"Must Be The Music": Panie premierze, proszę zapalić

W pierwszym półfinale muzycznego show Polsatu zobaczyliśmy ośmiu wykonawców. Głosami publiczności do finału awansowali Raggafaya i InoRos.

W nadawanych na żywo odcinkach decyduje publiczność, choć czwórka jurorów (Kora, Elżbieta Zapendowska, Wojtek "Łozo" Łozowski i Adam Sztaba) także wyraża swoje opinie.

Reklama

Jako pierwsi zaprezentowała się góralska kapela InoRos z Nowego Targu i Rabki z własnym utworem "Ma miła".

"Podobaliście się mi bardziej, niż za pierwszym razem. Byliście genialni!" - oceniła Zapendowska. "Piękni, zachwycający, nie sposób was nie lubić" - dodała Kora. Na "nie" zagłosował Sztaba, którego zdaniem było to "trochę wsteczne".

Sporo cierpkich słów usłyszał pochodzący z Konga Serge Suszyński-Bourbon śpiewający "Time To Say Goodbye" Andrea Bocelliego i Sarah Brightman. "Było dużo nieczystości, ale masz wielki talent - to 'nie' jest dla twojego dobra" - argumentowała Zapendowska. Podobnego zdania był Sztaba ("bardzo dalekie od oryginału, bardzo nieczysto"), lecz on zagłosował na "tak". 24-letniego wokalistę bardzo pochwalili Wojtek Łozowski i Kora ("jestem zachwycona, zaśpiewane lepiej niż w oryginale").

Jako pierwsza komplet głosów na tak od jurorów zebrała Nikola Pustała, występująca tym razem bez wsparcia swojej mamy. "You Know That I'm No Good" z repertuaru Amy Winehouse było bardzo dobrym wyborem. "Jesteś moją faworytką, masz talent i osobowość" - powiedziała Kora. "Jesteś oryginalna, masz niepowtarzalne brzmienie, bardzo smakowicie i bardzo twórczo" - dodała Zapendowska.

Pochodzący z Poznania Wojtek "Czerstwy" Czarniawski sięgnął po przebój "Use Somebody" Kings Of Leon, chyba najczęściej wykorzystywany w tegorocznych muzycznych show. "To jest sprawne, ale to nie moja filiżanka, nic nowego" - oceniła 25-letniego wokalistę i gitarzystę Kora. "Zachwycona jestem twoją barwą głosu, ale początek skopany nieczysto" - fachowo dodała Zapendowska.

Żywiołową energią wszystkich w studiu zaraziła grupa Raggafaya z Koszalina z własnym utworem "Bakagenci". Po tym występie zdaniem na temat zespołu zmieniła Kora, która na castingach była na "nie". "Palikot powinien was wziąć! Muzyka, energia, wszystko było cudowne, urocze i wspaniałe" - Kora nawiązała do wyborów parlamentarnych i sukcesu partii Janusza Palikota, który nawoływał do legalizacji marihuany. "Czuję się zarażona" - oceniła Zapendowska. "Panie premierze, proszę zapalić" - zaapelowali po swoim występie muzycy grupy Raggafaya.

Zupełnie inne emocje przedstawił weteran beatboxu - Wiesław Iwasyszyn, który swoją oryginalnością bez problemu przekonał jurorów. "Przefajny z pana facet, ale wydaje mi się, że nie będzie pana w finale" - prorokował Łozo i jak się później okazało miał rację. "Ten występ mnie nie powalił, ale wielki szacunek za robienie tego po swojemu" - dodał Sztaba.

Duet Julia Miesiączek (posłuchaj w Muzzo.pl) i Witold Niedojadło zaśpiewał balladową wersję "Time After Time" Cyndi Lauper. Ta wersja, odmienna od oryginału, nie przypadła do gustu Korze. "Jestem porażona wrażliwością i wykonaniem, ale in minus" - powiedziała jurorka. Pozostała trójka była zdecydowanie innego zdania. "Julia to najczyściej śpiewająca wokalistka tej edycji. To taka czystość i szlachetność która mnie powala" - oceniła Zapendowska. "Jestem fanem twojej wrażliwości" - dodał Sztaba.

Jako ostatnia zaśpiewała 9-letnia Ola Zygmunt ze Żmigródka, która wykonała przebój "Konik na biegunach" Urszuli. Dla dziewczynki ten etap okazał się sukcesem, co podkreślali jurorzy. "W tym programie już wystarczy" - komentował Łozo. "W piosence ludowej [na castingu] bardziej mi się podobałaś, teraz czas na naukę" - dodała Zapendowska.

Głosami publiczności w finale drugiej edycji "Must Be The Music. Tylko muzyka" zobaczymy reggae'owców z Raggafaya (1. miejsce) i górali z InoRos (2. miejsce). Co sądzicie o takim werdykcie?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama