Intruz w domu Rihanny. Był w samych slipkach

W niedzielę (23 grudnia) do rezydencji piosenkarki Rihanny na Barbadosie wezwana została policja. Na teren posiadłości gwiazdy wkradł się bowiem nadgorliwy fan.

Mężczyzna dostał się na teren posiadłości Rihanny przepływając wpław prywatną zatokę gwiazdy. Jak donoszą media, intruz zdołał dotrzeć na odległość niecałych pięciu metrów od piosenkarki, kiedy został zatrzymany przez jej ochroniarzy.

Reklama

Zdarzenie miało miejsce na tarasie rezydencji.

"Stał kilka metrów od siedzącej Rihanny, kiedy zajęli się nim ochroniarze. Zachowywał się niegroźnie i miał pokojowe zamiary, ale ona poczuła się nieswojo" - relacjonuje świadek incydentu.

Jak donoszą media, intruz ubrany był jedynie w slipki kąpielowe.

Pochodzący najprawdopodobniej z Niemiec mężczyzna przyleciał na Barbados tylko po to, by spotkać spędzającą święta w domu Rihannę.

Na miejsce zdarzenia wezwana została policja. Mężczyzna został zatrzymany i przesłuchany, a następnie zwolniony. Zapalczywemu wielbicielowi gwiazdy nie postawiono żadnego zarzutu.

Zobacz teledyski Rihanny na stronach INTERIA.PL!

Dowiedz się więcej na temat: policja | piosenkarki | Barbados | teren | gwiazdy | posiadłości | intruz | Rihanna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje