Wspominamy zmarłych muzyków

W ciągu ostatnich 12 miesięcy na zawsze pożegnaliśmy kolejnych muzyków, wokalistów, producentów czy inne osoby związane z muzyką. W tym roku wspominany takich zmarłych artystów, jak m.in. Richard Wright z Pink Floyd, Isaac Hayes, Bo Diddley czy perkusista Hendrixa Buddy Miles.

Tragiczna śmierć zaczęła zbierać swoje żniwo w Dzień Zaduszny - 2 listopada 2007 roku polska muzyka poniosła podwójną stratę. Tego dnia życie odebrał sobie Mirosław Breguła, wokalista grupy Universe, pamiętanej z przeboju "Mr Lennon". Przez fanów nazywany był "idolem wrażliwych serc". Miał 43 lata. Sylwetkę wokalisty przypomnimy w osobnym tekście, w niedzielę, 2 listopada, w pierwszą rocznicę jego śmierci.

Reklama

2 listopada 2007 roku w rosyjskiej miejscowości Nowozybkow zmarł 23-letni Witold "Vitek" Kiełtyka, perkusista krośnieńskiej gwiazdy death metalu - Decapitated. Mimo tak młodego wieku, cieszył się zasłużonym uznaniem wśród innych legend tego gatunku.

Muzyk zmarł na skutek obrażeń poniesionych w wypadku busa, którym wraz z kolegami z Decapitated i Crionics podróżował na kolejny koncert. Auto zderzyło się z ciężarówką wiozącą drewno. Poważne obrażenia odniósł także Adrian "Covan" Kowanek, wokalista Decapitated.

"Vitek" współpracował także z Dies Irae i Panzer X, solowym projektem Petera z Vadera.

W ostatnich 12 miesiącach na zawsze odeszli także inni polscy muzycy: Andrzej Siewierski (wokalista i lider grupy Azyl P popełnił samobójstwo 28 grudnia 2007 r.), jazzowy pianista Sławomir Kulpowicz (7 lutego), gitarzysta pierwszego składu Bajmu Marek Winiarski ("M" w nazwie pochodzi od jego imienia; 18 lutego), Tomasz "Fil" Górawski (perkusista metalowej grupy Neolith zginął w wypadku samochodowym 18 lutego) i Marcin "Bruno" Bruner (bębniarz metalowego Killjoy zginął w wypadku samochodowym 29 sierpnia).

Tuż przed dniem Wszystkich Świętych, 29 października, zmarł znany dziennikarz muzyczny Witold Pograniczny. To on jako pierwszy puszczał utwory Czesława Niemena. Prowadził też pierwsze festiwale w Opolu i Sopocie. Podczas tegorocznego festiwalu Jazz Jamboree miał odbyć się specjalny koncert, na którym wspólnie z Markiem Gaszyńskim miał obchodzić swój jubileusz.

Cały muzyczny świat zatrzymał się 15 sierpnia, kiedy zmarł Richard Wright, klawiszowiec słynnej grupy Pink Floyd. Choć zawsze stał nieco w cieniu liderów Rogera Watersa i Davida Gilmoura, odcisnął spore piętno na muzyce tej rockowej legendy. Miał 65 lat, a powodem śmierci był rak.

Wright był współtwórcą muzyki na takich płytach, jak m.in. "Meddle", "The Dark Side Of The Moon", "Wish You Were Here" czy "The Division Bell", ostatnim studyjnym wydawnictwie Pink Floyd. W dorobku miał także dwa solowe albumy: "Wet Dream" (1978) i "Broken China" (1996) oraz "Identity" (1984) z własnym zespołem Zee.

Pomagał również kolegom z Pink Floyd: Sydowi Barrettowi (album "Barrett" z 1970 r.) i Davidowi Gilmourowi. Z tym ostatnim wystąpił podczas pamiętnego koncertu w Stoczni Gdańskiej (udokumentowanym płytą "Live in Gdańsk").

Gilmour w hołdzie dla zmarłego kolegi kilka dni po jego śmierci wykonał utwór "Remember a Day", który w oryginale śpiewał właśnie Richard Wright.

Dowiedz się więcej na temat: perkusista | wright | zmarły | Pink | Pink Floyd | wokalista

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje