Must Be The Music

"Must Be The Music": Garstka nieba. Co za talent!

Z nowym jurorem (Tymon Tymański) drugą dziesiątkę rozpoczął najdłużej emitowany bez przerwy muzyczny talent show. Wielkich nowości w pierwszym odcinku jednak nie zobaczyliśmy.

Olga Garstka w "Must Be The Music"

"Nowi bohaterowie, nowe gwiazdy. Totalna niespodzianka, totalnie odjechany Tymon" - zapowiadano 11. edycję "Must Be The Music". "Jestem tu dla pieniędzy" - powiedział w zwiastunie nowy juror, który wcześniej wielokrotnie w ostrych słowach krytykował telewizyjne talent show.

Reklama

Jako pierwsza na scenie pojawiła się 54-letnia Marzena Buczek. Z zawodu jest chemikiem, ale pracowała także jako kelnerka, kucharka i krawcowa. Na co dzień Zocha - bo tak mówią do niej najbliżsi - mieszka w Warszawie, ale dwa miesiące w roku spędza nad polskim morzem, gdzie prowadzi niewielki pensjonat. W wolnych chwilach pani Marzena zajmuje się także renowacją mebli z czasów PRL-u oraz śpiewem, który jest jej ogromną pasją.

"Zocha" sięgnęła po "Cykady na Cykladach" z repertuaru zespołu Maanam, choć w dotychczasowych edycjach mało który uczestnik śpiewający utwory grupy Kory nie naraził się na jej gniew i krytyczne uwagi.

"Bałem się, że będzie pani freakiem, którego będzie trzeba obciąć brutalnie. Całe szczęście tak nie jest. Pani wykonała to brawurowo!" - ocenił Tymon Tymański. Werdykt był jednogłośny - 4 x tak.

Zadowolona była także Kora, której zdaniem żadnemu z poprzedników śpiewających piosenki Maanamu nie udało się zbliżyć do poziomu "Zochy". "Jest pani utalentowana" - powiedziała, czym wywołała łzy wzruszenia u uczestniczki.

Same zachwyty (4 x tak) wzbudziła też metalcore'owa grupa Eris Is My Homegirl, która w 2. edycji zajęła drugie miejsce. Utwór "Heroes" zapowiada szykowaną od dawną debiutancką płytę formacji. Od ostatniej wizyty zespół przeszedł mocną przemianę wizerunkową (szczególnie wokalista).

"Co za transformacja, ogromna różnica, nie będę w ogóle krytykować" - powiedziała Kora. "Macie dużą szansę na karierę" - dodał Tymon.

Bohaterką odcinka została jednak Olga Garstka. 16-latka z Szymanowa pod Poznaniem zaśpiewała własny utwór "Samozapłon" (4 x tak). "Takiej iskiereczki jeszcze nie mieliśmy! Cudny tekst, nic dodać, nic ująć" - oceniła Kora, a Olga nie mogła ukryć łez.

Pod wrażeniem był także Adam Sztaba: "To się rzadko zdarzało na tej scenie. To jest pięknie spójne, naprawdę niezwykłe... Ucz się dalej, ale nie zgub tej naturalności!". "Jest w tobie garstka nieba" - podsumowała Elżbieta Zapendowska.

31-letnia Agnieszka Wiechnik z Lublina rozruszała scenę w utworze "Baby I Love You" Arethy Franklin (4 x tak). "Jesteś taka prawdziwa, bezpretensjonalna, radosna" - zachwycała się Zapendowska. "Jesteś gotowa" - nie miał wątpliwości Tymon.

Posłuchaj Agnieszki Wiechnik w serwisie Muzzo.pl!

Dawkę emocji zapewnił doświadczony przez życie (rodzina patologiczna, pobyt w więzieniu, bójki z ojcem) Łukasz Chmiel, który zaśpiewał "Gone Too Soon" swojego idola Michaela Jacksona. Swoje wykonanie (na "nie" tylko Adam Sztaba) zadedykował właśnie Królowi Popu i swojemu ojcu.

"Zaśpiewałeś fantastycznie, zagrałeś to bardzo dobrze" - pochwaliła Kora. "Kupuję to, masz talent" - dodał Tymon.

Szansę na półfinały mają także młoda, 7-osobowa ekipa Young Beats ("Cool Kids" z repertuaru zespołu Echosmith, 4 x tak), mocarny Frostbite ("Gdy nadejdzie czas", na "nie" Kora), folkowa grupa Pozytywnie Nakręceni ("Złoty pan", na "nie" tylko Adam Sztaba), występujący pod szyldem Disco Bangers 31-letni Paweł Sieradzan ("Chodźmy na pięterko", na "nie" Ela Zapendowska. "Jest pan bohaterem na miarę Napoleona" - komentowała zachwycona "pierwszą discopolową balladą" w "Must Be The Music" Kora).

Posłuchaj Frostbite w serwisie Muzzo.pl!

Do niezwykle gorącej dyskusji doszło po występie rapera Krzysztofa "Prime" Sieniawskiego. Obok 25-latka z Warszawy pojawił się zaproszony przez jury jego brat bliźniak. Autorski utwór "Charge It Up" negatywnie ocenili Kora i Adam Sztaba. Pewne uwagi miał też Tymon, który nie zrozumiał przekazu. "Masz talent, ale po polsku bym wolał" - stwierdził. "Dla kogo pan śpiewa? Nic nie zrozumiałam, to był jeden wielki bełkot" - wypaliła Kora, czym mocno podniosła temperaturę dyskusji.

Dogrywka w postaci polskiego utworu "Era" nie zmieniła werdyktu. "Szczerze mnie to nie obchodzi" - wypalił raper do Kory. "Proszę się ze mną nie porównywać!" - odparła jurorka. "Dlaczego jesteś tym zdenerwowanym, czemu się tak podpalasz?" - dziwił się Adam Sztaba.

Najlepsze tematy