Recenzja Jazzombie "Erotyki": Duszno, choć jeszcze nie porno

"Gdy mi nagle zarzucasz nogi na ramiona, wrzącej w żyłach rozkoszy warem rozogniona" - mruczy pod nosem "Spięty", a akompaniują mu koledzy z Lao Che i Pink Freud. Tak, na "Erotykach" dzieją się rzeczy niesamowite.

Jazzombie to połączone siły Lao Che i Pink Freud

Emil Zegadłowicz w "Szale", Maria Jasnorzewska-Pawlikowska w "Pocałunkach", nawet Jan Brzechwa w "Erotyku" - każdy kiedyś próbował chociaż liznąć tekstu o miłości. Charles Bukowski co prawda swego czasu ostrzegał, że "Z tymi wierszami, to słuchajcie, trzeba uważać", bo to jednak dość śliski temat. Nie każdy jest urodzonym lowelasem, nie wszystkim pisanie o sprawach damsko-męskich wychodzi na dobre. Albo granie - ilu to już słyszeliśmy płyt i piosenek w pościelowym klimacie, które zamiast zachęcać do amorów, zmuszały raczej do ucieczki i wyparcia z pamięci? Świadomi tych doświadczeń są też sami muzycy tworzący Jazzombie, którzy nie omieszkali na swoim debiucie również przypomnieć przywołany tekst Bukowskiego.

Reklama

Ale zarówno ekipa Spiętego, czyli Lao Che, jaki i Pink Freud Wojtka Mazolewskiego, to już dorosłe chłopaki, nierzadko po przejściach, których ani o erotykach, ani o relacjach na linii pan-pani nie trzeba edukować. Dlatego bądźcie spokojni o warstwą tekstową ocenianego albumu. Klasycznym lirykom wyżej wymienionych państwa (jak również Bolesława Leśmiana czy Juliana Tuwima), żadna krzywda się tu nie dzieje. Ba, zyskują one na "Erotykach" drugie życie, za które ich autorzy - gdyby tylko mogli -  byliby dzisiaj muzykom dozgonnie wdzięczni. Bo czy któryś z tych romantyków mógłby kiedykolwiek przypuszczać, że jego dzieła nabiorą w muzycznych interpretacjach dwóch wziętych, rockowo-elektroniczno-jazzowych załóg, tak wielu nowych emocji i tylu nowych barw?

Co jednak ciekawe, i wbrew temu, co zapowiadały zarówno pierwsze koncerty Jazzombie, jak i singel "Dziewiąta", "Erotyki" to materiał przede wszystkim mocno relaksujący. Ale tylko w dobrym tego słowa znaczeniu. Po pierwsze, te w dużej mierze przykurzone dziś erotyczne teksty, otrzymały od muzyków dowodzonych przez Wojtka i Spiętego idealnie interpretujące je i współgrające z nimi melodie. Dziesięcioosobowy skład Jazzombie tylko pozornie gra oszczędnie - pośród dusznej atmosfery, raz inspirowanych afrobeatem, raz hip hopem albo kubańskimi rytmami, utworów, kryje się wiele dźwiękowych smaczków, które będziecie wyłapywać z każdym kolejnym odsłuchem. No i, czyli po drugie, płytowa wersja "Erotyków" stanowi jednocześnie świetną bazę wypadową do scenicznych występów, na których (te i tak fantastycznie rozgrzewające na krążku) numery nabierać będą zupełnie innego, pewnie jeszcze bardziej erotycznego wymiaru. Na żywo jednak proszę uważać - jeden z numerów na tej płycie nosi w końcu tytuł "Ostatni gang bang".

Jazzombie "Erotyki", Mystic

8/10

Sprawdź tekst utworu "Dziewiąta" w serwisie Tekściory.pl!

Dowiedz się więcej na temat: Jazzombie | recenzja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje