Karuzela z lolitkami

AKB48 to największy girlsband na świecie. Zespół liczy 86 członkiń, zarabia kilkaset milionów dolarów rocznie i budzi ogromne kontrowersje. Biznesowo patrząc, jest to produkt doskonały.

AKB48 wymyślił w 2005 roku Yasushi Akimoto, 55-letni obecnie producent, filantrop i piosenkopisarz. Jego podopieczne generują przychody rzędu kilkuset milionów dolarów rocznie (z samej sprzedaży płyt - 200 mln). Akimoto cały czas bezpośrednio nadzoruje swoje intratne przedsięwzięcie, podejmując kluczowe decyzje i sprawując pieczę nad repertuarem.

Reklama

Nie sposób zliczyć wszystkich rekordów ustanowionych przez AKB48. Niech wystarczy choćby fakt, że każdy ich singiel, a "trzaskają" ich oczywiście co niemiara, trafia na szczyty japońskich list przebojów.

Nie inaczej jest z najnowszym - "Sayonara Crawl". Z jedną tylko adnotacją. Piosenka znalazła ponad 1,8 mln nabywców w ciągu tygodnia i została najszybciej sprzedającym się singlem XXI wieku, drugim pod tym względem w historii fonografii. Lepszy od Japonek jest tylko Elton John z dedykowanym księżnej Dianie "Candle In The Wind 1997".

AKB48 to fenomen nie tyle muzyczny, co biznesowy i społeczny.

Zobacz AKB48 w singlu "Sayonara Crawl":


Zespół został tak pomyślany, by sam w sobie stanowił reality show, talent show i telenowelę.

Członkinie - mające od kilkunastu do dwudziestu kilku lat - występują w trzech grupach, które różnią się wizerunkiem: zespół A reprezentuje wolność, zespół K siłę i przebojowość, a zespół B to wymuskane idolki. Cała nazwa natomiast - AKB48 - nawiązuje do dzielnicy Tokyo, Akihabary, w której rezydują dziewczyny.

Oprócz członkiń trzech wymienionych grup mamy jeszcze tzw. kenkyusei, czyli dziewczyny aspirujące, które uczą się piosenek i układów choreograficznych, by w razie potrzeby zastąpić koleżanki znajdujące się wyżej w "łańcuchu pokarmowym".

To właśnie spośród kenkyusei rekrutuje się nowe gwiazdy AKB48, zastępujące te przechodzące w stan spoczynku. Kiedy bowiem wokalistka zaczyna zbliżać się do trzydziestki, staje się, brutalnie rzecz biorąc, za stara.

Struktura AKB48 jest w ogóle bardzo zhierarchizowana. Na czele girlsbandu i jego siostrzanych zespołów (to osobna historia) stoi "liderka", zwana również "generalną menedżerką". Każda z grup A, K i B ma swojego kapitana. Natomiast o randze poszczególnych "szeregowych" członkiń decydują fani.

Dzięki tak dużej liczebności (jeszcze raz: 86 członkiń!) AKB48 może dawać koncerty w różnych miejscach w tym samym czasie. W teledyskach i na scenie pojawia się tylko część dziewczyn - temu miał służyć podział na trzy grupy.

Jednym z filarów fenomenu AKB48 są ciągłe zmiany w składzie, które wywołuję mnóstwo emocji wśród fanów, podobnie jak nieustające plebiscyty popularności.

Od 2009 roku sympatycy zespołu biorą udział w tzw. sosenkyo, czyli czymś w rodzaju powszechnych wyborów, podczas których wybierane są dziewczyny, które wezmą udział w promocji danego singla.

Ponadto członkinie AKB48 rywalizują w turniejach odbywających się na zasadzie "drabinki", jak w tenisie. Dwie wokalistki walczą o względy widzów, zwyciężczyni przechodzi do kolejnej rundy.

To wszystko sprawia, że cały czas jest "ruch w interesie", cały czas coś się dzieje, a poszczególne wybory prowokują niekończące się dyskusje fanów, którzy dzielą się na dwie grupy.

Pierwsza to nastoletnie dziewczyny w okresie dojrzewania, natomiast druga to... podstarzali panowie, których najbardziej ekscytuje erotyczny charakter całej zabawy. Ten aspekt wywołuje masę kontrowersji.

Erotyzm w wizerunku AKB48 jest ewidentny, co może szokować, zważywszy na młody wiek niektórych członkiń. Yasushi Akimoto bez zahamowań stawia na image kuszących lolitek.

AKB48 w bieliźnie - to już przesada?


Akimoto wprost przyznaje, że dwuznaczne teksty piosenek AKB48 mają za cel prowokować. Podobnie jak zachowanie wokalistek: nastolatki pokazują w teledyskach bieliznę, całują się, biorą razem kąpiel, przekazują sobie lizaki z ust do ust... a podstarzali panowie przyklaskują.

Co ciekawe, kontrowersyjne zachowania sceniczne stoją w opozycji do życia prywatnego członkiń girlsbandu. Wokalistki AKB48 nie mogą mieć chłopaków i muszą się poprawnie zachowywać. Za niesubordynację i wybryki grozi kara usunięcia z zespołu.

W lutym 2013 r. Minami Minegishi zszokowała Japonię, gdy zapłakana ogoliła sobie głowę w ramach pokuty. Wokalistka została bowiem przyłapana na spędzeniu nocy z chłopakiem, co było złamaniem kontraktu. Tymczasem eksperci podkreślają, że taki zapis w umowie jest sprzeczny z japońskim prawem pracy i prawami człowieka.

Nie trzeba chyba dodawać, że kontrowersje ani trochę nie szkodzą AKB48, tylko wzmagają ogromne zainteresowanie girlsbandem.

Dziewczyny mają w Akihabarze swój własny teatr, w którym występują codziennie. Zainteresowanie ich koncertami jest tak duże, że jedynym sposobem na zdobycie wejściówki jest... wygranie jej na loterii.

Dowiedz się więcej na temat: AKB48 | Japonia | girlsband

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje