Przystanek Woodstock 2017: Jurek Owsiak oskarżony

"Po Przystanku Woodstock stała się rzecz niewiarygodna..." - tak Jurek Owsiak komentuje fakt, że do sądu w Słubicach trafił wniosek o ukaranie go za używanie wulgaryzmów na tegorocznej edycji "najpiękniejszego festiwalu na świecie".

Jurek Owsiak na 23. Przystanku Woodstock

O sprawie poinformował sam Jurek Owsiak na Facebooku.

Reklama

Okazało się, że pojawił się wniosek o ukaranie go z art. 141 Kodeksu wykroczeń. "Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany" - głosi prawo.

Chodzi o tradycyjne, w tym roku prawie 20-minutowe podsumowanie Przystanku Woodstock, które Jurek Owsiak wypowiada w rytm przeboju "Z tylu chmur" Piotra Bukartyka, śpiewanego od dobrych kilku lat z uczestnikami woodstockowych warsztatów na zakończenie darmowego festiwalu.


Organizator imprezy ubarwił swoją wypowiedź kilkoma wulgaryzmami. Jak podkreśla, nie były one skierowane przeciwko komuś. "Nie mów mi, k***a, że tu jest podwyższone ryzyko. Kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz!" - denerwował się ze sceny, odnosząc się do słów szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka.

Emocjonalne słowa związane były m.in. z nadaniem (po raz drugi z rzędu) Przystankowi Woodstock statusu imprezy podwyższonego ryzyka. W tym roku w związku z tym pod scenami pojawiły się niewidziane wcześniej na tej imprezie barierki, przez samych organizatorów uznane jako niepotrzebne i prowadzące wręcz do niebezpiecznych sytuacji. Ostatecznie decyzją burmistrza Kostrzyna nad Odrą (na wniosek Owsiaka) ostatniego dnia festiwalu (5 sierpnia) zniknęły one sprzed Dużej Sceny.

"Dla mnie to sprawa bardzo ważna i istotna" - mówi Owsiak o skierowaniu oskarżenia do sądu.

Owsiak ujawnia, że złożył już w sprawie wyjaśnienia w komendzie policji.

"Znamy granice, gdzie wulgaryzm jest mową zła, mową nienawiści, a gdzie wulgaryzm podkreśla pewną istotę rzeczy. Często nawet politycy używają wulgaryzmów i nikt z tego nie robi wielkiego krzyku" - zauważa, dodając, że jeśli komendant policji będzie chciał ocenzurować cały Przystanek Woodstock, to będzie musiał wysłać oskarżenia niemal wszystkim artystom tam występującym.

Jurek Owsiak podkreśla, że nawet jeśli zostanie ukarany mandatem, to będzie się odwoływał, bo chce poznać uzasadnienie, które go przekona, że "używanie takich słów nie może być czynione".

"Ciągle uważam, że to jakiś żart, ale wszystkie te pisma są urzędowe, wszystko wygląda bardzo formalnie" - stwierdza głównodowodzący Przystanku, mówiąc o "zamachu na wolność słowa" i próbach "kneblowania ust".

23. Przystanek Woodstock odbył się w dniach 3-5 sierpnia w Kostrzynie nad Odrą. Według danych policji, w koncertach szacunkowo wzięło udział ok. 250 tys. osób, jednak liczba ta może być niemal dwukrotnie wyższa, jeśli uwzględni się choćby fakt, że w tym roku namioty w Kostrzynie pojawiały się w miejscach, które nie były zajęte nigdy wcześniej. Sam szef Przystanku mówił, że w ciągu czterech dni mogło się przewinąć "nawet milion osób i bawić się w pokoju".

Dowiedz się więcej na temat: Przystanek Woodstock | Jurek Owsiak
Najlepsze tematy