Recenzja Pablopavo i Ludziki "Ladinola": Zaproś kogoś do tańca

"To popowa płyta, zamieściliśmy na niej wiele melodii, które przy odrobinie dobrej woli można uznać za ładne" - mówią o "Ladinoli" jej twórcy. Trudno sobie wyobrazić, by ktokolwiek mógł pomyśleć inaczej.

Płyty "Ladinola" Pablopavo i Ludzików nie powinno się słuchać w samotności

Pablopavo rzucił z Ludzikami, że nagrali popową płytę i - jak widzę po dyskusji w internecie - większość teraz oczekuje, że "Ladinolę" będą grały rozgłośnie radiowe. Mocno mu tego życzę, ale dobrze wszyscy wiemy, że nie zagrają - pop na tej płycie bardzo różni się od popu z badań słuchalności. Co oczywiście działa tylko na jej korzyść, choć wpływu na sukces komercyjny mieć niestety nie będzie.

Reklama

Wierzę jednak w wiernych fanów twórczości artysty, że ci "Ladinolą" i bez pomocy radia zarażą znajomych, a sama płyta, choć rzeczywiście bardzo melodyjna i popowa, to jednak dla przyjętych standardów w masowych mediach wciąż alternatywna, za sprawą poczty pantoflowej zatoczy szerokie kręgi. Zwyczajnie jej się to należy.

Tak samo, jak facetowi, którego kiedyś znałem i ten "dużo pił, aż wypił" (w nawiązaniu do świetnego "Znałem faceta") należy się spotkanie z tymi życiowymi i na swój sposób ujmującymi piosenkami. Ja wiem, że najwięcej wyłapią i wyniosą z niego słuchacze Pablopavo najbardziej oddani, ale weźcie "Ladinolę" i spróbujcie puścić mamie po niedzielnym obiedzie (możecie zacząć od "Domu dobrego"). Albo koledze rano, w drodze do pracy ("Major"). Porzućcie stary nawyk i odstawcie słuchawki - znajomi z biura będą z początku na was krzywo patrzeć, ale potem szybko zapomną o radiu Złote Przeboje.

Sprawdź tekst utworu "Ostatni dzień sierpnia" w serwisie Teksciory.pl!

Pablopavo z Ludzikami, ale i piękną pomocą Oli Bilińskiej ("Zguba") oraz Leny Romul (m.in. "Jestem"), przygotowali zestaw piosenek, który faktycznie można uznać za ładne. Co najmniej. Piosenek przez życie pisanych, wyrosłych na polskiej ulicy, z całym jej przekleństwem i bogactwem, ale jednocześnie nieprzyzwoicie jak na uliczne realia przyjemnych. Może to zasługa wyprawy w Bieszczady, gdzie "Ladinola" była po części rejestrowana, może to te inspiracje muzyką latynoską, do których Pablopavo się przyznawał i które słychać choćby w... "Zimie" - nieważne. Istotne jest to, że starsi poczują się przy tym krążku nieco młodsi, młodzież - nie będzie się chciała szybko zestarzeć. A każdy zechce kogoś poprosić do tańca. I dlatego "Ladinoli" nie powinno się słuchać w samotności.

Pablopavo i Ludziki "Ladinola", Karrot Kommando

8/10

Dowiedz się więcej na temat: Pablopavo | recenzja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje