"The Voice of Poland": Michał Szpak do Andrzeja Piasecznego: Nienawidzę cię

W sobotnich odcinkach między trenerami kilkakrotnie zaiskrzyło. "Andrzeju, oficjalnie cię nienawidzę" - rzucił Michał Szpak do Andrzeja Piasecznego. Wcześniej obraził się na Marię Sadowską.

Michał Szpak i Maria Sadowska w "The Voice of Poland" nie szczędzili sobie uszczypliwości

Jako pierwszego na scenie zobaczyliśmy Arkadiusza Politowskiego, który zaśpiewał piosenkę "O pani!" Grzegorza Hyżego. Uczestnik jednak nie przekonał żadnego z trenerów.

Reklama

Weronika Szymańska wykonała "Rather Be" Clean Bandit feat. Jess Glynne. Tym razem swoje fotele obrócili wszyscy poza Baronem i Tomsonem. Wokalistka postanowiła dołączyć do drużyny Andrzeja Piasecznego, który obrócił się jako ostatni.

"Aż mi sutki stanęły normalnie" - stwierdził Michał Szpak.

"Każdy ciebie chce i można oczywiście wybrać Michała, jego świeżość, jego młodość" - zwrócił się do kandydatki Andrzej Piaseczny.

"Brak doświadczenia" - dodała Maria Sadowska, wbijając szpilę młodszemu koledze. "No nie wiem czy taki brak doświadczenia, już nie przesadzajmy" - bronił się Michał Szpak.

Trenerzy zaczęli się kłócić, a Sadowska wytknęła Szpakowi, że gdy ona zaczynała karierę, to jego "jeszcze chyba na świecie nie było".

"No być może mnie nie było, ale na niejednej scenie stałem" - odpowiedział.

Sytuację próbował załagodzić Andrzej Piaseczny, nieco biorąc stronę Szpaka: "Michał póki co ma bardzo sympatyczne doświadczenie stania na scenie".

Żaden z trenerów nie odwrócił się podczas występu mieszkającej w Szczecinie Ormianki Lilit Minasyan, która zaśpiewała "Bezdroża" Sylwii Grzeszczak i Mateusza Ziółko.

Asia "Azzja" Mądry ("Bez ciebie" Kasi Cerekwickiej) ma już na koncie doświadczenie występów w konkurencyjnych talent show ("Must Be The Music", "X Factor"). Do swojej drużyny wzięła ją Maria Sadowska: "Pięknie zaśpiewałaś początek, całość była bardzo fajna" - komplementowała uczestniczkę.

Pracująca jako recepcjonistka na Uniwersytecie Jagiellońskim "Azzja" została później poproszona o wykonanie własnego numeru. Zza kulis dołączył do niej Hubert "Hjub" Charków, który otrzymał gitarę od Barona, a Sadowska wsparła w chórkach.

Emilia Lech zaśpiewała spokojną wersję "I Don't Wanna Lose You" Tiny Turner. Dopiero w ostatnim momencie czerwony guzik wcisnął - jako jedyny - Andrzej Piaseczny. "Bardzo mi się spodobał ten leniwy sposób śpiewania" - pochwalił trener.

Tuż po niej zobaczyliśmy koleżankę Emilii Lech z zespołu Trzy Tony Gruzu - Magdalenę Janicką ("Cool Me Down" Margaret). Obrócili się wszyscy. Po jej występie Maria Sadowska odniosła się do kobiecej solidarności, mówiąc, że fajne dziewczyny trzymają się razem.

"Nie tylko dziewczyny trzymają się razem. Ja też bardzo chętnie się z tobą potrzymam" - powiedział Andrzej.

"Nie rób tego, bo to brzmi niebezpiecznie" - skomentowała Maria.

"Czasem odrobina niebezpieczeństwa jest bardzo przyjemna" - dodał Andrzej.

"Chciałbym mieć taką osobowość u siebie i chciałbym móc zrobić dla niej dobrze" - wdzięczył się Michał.

"Wiesz co może być lepsze od zrobienia dobrze? Zrobienie podwójnie dobrze" - dodał Baron, co przekonało Magdę i zdecydowała się dołączyć do drużyny chłopaków.

Mająca spore sukcesy na koncie (m.in. występy w polskich preselekcjach do Eurowizji, finał "Must Be The Music") Anna Cyzon wiele lat temu wyjechała z Polski do Kanady, gdzie pracowała jako prezenterka telewizyjna.

"Jeżeli wchodzi się na scenę i daje się z siebie wszystko i nikt się nie odwraca, to może ja powinnam przestać śpiewać" - powiedziała rozczarowana sytuacją Ania (zaśpiewała "Back to Black" Amy Winehouse), gdy nie odwrócił się żaden trener.

22-letni Volodymyr Borovskyi to samouk, grający na gitarze i fortepianie. Od czterech lat śpiewa na ulicy w Krakowie i rozkochuje w sobie dziewczyny. Jego wykonanie "Perfect" Eda Sheerana zachwyciło wszystkich trenerów, choć Maria Sadowska z decyzją czekała do ostatniej chwili.

Namówiony przez nią na wspólny występ Volodymyr zdecydował, że pójdzie właśnie do jej drużyny. Jednak zanim się to stało wywiązała się gorąca dyskusja.

"Zrobię wszystko żebyś był w mojej drużynie" - stwierdził Szpak.

"Jestem bardzo ciekawa co to jest wszystko" - skomentowała Maria Sadowska.

"Nie wiem co możesz zrobić" - dodał uczestnik.

"Nie chciałbyś wiedzieć" - zakończył Michał.

Po przerwie reklamowej "The Voice of Poland" zaprezentował kandydatów na najlepszy głos z regionu Warmii i Mazur.

27-letni Krzysztof Płonka ("Treat You Better" Shawna Mendesa) przekonał do siebie Andrzeja Piasecznego i Michała Szpaka. Choć to oni rywalizowali o uczestnika, do dyskusji włączyła się Maria Sadowska, która wcześniej wypomniała Michałowi brak doświadczenia i krótki staż. Trenerka spytała co się stało, dlaczego początek występu był słaby.

"Marysiu, czy ty wybrałaś tego pana? Nie? Więc shut up!" - wykrzyczał Szpak do Sadowskiej.

Po czym założył słuchawki i stwierdził: "Jeśli będziesz chciała dalej rozmawiać, to daj znać jak skończysz".

"Jeśli on ma taki arsenał zabawek, bałbym się pójść do niego" - skomentował Piaseczny.

 "Ja mam zabawkę, a ty co?" - spytał go Michał.

"A ja mam doświadczenie i historię" - zgasił go Andrzej

To jednak nie koniec. Po tym jak uczestnik zdecydował, że dołączy do drużyny Andrzeja, Michał stwierdził: "Andrzeju, oficjalnie cię nienawidzę".

"Pozostaje mi tylko żywić nadzieję, że to nie jest uczucie trwałe" - odpowiedział Andrzej

"Z nienawiści krok do miłości, więc uważajcie z tym chłopaki" - dodała Maria.

Michał skończył dyskusję śpiewając "Miłość ci wszystko wybaczy".

Śpiewająca głównie na ślubach i weselach Sylwia Zelek chciałaby zostać śpiewaczką operową. Jej wykonanie utworu "Memory" Barbary Streisand nie przekonało jednak żadnego z trenerów.

Patrycja Ciborowska do programu przyjechała na motocyklu razem z współprowadzącą Marceliną Zawadzką. Trenerzy wyczekali uczestniczkę niemal do ostatniego dźwięku piosenki "Street Life" The Crusaders feat. Randy Crawford. Ostatecznie obrócili się wszyscy poza Marią Sadowską.

"Jesteś bombą atomową i wyglądasz jeszcze... czad" - zachwycał się Michał Szpak, którego ostatecznie wybrała Patrycja.

18-letnia Antonia Pawlak jakieś cztery-pięć lat temu zakończyła występy w Arce Noego (jej wujkiem jest założyciel tej grupy Robert "Litza" Friedrich). Młoda wokalistka śpiewa praktycznie od zawsze, a obecnie ma swój własny zespół. Na przesłuchaniach w ciemno wykonała przebój  "Cisza" Bednarka, jednak nikt się nie obrócił.

Po chwili trenerzy pożałowali swoich decyzji i postanowili jej podziękować za występ, zapraszając za rok do programu ponownie.

23-letnia Joanna Karwacka zaśpiewała piosenkę "Światło nocne" Natalii Przybysz przekonując do siebie wszystkich. Asia chciała spytać mamę o zdanie, do której drużyny powinna pójść.

"Mamy mnie lubią" - skomentował Szpak. "Drogi Michale, kiedy mamy mnie lubiły, ty sikałeś jeszcze w pieluchy" - odparł Andrzej Piaseczny.

"To prawda, ale nie ukrywajmy, że teraz mamy lubią też mnie" - odpowiedział Michał.

Asia podczas podejmowania decyzji potwierdziła to, mówiąc, że jej mama wybrałaby Andrzeja. Ostatecznie 23-latka dołączyła do drużyny Marii.

Pochodzący z Gruzji Dave Adamashvili to obieżyświat z gitarą ("Angie" The Rolling Stones), który nie przekonał jedynie Marii Sadowskiej. Poproszony przez trenerów wykonał dodatkowo własny utwór napisany podczas pobytu w Polsce. Wybór opiekuna nie był dla niego łatwy, bo w sumie niewiele o nich wiedział. "Ale może pójdę do ciebie" - stwierdził, wskazując na Piasecznego.

Na koniec odcinka zobaczyliśmy różowowłosą Martę Gałuszewską ("I See Fire" Eda Sheerana). O uczestniczkę ostro rywalizowali wszyscy trenerzy. Ostatecznie Marta stwierdziła, że dołączy do drużyny Michała Szpaka.

Najlepsze tematy