Nawigacja
Informacje dodatkowe
Wszystkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL
Przejdź do głównej części strony
Wszystkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 1999-2012 INTERIA.PL
« wróć do informacji
Fajnie być dzieckiem gwiazdy?
Wszystkie wątki | « poprzedni wątek następny wątek »
~markus
Rozśmieszyłeś mnie! Młody Riedel wybitnym muzykiem
w przeciwieństwie do ojca... Nawet gdyby oprócz
gitary opanował grę na harfie, perkusji,
skrzypcach, wiolonczeli i czym tam jeszcze, nigdy
nie dorówna ojcu, nie mówiąc o przewyższeniu go.
Brak mu charyzmy i wyrazistej scenicznej
osobowości, jakie posiadał R. Riedel. Fenomen
Dżemu skończył się wraz z jego śmiercią, ale
legenda Ryśka trwa. Nie dlatego przecież, że był
"tylko" wykonawcą, jak piszesz - tacy nie stają
się ikonami. Słaby twórca? "Mała aleja róż",
"Niewinni i ja", "Słodka", "Naiwne pytania",
"Modlitwa", "Kim jestem...", "Wehikuł czasu",
"Dzień, w którym pękło niebo" to słabe utwory???
A może to nie Riedel jest autorem? Stał się jednym
z głosów swojego (i nie tylko) pokolenia, bo
potrafił na scenie wyrazić jego lęki, emocje,
pragnienia. Nieliczni to potrafią.
P.S. Cree, podobnie jak Dżem, nie gra bluesa.
"Muzyk doświadczony" powinien to wiedzieć...
~muzyk doświadczony
niezły gitarowiec. A co do Sebastiana Riedla, to
sorry, ale przewyższa ojca we wszystkim. Zaczyn...
~markus
Rozśmieszyłeś mnie! Młody Riedel wybitnym muzykiem
w przeciwieństwie do ojca... Nawet gdyby opróc...