"The Voice of Poland": Bitwy rozpoczęte! Rozstrzygnięcia i kradzieże

Za nami pierwsze bitwy w "The Voice of Poland". Nie zabrakło zaskakujących wyników i spektakularnych kradzieży.

Andrzej Piaseczny wybrał Samiego Harba

Jako pierwsi w ringu pojawili się trenerzy Andrzej PiasecznyMaria Sadowska, którzy (ze wsparciem części swoich podopiecznych) zaśpiewali piosenkę "Santana" z repertuaru Kayah.

Reklama

Bitwy rozpoczęli Filip RychcikPaweł Jarzynka z zespołu Piasecznego w przeboju "Treasure" Bruno Marsa. Trener poradził im, żeby byli przede wszystkim uśmiechnięci i roztańczeni. Uczestnicy próbowali namówić do tańca Natalię Kukulską i Marię Sadowską, ale nie do końca był to udany pomysł.

"Ja bym przede wszystkim nie opuszczał ringu na tak długo, bo to wygląda trochę tak jakby trener rzucił za was biały ręcznik. Wolałbym usłyszeć wasze wykonanie niż teatr, który tutaj zaistniał" - skomentował Tomson.

Andrzej Piaseczny przyznał, że nie miał łatwej decyzji. "Paweł otworzył się w tej piosence, był bardziej wyluzowany od Filipa. Filipa dzisiaj totalnie zjadły nerwy" - ocenił, ale zdecydował się postawić na Filipa Rychcika, dając mu "dodatkowe punkty" za to, że uczestnik powrócił do "The Voice of Poland" (był w drugiej edycji).

W kolejnym pojedynku zmierzyli się Patryk WasilewskiEdyta Cymer z drużyny Natalii Kukulskiej ("Stay" Rihanny feat. Mikky Ekko).

"Zestawiłam was ze sobą, bo wiedziałam, że to będzie walka jak równy z równym. Mam nadzieję, że moi koledzy trenerzy naprawią swój błąd, że nie odwrócili się dla Edyty i teraz ją ukradną" - powiedziała Kukulska, po tym, gdy jako zwycięzcę wskazała Patryka Wasilewskiego.

Chęć kradzieży wykazali Maria Sadowska oraz Baron z Tomsonem. Wokalistka postawiła na duet z Afromental.

W tej edycji trenerzy mają prawo do trzech kradzieży, ale ze względu na tzw. gorące krzesła tylko jedną ze skradzionych osób będą mogli zabrać do odcinków na żywo.

Do kolejnej kradzieży doszło po pojedynku Agaty BuczkowskiejMai Wojtaszek z zespołu Tomsona i Barona ("W pięciu smakach" Brodki). Bitwę wygrała Maja, Agatę ukradł Andrzej Piaseczny, który po raz kolejny - tak samo jak na etapie przesłuchań w ciemno - wziął uczestniczkę na ręce i zniósł ze sceny.

"Wierzymy, że ten program jest po to żeby nie tylko odkrywać nowe talenty, ale także was czegoś uczy. Doszliśmy do wniosku, że więcej progresu zaserwowała nam Maja Wojtaszek i dlatego zabieramy ją ze sobą" - uzasadnił Baron.

W siódmej edycji "The Voice of Poland" w każdej drużynie znalazło się 13 uczestników, co sprawia, że wszyscy trenerzy musieli do jednej bitwy wystawić trzy osoby. Po raz pierwszy do takiej sytuacji doszło w zespole Marii Sadowskiej. Na ringu w piosence "Lush Life" Zary Larsson zmierzyli się Sonia Stochmiałek, Zuzanna KoteckaMateusz Guzowski.

"Mateusz, miałeś trudne zadanie, nie dość, że to była babska piosenka i musiałeś się w niej odnaleźć. Chwilami nie było ciebie, a były dziewczyny. W życiu zawsze staję po stronie kobiet, ale dzisiaj wybieram Mateusza" - w ten sposób Sadowska uzasadniła zwycięstwo Guzowskiego.

Piotr KościuszkoKarolina Gefert z drużyny Natalii Kukulskiej od swojej trenerki dostali piosenkę do wyboru spośród dwóch: "Mimo wszystko" zespołu Hey i "Karmelove" - duet Marceliny i Piotra Roguckiego. Do bitwy wybrali tę drugą.

Trenerzy uznali, że był to jeden ze słabszych występów i nie szczędzili krytycznych opinii.

"Miejscami było naprawdę nieczysto, bardzo płaskim dźwiękiem... zapisałem sobie tylko 'oj, oj, oj'" - powiedział Piaseczny. "Strasznie to wykonanie było infantylne. Wymagam czegoś więcej na poziomie bitew. Odśpiewaliście to po prostu" - dodała Sadowska.

"Mam wrażenie, że wy oboje nie jesteście jeszcze gotowi do występowania na scenie" - stwierdziła Kukulska i wybrała Karolinę Gefert, uznając, że z nią ma większe szanse w dalszym etapie.

Do kolejnego starcia Baron z Tomsonem wystawili aż trzy dziewczyny: Olę Leśniewicz, Ewę NovelSybilla Sobczyk, które razem zaśpiewały "Cool Me Down" Margaret. Trenerzy mieli kilka uwag, ale zwyciężczynią została Sybilla Sobczyk. Doszło też do kradzieży - Natalia Kukulska przejęła Olę Leśniewicz.

Maria Sadowska zestawiła wokalistki z najdłuższym i najkrótszym doświadczeniem na jednej scenie. Monika KitelPatrycja Koszewska zaśpiewały "W głowie" Ani Dąbrowskiej.

"To będzie najkrótsza rekomendacja w tym programie i będzie zawierała się w dwóch zdaniach. Pierwsze: ojej, a to taka ładna piosenka. Drugie: Monika" - Piaseczny szybko wskazał swoją faworytkę. "Nie chce się nad wami wyżywać, ale w ogóle nie podobał mi się ten występ" - oceniła Natalia Kukulska.

"Gdyby było trochę mniej tego wszystkiego to byłoby to bardziej smaczne, ale mnie się podobało, że szukałyście swojej drogi. Lubię świeżość, która jest w Patrycji, ale też spodobała mi się lwista Monika" - to zdanie Sadowskiej, która postanowiła, że dalej przechodzi Monika Kitel.

Na koniec zobaczyliśmy pojedynek Samiego HarbaOlgi Przybysz z drużyny Andrzeja Piasecznego, którzy zaśpiewali "Endless Love". Piosenkę w oryginale wykonywali Diana Ross i Lionel Richie, a później swoją wersję nagrali Luther Vandross i Mariah Carey.

"To było najpiękniejsze wykonanie tego wieczoru i dziękuję Andrzej za tę piosenkę. Sami jesteś czarnym koniem tego programu, to ja mam dzisiaj niedosyt. Nie mogłam oderwać się od Olgi i ta magia, którą mi przedstawiła była niesamowita" - oceniła Maria Sadowska.

"Zaiskrzyło od początku" - mówił na próbach Sami Harb. Do tego stopnia, że aż stopować musiał go trener. "Przestań ją dotykać!" - przestrzegał Piaseczny.

Andrzej Piaseczny ujawnił, że "uśmiechał się wewnętrznie" słuchając występu Olgi Przybysz. "To jest najpiękniejsza rzecz w muzyce - uśmiech. Sami, jednak podążę za tobą" - dodał trener, wskazując zwycięzcę.

Olga Przybysz pozostaje w programie, bo ukradła ją Maria Sadowska. To sprawiło, że każdy z trenerów ma już po jednym uczestniku na gorącym krześle.

Najlepsze tematy