"The Voice of Poland": Ulubieńcy poza programem. Trenerzy pod ostrzałem

Po odpadnięciu z "The Voice of Poland" Marka Molaka oraz Abrahama Kennera III, w sieci wybuchła równie ogromna dyskusja na temat słuszności decyzji Tomsona i Barona, co podczas samego programu.

Trenerzy "The Voice of Poland"

Marek Molak i Damian Kikoła zmierzyli się w pierwszym pojedynku wieczoru. Uczestnicy zaśpiewali utwór "Whotta Lotta Love" Led Zeppelin, a Tomson i Baron po krótkiej naradzie zdecydowali, że do dalszego etapu przechodzi Kikoła.

Reklama

Posłuchaj "Whola Lotta Love" w serwisie Teksciory.pl!

Żaden z trenerów nie zdecydował się na kradzież Molaka. Nie zrobił tego również Andrzej Piaseczny, który najlepiej ocenił aktora znanego z "Barw szczęścia" i stwierdził, że gdyby miał decydować, to postawiłby właśnie na niego.

Po odpadnięciu z programu ulubieńca widzów na fanpage'u "The Voice of Poland" pojawiło się mnóstwo komentarzy broniących Molaka. Według jego fanów nie wypadł on gorzej niż Kikoła, a ten przeszedł jedynie dlatego, że piosenka była dużo lepiej do niego dopasowana.

Widzowie zwrócili również uwagę na fakt, że Damian ma według nich wąski zakres działalności i będzie sprawdzał się jedynie w rockowych utworach.

Zdecydowanie więcej dyskusji, zarówno w studiu programu, jak i w mediach społecznościowych, wywołał najlepszy pojedynek wieczoru pomiędzy Jeleną MatuląAbrahamem Kennerem III.

Uczestnicy wykonali utwór Alicii Keys i Jacka White'a "Another Way to Die", a w opinii trenerów zdecydowanie lepiej poszło Matuli. "Była śpiewającą modliszką. Zjadłaś go kompletnie" - mówił Piaseczny po ich występie.

Mimo to Tomson i Baron stanęli przed trudną decyzją, co sprawiło, ze o pomoc poprosili również Michała Szpaka i Marię Sadowską. Ostatecznie zdecydowali się na Matulę, a Kenner III po sporym zamieszaniu w studiu (Tomson i Baron gorąco namawiali kolegów na kradzież do której nie doszło) odpadł z programu. "Jeśli nie ma kradzieży, to znaczy, że coś było naprawdę nie tak... " - podsumował Tomson.

Niemal natychmiast pojawiły się zarzuty do Tomsona i Barona, jednak nie o ich decyzję, a o to, że źle dobrany został utwór, który nie pozwolił pokazać swoich umiejętności Abrahamowi, przez co rywalizacja była przesądzona już na początku. Dodatkowo zwrócono uwagę na stworzenie bardzo mocnej pary z dwójki faworytów.

Ponadto dostało się innym trenerom, którzy skreślili Kennera po jednym nieudanym wykonaniu i nie dali mu szansy na naprawienie swojej sytuacji. Szczególnie skrytykowano Michała Szpaka, który na gorącym krześle wciąż trzyma Adama Milczarczyka, który dla wielu widzów nie ma potencjału i powinien opuścić "VOP".

Szybko pojawiły się tez głosy z drugiej strony barykady. Internauci przekonywali, że trenerzy postąpili dobrze, gdyż ocenili jego ostatni występ, a nie sugerowali się jego lepszymi momentami z castingów. 

Sam Abraham Kenner postanowił napisać kilka słów po odcinku:

"Dziękuję wszystkim zaangażowanym w 'The Voice of Poland' za możliwość uczestnictwa w tym konkursie. Dziękuje również moim przyjaciołom za wsparcie. Do wszystkich, którzy widzieli mnie podczas występów, nie widzieliście jeszcze wszystkiego, okazja będzie już wkrótce. Jelenie życzę powodzenia w następnej rundzie. Śpiewanie z tobą było przyjemnością" - napisał Kenner na Facebooku.

Dowiedz się więcej na temat: The Voice Of Poland | Tomson i Baron | Marek Molak
Najlepsze tematy