Przejd� do g��wnej cz�ci strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Michael Hutchence: Samobójstwo czy wypadek?

Autor informacji: Artur Wróblewski

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej » Dokładnie 15 lat temu (22 listopada 1997 roku) wokalista Michael Hutchence z zespołu INXS został znaleziony martwy w jednym z pokojów hotelowych w Sydney. Choć według oficjalnych ustaleń policji artysta popełnił samobójstwo, przyczyny śmierci do dziś budzą wątpliwości.
Michael Hutchence (1960-1997) oficjalnie zmarł w wyniku samobójstwa
Michael Hutchence (1960-1997) oficjalnie zmarł w wyniku samobójstwa /arch. AFP

Przypomnijmy, że niespełna 38-letniego artystę znaleziono uduszonego paskiem ze skóry węża. Wokalista był nagi, a w jego organizmie wykryto alkohol i narkotyki.

Co więcej, śmierć Michaela Hutchence'a - samobójczą czy też przypadkową - poprzedzało pasmo dramatycznych wydarzeń.

Bez zapachu, bez smaku, bez sukcesu

W życiu Michaela Hutchence'a nie działo się dobrze na wiele lat przed jego śmiercią. Jak wspominają osoby dobrze znającego australijskiego wokalistę, popularność była dla niego jak tlen. Nie mógł bez tego żyć. Niestety, w latach 90. nadmuchana sukcesem bestsellerowych albumów "Kick" (1987 r.) i "X" (1990 r.) sława grupy INXS zaczęła blednąć.

Zespół zaczął staczać się do światowej drugiej ligi, co Michael Hutchence z trudem był w stanie przełknąć. Zwłaszcza, gdy w tym samym czasie jego przyjaciel Bono z U2 urastał ze swoim zespołem do miana grupy numer jeden.

Boleśniejsze od spadku popularności była 80-procentowa utrata zmysłów smaku i węchu, będąca wynikiem nieszczęśliwego wypadku, który artyście przydarzył się w 1992 roku. W trakcie wycieczki rowerowej po Amsterdamie z ówczesną partnerką, modelką Heleną Christensen, wokalista został potrącony przez taksówkę i doznał urazu czaszki.

Dwutygodniowe leczenie w jednej z kopenhaskich klinik nie przyniosło efektu, a czerpiący świat pełnią zmysłów artysta musiał pogodzić się z nową, ograniczoną percepcją. Nie potrafił.

Zobacz klip INXS do przeboju "Suicide Blonde":


Depresja, agresja i romans

Znajomi Michaela Hutchence'a i koledzy wokalisty z INXS przyznają, że od tamtej pory artysta często wpadał w depresję lub miewał ataki niepohamowanej agresji.

Podczas sesji nagraniowej albumu "Full Moon, Dirty Hearts" (1993 r.) wokalista miał zaatakować nożem basistę Garry'ego Beersa. To był tylko jeden z wielu incydentów, które miały wówczas miejsce.

"W trakcie sześciu tygodni nagrań Michael groził lub fizycznie zaatakował prawie każdego z członków zespołu" - przyznał Beers.

W tym czasie rozpadł się związek Michaela Hutchence'a z Heleną Christensen. Nową partnerką artysty została brytyjska prezenterka telewizyjna Paula Yates, wówczas żona Boba Geldofa i matka trójki dzieci współtwórcy Live Aid. Romansu nie udało się ukryć przed wścibskimi mediami, a Michael Hutchence ponownie trafił na pierwsze strony gazet, choć niekoniecznie z przynoszących chlubę powodów. Jednym z nich było pobicie paparazzo.

Zobacz klip INXS do przeboju "Baby Don't Cry":


Tęsknota za dzieckiem

Kilka miesięcy po rozwodzie Pauli Yates z Bobem Geldofem w 1996 roku na świat przyszła Heavenly Hiraani Tiger Lily Hutchence, córka prezenterki i wokalisty. Michael Hutchence był zakochany w dziewczynce, niestety obowiązki zawodowe powodowały, że nie zawsze mógł być przy niej.

Feralnego 22 listopada 1997 roku przebywający w Sydney artysta - INXS przygotowywali się do trasy koncertowej po rodzimym kraju - oczekiwał niecierpliwie na decyzję sądu, który miał wyrazić zgodę na przyjazd Pauli Yates i czwórki jej dzieci do Australii, na co nie zgadzał się Bob Geldof.

Sfrustrowany Michael Hutchence niemożliwie tęsknił za swoją małą córeczką i był mocno przygnębiony niepewnością co do przylotu Pauli Yates i dzieci. Dzień przed śmiercią, podczas kolacji z ojcem Kellandem Hutchencem, wokalista był wyraźnie przygnębiony sytuacją.

Po kolacji spotkał się aktorką Kym Wilson i jej ówczesnym partnerem Andrew Reymentem. W trójkę pili alkohol w pokoju hotelowym Michaela Hutchence'a aż do 4.50 rano. Tuż przed wyjściem pary z apartamentu hotelowego, artysta miał prosić aktorkę i jej chłopaka, by z nim zostali na wypadek niekorzystnej decyzji sądu.

Kym Wilson i Andrew Reyment byli ostatnimi, którzy widzieli wokalistę żywego.

Zobacz klip INXS do przeboju "Never Tear Us Apart":


Desperacki krzyk o pomoc

O 5.30 do Michaela Hutchence'a zadzwoniła Paula Yates, by poinformować partnera, że rozstrzygnięcie sądu przesunięto na 17 grudnia i z tego powodu musi odwołać przylot do Australii.

"Nie wiem, czy dam radę żyć bez widzenia się z Lily Taiger" - miał powiedzieć kochance podczas rozmowy.

Zdesperowany wokalista INXS dwukrotnie telefonicznie rozmawiał z Bobem Geldofem, by namówić go na wyrażenie zgody na przyjazd dzieci do Australii. Michael Hutchence miał ponoć być agresywny i groził byłemu mężowi Pauli Yates. Wreszcie błagał go o zgodę. Bezskutecznie.

Później artysta próbował się skontaktować z menedżerką Marthą Troup i zostawił na jej automatycznej sekretarce dwie wiadomości. Pierwsza z nich brzmiała: "Martha, tu Michael. Mam k***a tego wszystkiego dosyć". W drugiej wiadomości głos artysty brzmiał "wolno i głęboko".

Kolejną osobą, u której desperacko poszukiwał pomocy i wsparcia, była eks-partnerka Michelle Bennett. Piosenkarz błagał ją "pijanym, zapłakanym i zdenerwowanym głosem" o spotkanie. Rozmawiali o 9.50.

Wystraszona Michelle Bennett pojawiła się w hotelu byłego chłopaka godzinę później, ten jednak nie otworzył jej drzwi. Był już wówczas martwy.

Zobacz klip INXS do przeboju "Need You Tonight":


Samobójstwo czy wypadek?

Ciało Michaela Hutchence'a odkryła hotelowa pokojówka o godzinie 11.50.

"Był w pozycji klęczącej z twarzą opartą o drzwi. Zawiązał pasek ze skóry węża na mechanizmie zamykającym automatyczne drzwi i tak mocno szarpnął głową do przodu, że rozerwał klamrę" - czytamy w raporcie policji.

Sekcja zwłok wykazała obecność w organizmie Michaela Hutchence'a alkoholu, kokainy, prozaku oraz innych leków uspokajających.

Po zamknięciu dochodzenia policja oficjalnie oświadczyła, że przyczyną śmierci 37-letniego wówczas Michaela Hutchence'a było samobójstwo przez powieszenie.

Dwa lata po śmierci partnera Paula Yates zadeklarowała wbrew wcześniejszym zeznaniom, że przyczyna śmierci jej partnera mogła być zupełnie inna.

Michael Hutchence miał zginąć w wyniku nieszczęśliwego wypadku spowodowanego asfiksją autoerotyczną. To praktyka seksualna polegająca na pozbawianie organizmu tlenu w celu osiągnięcia zaspokojenia erotycznego. Jedną z metod wyczerpania tlenu jest m.in. samoduszenie poprzez zaciskanie szyi np. paskiem.

Więcej na ten temat

Teorię o przypadkowym uduszeniu miał potwierdzać brak listu pożegnalnego. Pomimo oficjalnego stanowiska policji i koronera, wielu fanów i znajomych wokalisty INXS wierzy, że to była prawdziwa przyczyna śmierci artysty.

Jak każda nagła śmierć gwiazdy, pewnie i tajemnica śmierci Michaela Hutchence'a już zawsze będzie budzić kontrowersje i wątpliwości.

Czytaj także:

INXS: To już jest koniec

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
wypadku,
wypadek,
samobójstwo,
INXS,
Michael Hutchence,
rocznica śmierci

INXS

INXS
INXS

data powstania: 1977

kraj: Australia

gatunek: pop


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (52)

Dodaj komentarz

~isia -

Michael to wielki artysta,wspanialy czlowiek i niesamowity facet.Nie ma i nie bylo artysty o tak fantastycznym glosie jaki mial Michael.Dla mnie najlepszy wokalista rockowy i nie tylko jakiego slyszalam.Chociaz uwielbiam wielu naprawde wielkich artystow to Michael jest naj....Ciesze sie ze Jo Cocker tez docenil to spiewajac covera.Jo to drugi taki wokal ,ktory powalil mnie od pierwszego dzwieku.Michael jest tym pierwszym,ktorego slyszac pierwszy raz odebralo mi mowe i tak jest do dzis.Przez wiele lat nie moglam sluchac spokojnie utworow inxs z Michaelem ,wrocilam do nich tego lata i slucham na okraglo.Trauma zwiazana ze smiercia Michaela powraca,niestety .Do dzis nie moge uwierzyc ,ze go nie ma.Dla mnie wciaz zyje.Nikt nie spiewa tak jak MICHAEL HUTCHENCE !!!!!!!

~suicide blonde -

Błędy w tekście. Nie potrąciła go taksówka, tylko pobił go taksówkarz. I nie w Amsterdamie, tylko w Kopenhadze własnie. A jego ojciec, Kelland wielokrotnie mówił w wywiadach, że Michael dzień przed śmiercią był w dobrym nastroju i zdaniem jego ojca nic nie wskazywało na to, co wydarzyło się następnego dnia. A poza tym warto dodać, że Hutchence był jednym z najlepszych showmanów naszych czasów. Polecam koncert INXS na wEmbley z 1991 roku. Niesamowita charyzma, a na żywo piosenki INXS brzmiały lepiej niż na płytach. Nie to co dziś.

~Fanka INXS -

Michael przed pobiciem w 1992 roku i po nim to dwie różne osoby. Wystarczy zobaczyć jego występy na Youtube przed i po tym zdarzeniu. Inaczej się porusza, ma inną mimikę twarzy, głos też już nie ten .Szkoda.

~janka -

Dzisiaj w dobie internetu,skype mógłby wszystko.Ot po prostu napił się za dużo ,za duzo koki,i cóz....Może faktycznie spotkała go śmierć asfiksji neurotycznej.wszystko na to wskazuje......Bez listu npożegnalnego,nagi....

~magda -

Jedno jest pewne był zaćpany,zapijaczony i tego własnie dnia wszystko mu się wywróciło.Gdyby nie alkohol,narkotyki dzisiaj by zył i miałby kolejną piękną kochankę.....Niestety tak się stało nie inaczej zycia nie wrócisz!

~ms -

slyszalam ze Bob Geldof wielokrotnie mowil Michaelowi: 'Jestem ponad prawem i nie zobaczysz juz swojej corki!' Wielu ludzi slyszalo kiedy mowil, ze jest ponad prawem jako glowny organizator LifeAid. Tlumaczyl sie nawet z tego w wywiadach. Michael prawdopodobnie byl zmeczony walka o dziecko, dowiedzial sie ze corka nie przyjedzie na swieta, byl pijany, nacpany, zdesperowany i tak to sie skonczylo:-(((

~życzliwa -

A mi jest bardzo żal jego córeczki. Zaraz potem straciła matkę i została sierotą. Rodzina ojca się o nią nie upomniała. Przysposobił ją....Geldof. Ona jest bardzo piękna, podobna do ojca i zawsze bardzo smutna.

~Kazik -

Jak tęsknił to wystarczyło polecieć do dziecka i tyle ...

~lewy -

no nie, nie ma to jak kopnąć w kalendarz przy waleniu gruchy tak samo zszedł ten aktorzyna Carradine

~maria-emerytka.se -

Malo jest ludzi, ktorzy kiedykolwiek zadaja sobie pytanie: " co gra w duszy artysty"-muzyka w szczegolnosci! Ludzie nie zauwazaja "smutnych oczu", smutnej twarzy w najblizszym otoczeniu...A kiedy "smutna dusza" znika - to wtedy zaczynaja sie domysly, spekulacje.... Ja mam "oczy szeroko zamkniete" i spostrzegam nie piekne buty- sukienke, itp - ale wlasnie smutne oczy, wyraz twarzy...czesto pytam: "co ci w duszy gra"...Co "madrzejsi" mowia, zem "psychiczna"... a ja robie swoje juz od ponad pol wieku i dobrze mi z tym. Ludzkie dramaty nie musza konczyc sie tragicznie. Trzeba tylko " zagladac" do duszy bliskich...A Michaela szkoda..podobnie, jak wielu innych artystycznych dusz.