Przejd� do g��wnej cz�ci strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Polacy nie czują gospel. A szkoda!

Autor informacji: Marcin Czarnobilski (RMF Maxxx)

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej » Beyoncé czy Whitney Houston swoją karierę zaczynały od śpiewania w kościelnych chórach gospel. Ta muzyka wymaga potężnego głosu i iskry bożej. One się z tym urodziły. Współcześnie znane są głównie z popowych przebojów, ale to właśnie gatunek wywodzący się z amerykańskich kościołów był dla nich największą inspiracją w dalszej karierze. Jak gospel śpiewa się dziś?
Madonna i Cee Lo Green w klimacie gospel - fot. Joe Robbins
Madonna i Cee Lo Green w klimacie gospel - fot. Joe Robbins /Getty Images/Flash Press Media

Whitney Houston kończy śpiewać jeden ze swoich hitów na koncercie podczas europejskiego tournée. Zapada cisza. W tle stopniowo rozbrzmiewają szybkie takty perkusji. Houston zaczyna tańczyć, dynamicznie przebierając nogami i podskakując, a przy tym krzycząc: "He's all right"! Pewnie wiele osób z publiczności zastanawia się, kogo ma na myśli? Kto jest w porządku? Dopiero po kilku minutach słyszymy "Thank you Jesus"! To tzw. shout music. Najbardziej żywiołowa i mistyczna forma gatunku gospel, gdy spontanicznie wykrzykuje się różne słowa, jednocześnie bardzo szybko tańcząc przy dźwiękach perkusji, gitary i organów.

Wokalistka wszech czasów

Tak właśnie modliła się Houston podczas niedzielnych nabożeństw w amerykańskim kościele. Wykorzystywała każdą okazję, żeby dać wyraz swoim muzycznym korzeniom, kiedy jako młoda dziewczyna śpiewała w chórze gospel. Dokładnie tak samo jak jej matka chrzestna Aretha Franklin, która do dzisiaj w trakcie każdego ze swoich występów serwuje kilkuminutową dawkę "muzyki duszy", nawet jeżeli pojawia się na scenie Rockandrollowego Salonu Sław - niewiele mającego wspólnego z kościelnymi klimatami.

Okrzyknięta przez prestiżowy magazyn "Rolling Stone" wokalistką wszech czasów Aretha Franklin to niekwestionowane muzyczne guru dla wielu gwiazd pop. Udowadnia, że nie ma takiego gatunku, którego nie da się ze sobą połączyć, a sacrum można zestawiać z profanum. Nawet Madonna, której styl przecież zdecydowanie odbiega od gospel, swój wielki przebój "Like a Prayer" wykonuje zazwyczaj wraz z kilkudziesięcioosobowym profesjonalnym chórem gospel.

Madonna śpiewa "Like A Prayer"

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzić stronę Adobe aby pobrać Flash Player

Nietypową scenę możemy oglądać w finale jednego ze słynnych cyklów koncertów "Divas Live", kiedy to na estradę wychodzą m.in. Mariah Cery, Shania Twain i Celine Dion, a stojąca pośrodku nich Aretha Franklin woła: "Zabieram was do kościoła"! Po chwili wszystkie gwiazdy zaczynają tańczyć i wykrzykiwać: "I love the man"! Tutaj nikt nie ma wątpliwości, o jakiego "faceta" chodzi.

Bohater "Must Be The Music"

"Gospel to taki rodzaj muzyki, która poprzez teksty piosenek angażuje umysł, poprzez śpiew i taniec - ciało, ale i serce oraz emocje. No i duszę" - tłumaczy Brian Fentress, amerykański muzyk mieszkający w Poznaniu, który przyjechał do Polski, by spełnić swoje marzenie o stworzeniu własnego chóru gospel. Jego zespół reGeneration znalazł się w półfinale programu "Must Be The Music".

Z ust jury oceniających występ padały słowa: "Śpiewaliście o niebiosach, a ogień był piekielny. To najlepszy chór, jaki mieliśmy dotychczas we wszystkich edycjach". Zapewne w USA byłoby im trudnej się przebić, bo tam takich chórów jest na pęczki. Choćby Harlem Gospel Choir, który co roku występuje w Polsce. Podczas swojej trasy koncertowej po Europie zespół trochę modyfikuje swój repertuar. Poza tradycyjnymi utworami gospel, które znane są przede wszystkim za oceanem, chór śpiewa również dobrze znane europejczykom przeboje Whitney Houston czy Michaela Jacksona w aranżacji gospelowej.

Chyba jedyną znaną większości Polakom piosenką gospel jest "Oh Happy Day" kojarzoną głównie z filmu "Zakonnica w przebraniu". Wspomniany już Brian Fentress przyznał mi się, że ma już dość wykonywania jej na swoich koncertach. Chciałby, żeby polska publiczność usłyszała coś nowego. "To tak jakby jedynym świątecznym przebojem był 'Last Christmas'" - żartuje Brian.

Tymczasem gospel wciąż się zmienia. Eksperymentuje się, wplatając rozmaite gatunki muzyczne - pop, r&b czy soul. Jednak niezmienne pozostaje to, co go najbardziej wyróżnia - głębokie, duchowe znaczenie, które nadaje się śpiewaniu i tańczeniu. Ale nie wystarczy śpiewać o Bogu, trzeba to robić tak, by zarazić emocjami słuchaczy, którym nogi same zaczynają rwać się do tańca.

Nie bez znaczenia są też współczesne trendy. Początkowo dziwiłem się, gdy Brian Fentress nie zgodził się na występ chóru w długich tradycyjnych sutannach, jakie znamy z filmu "Zakonnica w przebraniu" czy "Żona pastora" z Whitney Houston w roli głównej. Chciałem zobaczyć na własne oczy taki koncert, jaki tkwi w moich wyobrażeniach z amerykańskiego kina. Ale Brian twierdzi, że te czasy już minęły. Zmieniła się muzyka grana przez stacje radiowe, więc gospel też musi ewoluować. Słuchając współczesnych jego wykonań, tylko to, o czym się śpiewa, pozwala odróżnić ten gatunek muzyczny od innych. Gospelowe elementy słychać w wielu amerykańskich przebojach, granych często przez polskie stacje radiowe jak np. "Walking in Memphis" Cher.

Zobacz ReGeneration w "Must Be The Music":


Polskie realia

Czy łatwo jest dotrzeć z taką muzyką do Polaków, którym religijność kojarzy się głównie ze skupieniem i powagą, gdzie w kościele nie ma miejsca na żywiołowy śpiew i taniec? I tutaj Brian Fentress stawia zdumiewającą tezę. Twierdzi on, że nam szczególnie jest blisko do gospel ze względu na doświadczenia z okresu komunizmu, wojny - okresów opresji, ale i wielowiekowej religijności. A muzyka ta narodziła się właśnie z opresji, w okresie amerykańskiego niewolnictwa, była ucieczką od ciężkich chwil.

"Polacy śpiewają gospel w wyjątkowy sposób, którego nigdy nie słyszałem w jakiejkolwiek innej kulturze, nikt nie wykonuje gospel tak prawdziwie" - mówi Fentress. Fakt, gdy ogląda się show jego zespołu reGeneration, nie ma wątpliwości, że Brian zaszczepił w nich ducha amerykańskiego gospel. Jednak porównując ich wyczyny z nieudolnymi próbami śpiewania gospel przez przykościelne polskie chóry, nietrudno dostrzec kolosalną przepaść co do formy wykonywania tej muzyki.

Polacy muszą się jeszcze oswoić z tak żywiołową formą wyrazu swojej religijności. Gdy byłem ostatnio na koncercie światowej sławy Harlem Gospel Choir, który odbył się w Sali Kongresowej w Warszawie, pojąłem, jak daleko nam do przeżywania prawdziwego gospel. Większość osób przyszło ubranych jak do filharmonii, więc nawet gdyby chcieli się trochę poruszać przy tanecznych rytmach, to sztywne stroje by im to skutecznie utrudniły. Wokaliści nowojorskiego chóru robili, co w ich mocy, żeby namówić publiczność przynajmniej do klaskania. Bezskutecznie. Smutne. Bo podobno staramy się przełamać wizerunek ponurego Polaka.

Marcin Czarnobilski, RMF Maxxx

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
Whitney Houston,
Polacy,
Nie,
gospel,
Aretha Franklin,
Must be the music. Tylko muzyka

Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (12)

Dodaj komentarz

~MJ -

w utworze Will You Be There Michaela Jacksona tez jest chór gospel

~otomek -

1. Pozdro dla autora M. C. 2. Tradycja muzyczna Kościoła Rzymsko Katolickiego jest inna niż kościołów reformowanych. Muzyka śpiew w podczas nabożeństw Kościoła Katolickiego jest ściśle powiązana z Liturgią, ma swoje miejsce i swój czas podczas obrzędów liturgicznych. Akcja liturgiczna zazwyczaj odbywa się przy ołtarzu, gdzie prowadzący ma określone miejsce, a także wierny ma swoje miejsce fizyczne w kościele, muzyka lub jej brak dostosowana jest okresu liturgicznego, ma na celu podkreślić głębie przeżywanego obrzędu i jest ściśle z nim związana. Muzyka w K.K. nie jest tak dynamiczna i ekspresyjna w swej formie wyrazu niż "muzyka" gospel, brak w niej spontaniczności oraz ruchu, ale jest ona głęboko zakorzeniona w liturgii i tradycji oraz mentalności lokalnej społeczności. :) Pozdr/

~jonek -

Gospel jest w kosciolach chrzescijanskich protestanckich a w polsce ich malo dlatego polacy sa slabi w gospelu.. bylem w kilku polskich kosciolach protestanckich (ewangelicznych) i tez dobrze sobie radza w muzyce gospel ;);) jak w ameryce

~natka -

Kochani, trochę "nie kumacie" skąd ten artykuł i dlaczego w takiej formie. Jest on kontynuacją programu "Na Celowniku", który Marcin wyprodukował dla TVP, a który to reportaż był materiałem o muzyce gospel przez pryzmat amerykańskiego artysty, znanego nam wszystkim - Brian'a Fentress'a. Także okiełznajcie emocje, bo są zbyteczne i wynikają z pewnej niewiedzy... Pozdrawiam ciepło!

~rodzina gospel -

Marcinie Czarnobilski, polecam Ci kontakt z osobami, które znają się na muzyce Gospel. Poszukaj informacji na temat Magdaleny Supeł.

~ABAB -

śpiewam w chórze Gospel i uważam, że nie ma nic piękniejszego ;)

~lola -

teraz młodym ludziom religijność kojarzy się z okropnym przedmiotem w szkole takim jak jest np. historia, to jest okropne, ale sami do tego doprowadziliśmy, proponuję aby religii uczył ksiądz w sal katechetycznych, a nie jakaś katechetka w szkole, więcej będzie wtedy i miłości i radości. A śpiewy w kościele to jest dobry pomysł, przecież od dawna się mówiło, że śpiewają dwa razy więcej się modlimy, niż mówiąc.

~Arysto -

Kolejny totalnie zakompleksiony "odkrywca" !!! Obowiązkowo musimy naśladować ameryczke TYLKO PO CO?! Totalna bzdura i tyle.

~Aga -

To prawda. W naszych kościołach teraz wszystkie modlitwy są wyśpiewywane a raczej wyjękiwane na podobna nutę i smętnie. Nawet Ojcze nasz, którego siłą był kiedyś ten szmer wypowiadanych ludzkich głosów. Stoimy w kościołach z marsowymi minami albo popatrujemy na boki kto z kim przyszedł i jak ubrany.ludzkich głosów. Zazdroszczę latynosom

~MJ -

w utworze Will You Be There Michaela Jacksona tez jest chór gospel