dawno ma zagwarantowane" - pod tym zdaniem krytyka "WSJ" podpisujemy się obiema rękami.

Byli jak Tom i Jerry

Urodzony 13 października 1941 roku w rodzinie żydowskich emigrantów z Węgier Paul Simon muzyką zajął się zachęcony przez swojego ojca, grającego na basie Louisa. "Masz ładny głos, Paul" - miał powiedzieć Louis do syna.

11-letni Paul Simon w szkole poznał młodszego o niespełna miesiąc Arta Garfunkela (razem wystąpili w przedstawieniu "Alicja w Krainie Czarów"), z którym po latach odnosił wielkie sukcesy pod szyldem Simon & Garfunkel. Pierwsze nagrania wokalista sygnował pseudonimami Jerry Landis, Paul Kane (od nazwiska bohatera słynnego filmu Orsona Wellesa "Obywatel Kane") i True Taylor. Razem z Garfunkelem (jako Tom and Jerry) w 1957 roku opublikował singla "Hey, Schoolgirl", który pojawił się nawet na liście przebojów. Zaznaczmy, że obaj wokaliści mieli wówczas po 16 lat.

Z okazji okrągłych 70. urodzin postanowiliśmy na każdą dekadę życia śpiewającego multiinstrumentalisty przypomnieć jeden wielki przebój, także z dorobku Simon & Garfunkel.

"The Sound Of Silence" (1965)

Prace nad tym utworem Paul Simon zaczął po zamachu na prezydenta Johna F. Kennedy'ego w 1963 roku. Dopiero w lutym 1964 r. do melodii dopasował odpowiednie słowa. Okazało się, że pomogła mu w tym... woda z odkręconego kranu w łazience, gdzie często grywał na gitarze w ciemności. "Hello darkness, my old friend / I've come to talk with you again". Akustyczna, folkowa kompozycja trafiła na płytę "Wendesday Morning, 3 A.M." Simon & Garfunkel, która jednak przepadła, a duet postanowił się rozstać. Simon wyjechał do Anglii, gdzie koncertował w klubach.

Tymczasem producent Tom Wilson wraz z pomocą innych muzyków nagrał elektryczną wersję "The Sound Of Silence" i wypuścił na singlu bez zgody Simona i Garfunkela. Na początku 1966 roku krytycy zachwycili się nową wersją piosenki, która błyskawicznie zaczęła piąć się w górę na listach przebojów, docierając ostatecznie do szczytu zestawienia "Billboardu". "To czysty rock'n'roll" - piali z zachwytu dziennikarze. Gdy Simon dowiedział się o sukcesie, szybko powrócił do Stanów i odnowił współpracę z Artem Garfunkelem. Utwór "The Sound Of Silence" trafił na nowy album duetu "Sounds Of Silence". W 1999 r. wyliczono, że piosenka znalazła się na 18. miejscu najczęściej wykonywanych utworów w XX wieku.

Zobacz Simona i Garfunkela w "The Sound Of Silence":


"Mrs. Robinson" (1968)

Pierwotna wersja tego nagrania znalazła się w kultowym filmie lat 60. "Absolwent" z Dustinem Hoffmanem i Ann Bancroft w rolach głównych. Duet trafił na ścieżkę dźwiękową za sprawą reżysera Mike'a Nicholsa, który podczas kręcenia zasłuchiwał się w nagraniach Simona i Garfunkela. Na potrzeby filmu Simon miał napisać trzy premierowe numery, lecz pod koniec prac miał zaledwie jeden opowiadający m.in. o Eleanor Roosevelt, pierwszej damie USA w latach 1933-45, i gwieździe baseballa Joe DiMaggio. "To już nie jest o pani Roosevelt, ale o pani Robinson" - miał odpowiedzieć Simonowi reżyser "Absolwenta". Pełna wersja "Mrs. Robinson" ze zmienionym tekstem znalazła się na płycie "Bookends".

Simon & Garfunkel na żywo w "Mrs. Robinson:


"Cecilia" (1970)

Z ostatniej studyjnej płyty duetu Simon & Garfunkel "Bridge Over Troubled Water" przypominamy utwór "Cecilia", a nie tytułowy przebój, gdyż w tym drugim główną rolę przejął Art. Garfunkel. Zdaniem Simona tytułowa "Cecilia" to św. Cecylia, katolicka patronka muzyki, a sam utwór może odnosić się do frustracji związanej z blokadą twórczą.

Posłuchaj:


"El Cóndor Pasa (If I Could)" (1970)

Najsłynniejszy utwór peruwiański, który przeszedł do historii pop-kultury właśnie w wersji nagranej przez duet Simon & Garfunkel. Balladę o konflikcie pomiędzy Indianami pracującymi w kopalni a białymi wyzyskiwaczami napisał w 1913 roku kompozytor Daniel Alomia Robles. Paul Simon wykorzystał jednak tylko melodię, dopisując nowe, niezwiązane z oryginalną wersją, słowa.

Posłuchaj:


"50 Ways To Leave Your Lover" (1974)

Największy solowy przebój (trzy tygodnie na szczycie listy "Billboardu") Paula Simona pochodzi z płyty "Still Crazy After All These Years". Kompozytor napisał piosenkę w związku z rozpadem małżeństwa z Peggy Harper (1969-75). W chórkach Simonowi towarzyszyły Patti Austin, Valerie Simpson i Phoebe Snow.

Paul Simon na żywo w "50 Ways To Leave Your Lover":


"Graceland" (1986)

Kolejna piosenka napisana po rozpadzie małżeństwa - tym razem chodzi o trwający niewiele ponad rok (1983-84) związek z aktorką i pisarką Carrie Fisher. Tekst dotyczy podróży do Graceland, posiadłości Elvisa Presleya w Memphis. Zdaniem samego Simona tytułowy utwór z przełomowego albumu "Graceland" to najlepsza piosenka przez niego napisana. Wokalista na początku lat 80. znalazł się na artystycznym zakręcie. Przełom nastąpił, gdy muzyk odkrył brzmienia Czarnej Afryki i tam postanowił zarejestrować materiał na nowy album. Do współpracy przy tytułowym nagraniu zaprosił grupę The Everly Brothers.

Afrykańskie brzmienia u Paula Simona:


"You Can Call Me Al" (1986)

Na inspirowany afrykańskimi rytmami album "Graceland" trafił także utwór, którego nie sposób było nie usłyszeć w radiu. Popularność "You Can Call Me Al" zapewnił teledysk z udziałem komika Chevy Chase'a, wyższym od Simona o dobre dwie głowy. Tytuł piosenki wziął się od imprezy, na którą został zaproszony Simon wraz ze swoją ówczesną żoną Peggy Harper. Gospodarz przyjęcia omyłkowo nazwał Paula Al, a Peggy - Betty.

Zobacz pamiętny klip:


Czytaj także:

25 lat "Graceland" Paula Simona. Jak świat poznał muzykę Afryki

Dowiedz się więcej na temat: Graceland | hipsterzy | Simon | Nie | Paul Simon | Simon & Garfunkel | 70-latek | urodziny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje