Camel: Zagrożony gatunek

Na stronach INTERIA.PL możecie już przeczytać fragment książki "Camel. Lot śnieżnej gęsi", biografii jednego z najważniejszych zespołów w historii brytyjskiego rocka - Camel. Książka ukazała się 26 listopada nakładem GAD Records.

Działający od 1971 roku Camel to legenda rocka progresywnego, uznawana zgodnie za jeden z najważniejszych zespołów, jakie pojawiły się w latach 70. w Wielkiej Brytanii.

Reklama

Do najważniejszych płyt grupy Andy'ego Latimera (wokal, gitara, flet, klawisze, bas) należą "Camel", "Mirage", "Nude", "The Snow Goose" czy "Stationary Traveller" (opowieść o podzielonym Berlinie).

"Lot śnieżnej gęsi" to opowieść o zawiłych meandrach kariery Camel, opis wszystkich wzlotów i upadków, licznych zmian personalnych i długich tras koncertowych. Wszystko wzbogacono o niepublikowane wcześniej wypowiedzi muzyków, smakowite anegdoty i kompletną dyskografię.

W ostatnich latach aktywność Camela była zawieszona w związku z kłopotami zdrowotnymi Latimera - na szczęście niedawno jego partnerka Susan Hoover poinformowała, że przeszczep szpiku kostnego zakończył się całkowitym sukcesem.

Przeczytaj fragment książki "Camel. Lot śnieżnej gęsi":

Rok 1979 okazał się być bardzo pracowity - w ciągu dwunastu miesięcy Camel spędził wiele czasu na scenie i na pracy nad nowym albumem. Odświeżony skład grupy zarejestrował nowy album w studio Framyard w Little Chalfont. Tym razem wszystkie utwory skomponował Andy Latimer.

"Kiedy masz w zespole kogoś takiego jak Peter [Bardens], na tobie spoczywa tylko pięćdziesiąt procent komponowania" - wspominał lider zespołu. "I nagle zostajesz sam, musisz wszystko robić samodzielnie. To duży stres".

Mimo to Latimer był zadowolony z pracy nad nowym albumem. "Po raz pierwszy w studio nie było kłótni i wielkich dyskusji na temat tego, jakiego brzmienia mooga użyjemy. Nagrania poszły bardzo szybko" - mówił w jednym z wywiadów. Producentem nowego albumu został Rupert Hine. "To był jeden z pierwszych albumów nagranych w Farmyard Studios w Bucks. To studio, które Trevor Morais i ja stworzyliśmy własnymi rękami - w budynkach ze starych elżbietańskich czasów. Muzykom Camel bardzo się u nas podobało" - wspominał Hine.

Zagrożony gatunek

Album "I Can See Your House From Here" początkowo miał nosić tytuł "Endangered Species" ("Zagrożony gatunek"). Wytwórnia stwierdziła jednak, że to zbyt poważne określenie i kreuje wizerunek zespołu zupełnie pozbawionego luzu. Finalny tytuł wzięto więc z dowcipu, bardzo charakterystycznego dla czarnego, brytyjskiego humoru. Chodziło w nim o to, że ukrzyżowany Chrystus ponad głowami tłumu powiedział do świętego Piotra, że widzi stąd jego dom (Susan Hoover twierdziła, że w powyższym dowcipie, zamiast świętego Piotra, "występowała" Maria - Matka Boska). Na okładce albumu scena ukrzyżowania została nieco unowocześniona - przybity do krzyża astronauta spogląda z przestrzeni kosmicznej na małą Ziemię. Dzięki temu tytuł stawał się uniwersalny i bardzo wyrazisty.

Kolejna płyta studyjna w dorobku Camel miała nieco inne oblicze niż poprzednie. Na ostatnich albumach zespołu dominowało brzmienie wszelakich instrumentów klawiszowych. Sam Andy Latimer przyznawał, że wiele utworów komponował na syntezatorach. "Kiedy doszło do nagrywania ich, pomyślałem, że skoro dobrze brzmią bez gitar, to nie będę ich dokładał".

Dopiero na "I Can See Your House From Here" gitara Andy'ego ponownie zaczyna odgrywać pierwszoplanową rolę. Ten powrót do źródeł cieszył lidera, który w miarę postępu prac coraz bardziej entuzjastycznie odnosił się do wydawnictwa.

"Andy zawsze wpadał w ciąg zmartwień i wątpliwości" - mówił Rupert Hine. "Szybko zrozumiałem, że trzeba go wspierać w całym procesie nagrywania, pomagać i pchać do przodu. Andy był z dnia na dzień coraz bardziej zrelaksowany, pozwolił płycie powstawać samej, kontrolując ją jakby na uboczu. Pamiętam, jak Andy Ward rozmawiał ze mną, mówiąc, że widzi jak Latimer niesamowicie cieszy się z całego procesu nagrywania - czego nie dało się zauważyć przy wcześniejszych płytach".

W nagraniu płyty miał ponoć brać gościnnie udział Phil Collins (na "przeszkadzajkach"). Jednak sam zainteresowany twierdzi, że nigdy nie grał na żadnym albumie grupy: "Camel... przykro mi, ale nie pamiętam nic na temat mojego związku z Camel. Czy grałem na ich albumie... mam mętne wspomnienia z Andy Wardem grającym na perkusji w Brand X, obawiam się, że to tyle".

"I Can See Your House From Here" to przede wszystkim prezentacja Latimera jako kompozytora. Andy obronił się tym albumem przed sceptykami, którzy wróżyli Camel szybki rozpad wraz z odejściem Bardensa. Tymczasem lider poradził sobie zarówno z krótszymi, piosenkowymi formami ("Hymn To Her", "Wait"), jak i wdzięcznymi instrumentalnymi pejzażami typu "Eye Of The Storm". Pomagali mu w tym rzecz jasna pozostali muzycy (swój wkład mieli Bass, Ward, Watkins i Schelhaas), ale całokształt jest zasługą Latimera. Znalazły się tutaj jednak i takie utwory, które do wizerunku Camel specjalnie nie pasowały - przede wszystkim "Remote Romance", kompozycja Andy'ego Warda i Kita Watkinsa, wspomaganych przez Ruperta Hine'a. Nagranie mogłoby równie dobrze trafić na album Ultravox - dużo tu syntezatorów, efektów i elektronicznych zabawek przetwarzających dźwięk, a to wszystko oparte na prostej melodii i równie prostym rytmie.

Camel i "Hymn To Her" na koncercie w 2004 roku:

Złapać magię

Zupełnym przeciwieństwem był następujący po nim "Ice". Kompozycja do dzisiaj robi wrażenie, jest pełna pasji i emocji, na jakie stać wyłącznie Latimera. Co ciekawe, nagrano ją za jednym podejściem, praktycznie na żywo. "Przez lata zbieraliśmy bardzo dużo krytyki za to, że brzmieliśmy zbyt klinicznie, hermetycznie i za bardzo korzystaliśmy z dobrodziejstw studia" - przyznawał Latimer. "W 'Ice' Kit zrobił małą dogrywkę, ja dorobiłem drugą gitarę we wstępie i zakończeniu, ale reszta jest zagrana całkowicie na żywo. Udało nam się złapać magię, która wytwarza się pomiędzy pięcioma, sześcioma ludźmi. Przy typowym studyjnym nagrywaniu jest to niemożliwe. Nagrywasz swoją partię, ale nikt nie może w tym samym czasie na nią zareagować".

Camel i "Ice":

Równie ciepłe wspomnienia związane z tym utworem miał Rupert Hine. "Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo żarliwym gitarzystą jest Andy. Pamiętam, że to solo nagrano za jednym podejściem, co było bardzo nietypowe. Zazwyczaj nagrywaliśmy kilka solówek i składaliśmy z nich jedną, optymalną. A tutaj był swoisty strumień świadomości, na który może sobie tylko pozwolić artysta doskonale znający swój instrument. W odróżnieniu od innych gitarzystów, którzy wtedy pokazywali jak wiele nut można zamknąć w jednej solówce, bądź jak dużo zgiełku można wycisnąć z gitary - Andy wolał grać mniej, ale każda nuta płynęła. Można się było nią upajać".

Album ukazał się w październiku 1979 r. Promowały go dwa single - wydany w tym samym czasie, co płyta i zawierający utwory "Remote Romance", "Rainbow's End" i "Tell Me", oraz pochodzący z lutego 1980 r. "Your Love Is Stranger Than Mine" (na stronę B trafiło "Neon Magic"). Mimo takiej promocji album nie przypadł do gustu fanom zespołu. Czuli się oszukani jego komercyjnym charakterem. To przyjęcie denerwowało Latimera. "Czasami irytujące jest, kiedy robisz coś, co uznajesz za formę sztuki i jest to totalnie ignorowane. Skłamałbym, jeśli powiedziałbym, że nie wywołuje to u mnie frustracji" - żalił się w 1980 r.

Pod koniec 1979 r. muzycy ponownie wyruszyli w trasę koncertową, by promować nowe wydawnictwo. Tournee rozpoczęło się w Wielkiej Brytanii i po kilkunastu koncertach przeniosło się z wysp na kontynent. Camel wystąpił na przełomie października i listopada we Francji, Niemczech, Norwegii, Hiszpanii i Holandii. Początek 1980 r. przyniósł kolejną trasę zespołu po Japonii. W lutym zespół zagrał jeszcze raz w Holandii po czym muzycy udali się na zasłużony odpoczynek. Setlistę rozsądnie podzielono pomiędzy utwory z nowego LP (m.in. "Hymn To Her", "Wait", "Your Love Is Stranger Than Mine" i obowiązkowy "Ice") i starsze nagrania, w tym spory wyjątek z "The Snow Goose".

Dowiedz się więcej na temat: PLL LOT | fragment | gatunki | zagrożeni | gatunek | Camel | biografia | książka | zagrożony gatunek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje