Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Rihanna świntuszy na potęgę

Autor informacji: Michał Michalak

Rihanna "Talk That Talk", Universal

Rihanna pozostaje w ekstraklasie popowych księżniczek
Rihanna pozostaje w ekstraklasie popowych księżniczek

Popowa księżniczka z Barbadosu kusi i prowokuje, ale nie robi tego na siłę. Ona po prostu taka jest, taki ma temperament. Nie słuchać przy rodzicach. Nie przy tych, którzy rozumieją angielski.

Niewątpliwie jednym z czynników powodzenia Rihanny jest wizerunek niegrzecznej dziewczynki - ale raczej nie skandalistki - który na "Talk That Talk" osiągnął apogeum. Rihanna świntuszy bowiem na potęgę. I jest w tym przekonująca.

Chyba powinienem tutaj wywiesić znaczek ostrzegawczy, że dalsza część recenzji przeznaczona jest dla czytelników od 18. roku życia. Ale wiem, że i tak to wszyscy przeczytacie.

"Cockiness (I Love It)": "Chcę, byś był moim seksualnym niewolnikiem / Wszystkim czego pragnę / (...) Rozpal moje ciało / (...) Ona może być królową serc / Ale ja będę królową twojej cielesności".

W tym utworze mamy zresztą ciekawą grę słów. Rihanna śpiewa "Suck my cockiness" ("Ssij moją zarozumiałość" w wolnym tłumaczeniu), ale w oczywisty sposób nawiązuje to do zupełnie innej frazy.

"Birthday Cake": "Zrobię z ciebie moją dziwkę / Choć to nawet nie są moje urodziny / (...) Chcę cię przelecieć właśnie teraz".

"Watch n' Learn": "Zrobię to, zrobię, zrobię, zrobię / Aż nie będę miała sił / Aż szminka zniknie z mojej twarzy / (...) Na łóżku, na podłodze, na kanapie".

I tak dalej. Świntusząca, wyzwolona Rihanna bywa też romantyczką jak w piosenkach "We Found Love" czy "Farewell".

Album, który ma potencjał stać się kultową pozycją wśród seksoholików (wpisujcie miasta!) podany jest w bardzo tanecznej formie - mamy tu momentami ostre bity house'owe, transowe, a nawet dubstepowe. Ale nie brak też nawiązań do klasycznych, popowych ballad w stylu "California King Bed". To przede wszystkim utwory "We All Want Love" i "Farewell". Nie mogło też zabraknąć śladów karaibskiego pochodzenia wokalistki, co najbardziej słychać w mocno dancehallowym numerze "Cockiness (I Love It)"; jednak dzięki bardzo charakterystycznemu akcentowi gwiazdy - a co za tym idzie, sposobowi śpiewania - jej korzenie przebijają się z niemal każdej piosenki.

Zaskakuje Rihanna w świetnym utworze "Drunk On Love", gdzie bodaj po raz pierwszy pokazuje pełny wachlarz swoich możliwości wokalnych, gdzie udowadnia, że nieprzypadkowo to właśnie z nią podpisał Jay-Z kontrakt, kiedy miała naście lat. Równie chwytliwa co "Drunk On Love" jest pulsująca piosenka "Roc Me Out", nawiązująca do tego, co słyszeliśmy w 2009 roku na "Rated R".

Ponieważ Rihannę należy rozliczać z hitów, to po zsumowaniu wszystkiego wychodzi mi, że przebojowości na "Talk That Talk" jest mniej niż na "Loud", nie mówiąc o "Good Girl Gone Bad" (dziewięć hitów, licząc z reedycją). Mniej też jest popowych perełek i produkcyjnych brylancików. Jednak Rihanna pozostaje w ekstraklasie księżniczek popu, a w kategorii księżniczek wyzwolonych nie ma sobie równych.

6/10

Warto posłuchać: "Drunk On Love", "Roc Me Out", "Talk That Talk" z udziałem Jaya-Z

Zobacz teledysk do przeboju "We Found Love":

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzic stronę Adobe aby pobrać Flash Player

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
Rihannie,
Rihanna,
recenzja,
erotyka,
Talk That Talk,
Rihanna

Dodatki

Informacje o artyście

Rihanna

Rihanna

nazwisko: Robyn Rihanna Fenty

data urodzenia: 20.02.1988

kraj: Barbados

gatunek: pop

więcej »



Informacje dodatkowe

Pozostałe: