Recenzja Hiatus Kaiyote "Choose Your Weapon": Cud Natury

Nowy soul i okolice? E tam, "Choose Your Weapon" to fascynująco dziwna płyta, w której łatwo i przyjemnie się pogubić.

"Choose Your Weapon" to niemal ostentacyjne bogactwo środków i inspiracji

To niesamowite czasy dla poszukującego r'n'b i eksperymentów na bazie soulu. Do gry wkroczyły artystyczne osobowości zdolne przedefiniować te wyeksploatowane - jak można by myśleć - gatunki we własny i odmienny sposób. Weźmy na przykład tegoroczny, wciąż jeszcze świeży album grupy The Internet i recenzowany w niniejszym tekście "Choose Your Weapon" Hiatus Kaiyote. Oczywiście trochę te krążki łączy, bo razem drwią sobie z prób etykietkowania dźwięków, z podziału na stare i nowe, oba też wydają się poniekąd podejmować dzieło The Sa-Ra Creative Partners. Ale podczas gdy Kalifornijczycy brzmią jak sypialniany projekt po dużym joincie, ujmując zupełnie niegwiazdorskimi partiami Syd, stonowanym eklektyzmem i dużą spójnością, to Australijczycy z HK przeciwnie - to muzyka kuta w ogniu koncertów i napędzana magicznymi przestrzeniami Antypodów, w której wokalistka Nai lubi chwalić się tym, co umie i zwracać na siebie uwagę, bogactwo środków i inspiracji wydaje się niemal ostentacyjne, zaś ilość wolt wewnątrz jednej tylko kompozycji umie zawrócić w głowie.

Reklama

Hiatus Kaiyote, które już 11 listopada wystąpi w warszawskiej Proximie, samo siebie określa mianem "wielowymiarowych, polirytmicznych gangsterów". Trzech członków zespołu w wolnym czasie gra improwizowany jazz, zaś perkusista ma swój nowobitowy projekt. W kształtowaniu Nai dużą rolę odgrywały utwory malijskie i latynoskie, ale też w wywiadach mówi o pustyni na "piątym kontynencie", wspominając, że pobyt na tych odludziach był dla niej swoistym "rytuałem przejścia". Odbicia tych informacji warto się w repertuarze na "Choose Your Weapon" doszukać. Wyłapać komu i czemu album się kłania. Eteryczne, bąblujące "Laputa" jest na przykład odwołaniem do japońskiego mistrza animacji Hayao Miyazakiego, a niespokojnie bębnione "Breathing Underwater" hołduje Steviemu Wonderowi rozpływając się wśród przestrzennych dźwięków i perkusjonaliów, wprowadzając rozbudowane partie syntezatora i częstując jednym z tych nieoczywistych, skrajnie zmysłowych, często inteligentnie niedopowiedzianych tekstów o charakterze impresji. "Swamp Thing" mruga dla odmiany w stronę Michaela Jacksona, startując z ciężkim i tłustym bitem rwącym do przodu metodycznie, bezlitośnie, by zabić słuchaczowi ćwieka zupełnie odjechanym refrenem i jazzowymi klawiszami, których nie powstydziłaby się ostatnia płyta Kendricka Lamara. Kto od razu da się przekonać, jak nafaszerowana pomysłami i zdolna łączyć wodę z ogniem jest muzyka Australijczyków, śmiało może zaczynać od "Atari". Podkład wchodzi prawie w drum'n'bass, synthy migoczą, świat starych gier komputerowych wraca wraz z blipami i prostą elektroniczną melodyjką. A przy tym co by się nie działo, wokalistka zawsze czuje się komfortowo.

Nai sama w sobie jest zresztą fascynująca. Niby w "The Lung" kraść uwagę powinna niebanalna partia smyczków, niemniej cały czas koncentrujemy się na jej onirycznym, snującym się wokalu w chwilę sprowadzonym  do formy dynamiczniejszej, bliższej r'n'b czy pokrzykiwań przy przejściu. Trzeba sprawdzić jak głos wspina się przy akompaniamencie pianina w "Building a Ladder", łapiąc trochę chrypki. Chociaż nie wypada tu eksponować walorów artystki na bazie paru tylko numerów, bo cała płyta to dowód sprawności, przyjemnej dla ucha lekkości i jej charakteru każącego flirtować z bitami, przedrzeźniać się z instrumentami, bawić i cieszyć śpiewem. Poza tym tu nie ma formuły "gwiazda i instrumentaliści", mamy zespół. Sama zainteresowana przyznaje, że jej piosenkopisarstwo jest ograniczone i dopiero muzycy wydobywają z kompozycji pełnię tego, co chciała zawrzeć.

"Choose Your Weapon" niełatwo podsumować jednym akapitem. Na pewno pomysły i bogactwo aranżacyjne, którym można obdzielić kilka albumów. Utwory budzące się do życia i zagęszczane, odległa, nieodgadniona produkcja, działająca gdzieś poza racjonalnością, nie stroniąca przy tym od rzęsistego funkowania, odwołująca się nie tylko do kosmosu, ale przede wszystkim do natury z plastycznością tych wszystkich nagrań z muzyki klasycznej mających za zadanie pokazać dzieciom, że dźwiękami można oddać krajobraz, porę roku i detale w rodzaju przelatującego trzmiela. Jeżeli dodać grające na zmysłach wersy i rozdmuchane metafory (Nai potrafi powiedzieć np. że "rozbite wspomnienia czynią ją upokorzoną jak ptaka uziemionego poprzez swoje spalone skrzydła"), wychodzi krążek nie tylko bardzo dobry, co po prostu intrygujący, fenomen konieczny do poznania.

Hiatus Kaiyote "Choose Your Weapon", Sony

8/10

Dowiedz się więcej na temat: Hiatus Kayiote | recenzja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje