Przystanek Woodstock 2017: Mój dom murem podzielony [relacja z drugiego dnia]

Otwierając drugi dzień Przystanku Woodstock (4 sierpnia) Jurek Owsiak zapowiedział "muzyczną masakrę". Największą publiczność zebrał laureat Złotego Bączka - zespół Hey. Dawkę niezwykłych emocji późno w nocy zapewnili też cieszący się dużym szacunkiem w Polsce Brytyjczycy z Archive.

W Kostrzynie nad Odrą bawią się tysiące woodstockowiczów

Organizatorzy Przystanku Woodstock w czwartkowy wieczór przestrzegali, że nad woodstockowe pole nadciąga silna burza, na szczęście poza chwilową ulewą podczas koncertu Urbanatora przeszła ona bokiem. Poza błotem, szybko wysychającym w piątkowym słońcu, obyło się bez pogodowych utrudnień.

Reklama

Po raz kolejny świetny koncert dała świętująca w tym roku swoje 25-lecie grupa Hey. Katarzynie Nosowskiej przynajmniej kilkakrotnie "spociły się" oczy, a gitarzysta Marcin Żabiełowicz zdradził Interii, że ugięły mu się nogi.

Laureat Złotego Bączka zgromadził publiczność sięgającą po horyzont, a teren ogrodzony barierkami po raz pierwszy wypełnił się niemal do ostatniego miejsca.

"Woodstock to szczególne miejsce, szał kompletny" - pod słowami Katarzyny Nosowskiej na pewno podpiszą się te setki tysięcy, którzy zgromadzili się przed Dużą Sceną. Gdzie nie spojrzeć - głowa przy głowie, morze głów od lewej do prawej strony, aż po pasaż handlowy i jeszcze dalej.

"Ten numer gramy już od jakiegoś czasu" - zapowiedziała Nosowska "Arahję" Kultu. "Mój dom murem podzielony / Podzielone murem schody / Po lewej stronie łazienka / Po prawej stronie kuchenka" - tekst Kazika Staszewskiego sprzed blisko 30 lat wciąż pozostaje smutnie aktualny. Choć na Woodstocku czuć było raczej jedność, bez względu na poglądy polityczne, wyznawaną religię czy kolor skóry. Taki to festiwal.

Bardzo dobrze została przyjęta także legenda hip hopu - House Of Pain (wyskakany przez wszystkich przebój "Jump Around").

Ostatnie trzy występy to metalowi wikingowie z Amon Amarth (było ogniście), regularnie odwiedzający Polskę Brytyjczycy z Archive (ich muzyka to połączenie trip hopu, prog i post rocka i elektroniki) oraz pochodzący z Włoch The Bloody Beatroots Live - elektroniczno-rockowy projekt zamaskowanego DJ-a i producenta znanego jako Sir Bob Cornelius Rifo.

Według informacji od organizatora, pod scenami bawi się ok. 80-90 tys. osób. Policja szacuje, że do Kostrzyna przyjechało ok. 120 tys. ludzi. Oprócz osób, które postanowiły spędzić na Przystanku kilka dni w namiotach czy przyczepach, na festiwal wybierają się także ludzie na konkretne koncerty, czy też, by zobaczyć to wydarzenia z bliska. To sprawia, że liczba wszystkich gości jest trudna do oszacowania.

W medialnych doniesieniach królują informacje o nieco ponad 80 kryminalnych zdarzeniach (zatrzymano 60 osób), wśród których jest pobicie i zgłoszony gwałt. Jurek Owsiak otwarcie przekazuje te policyjne statystyki, podkreślając jednak, że wszyscy na festiwalu pilnują się obowiązujących tu zasad, a jednym ze słów najczęściej odmienianych przez wszystkie przypadki jest bezpieczeństwo.

"Wydaje mi się, że na tak wielkie zgromadzenie, to bardzo się tu pilnujemy, jest to miejsce niezwykle bezpieczne" - stwierdził Owsiak.

Pierwszego dnia największą publiczność ściągnęły m.in. Wilki i specjalny projekt The Dead DaisiesOrkiestrą Filharmonii Gorzowskiej.

Za nami również spotkania na Akademii Sztuk Przepięknych, które prowadził Piotr Kraśko. Na pytania woodstockowiczów odpowiadali prezydent Słupska Robert Biedroń, popularny dziennikarz Maciej Orłoś, Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar i sędzia Jarosław Gwizdak.

"Kiedy się umawialiśmy na spotkanie, nikt się nie spodziewał, że będziemy rozmawiać w takiej atmosferze. Cieszymy się, że udało się poruszyć kwestie ustrojowe i organizacyjne" - zwrócił uwagę Adam Bodnar, nawiązując do głośnych protestów związanych z ustawami wprowadzające zmiany w funkcjonowaniu sądownictwa (ostatecznie dwie z trzech zawetował prezydent Andrzej Duda).

"Fajna ta Polska tutaj" - dodał "zachwycony" obecnością na Przystanku Jarosław Gwizdak. "To było najciekawsze spotkanie w moim zawodowym życiu" - dodał Maciej Orłoś, ale takie słowa to już tradycja, jeśli chodzi o reakcje gości ASP.

Dowiedz się więcej na temat: Przystanek Woodstock
Najlepsze tematy