Przejdź do głównej części strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Edyta Bartosiewcz: Hibernacja (recenzja płyty "Renovatio")

Autor informacji: Michał Michalak

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej » Edyta Bartosiewicz wróciła jako wyrzut sumienia pop-rockowych wokalistek pokroju Patrycji Markowskiej. Przypomniała, jak znakomitą jest kompozytorką, ale też bezpiecznie okopała się w swojej strefie komfortu.
Okładka albumu "Renovatio" Edyty Bartosiewicz
Okładka albumu "Renovatio" Edyty Bartosiewicz

Dwa rockowe skojarzenia: Guns N' Roses i AC/DC. Edyta Bartosiewicz kazała nam czekać na nowy album aż 15 lat, co - żartobliwie rzecz ujmując - uczyniło "Renovatio" polską odpowiedzią na "Chinese Democracy", równie długo przekładaną płytą Gunsów. W show-biznesie minęło w tym czasie kilka epok, tymczasem Bartosiewicz jak AC/DC - ani myśli oglądać się na mody i majstrować przy wypracowanym już dawno temu stylu. Ten album równie dobrze mógłby się ukazać w 1999 roku.

To, co słyszymy na "Renovatio", zostało skomponowane na przełomie wieków. Podkłady zarejestrowano już w 2002 roku, a wokale nagrano dopiero wiosną 2013 r. W tym czasie, według oficjalnej wersji zdarzeń, Bartosiewicz walczyła o odzyskanie głosu, który nagle stracił swoją moc. Pozwalam sobie nieco dystansować się od tej wersji, ponieważ w 2010 r. na Orange Warsaw czy w 2004 r. w duecie z Krzysztofem Krawczykiem głos ten brzmiał bez zarzutów.

Niezależnie od przyczyn nieustannego przekładania premiery "Renovatio", Edyta Bartosiewicz nie zdecydowała się na wyrzucenie materiału do kosza i zarejestrowanie czegoś bardziej uwspółcześnionego.

A przecież koleżanki, z którymi dzieliła się Fryderykami, są już w zupełnie innych miejscach: Katarzyna Nosowska to najlepsza artystka rodzimej alternatywy, Kayah została wydawcą, a Agnieszka Chylińska gwiazdą mainstreamu.

Tymczasem Edyta Bartosiewicz wyszła właśnie ze stanu hibernacji: nie zmieniła się ani wizualnie, ani artystycznie.

Fani mają pełne prawo być zachwyceni: dostali dokładnie taką Edytę Bartosiewicz, jaką pokochali. Przebój "Niewinność", który znamy z 2002 r., w najmniejszym stopniu nie jest na "Renovatio" ciałem obcym.

Wszystko zostało po staremu: niepowtarzalny, zachrypnięty, nosowy wokal, osobiste, prostolinijne, ale bynajmniej nie grafomańskie teksty piosenek, dużo gitary akustycznej (zwrotki), trochę gitary elektrycznej (refreny), popowa perkusja. No i wspomniana wyżej kompozycyjna błyskotliwość, która uczyniła Edytę Bartosiewicz jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny.

Stosunkowo więcej mamy na "Renovatio" śpiewania na granicy melorecytacji ("Cień", "Madame Bijou") i stosunkowo mniej rockowych eksplozji a la "Szał". Ale to tylko niewielkie korekty obranego w latach 90. kursu.

Na pewno odbiór płyty przysłania sam fakt powrotu tak znakomitej i ważnej postaci. Trudno przecież się z tego nie cieszyć. Bartosiewicz nowych trendów nie wyznaczyła, ale wysoko zawieszoną poprzeczkę - przez siebie i odbiorców - przeskoczyła ze sporym zapasem.

7/10

Zobacz teledysk do singla "Rozbitkowie"

Sprawdź tekst piosenki w serwisie Teksciory.pl!

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
Edyta Bartosiewicz,
recenzja,
powrót

Edyta Bartosiewicz

Edyta Bartosiewicz
Edyta Bartosiewicz

data urodzenia: 11.01.1966

kraj: Polska

gatunek: pop


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (117)

Dodaj komentarz

~pio -

płyta nudna,i przeciętna. typowa muzyczna papka naszych smutnych muzycznych czasów,gdzie jak na płycie trafią się dwa lub trzy dobre utwory,to już jest rewelacja.a samo nazwisko,i fakt powrotu po 15 latach,to dla mnie za mało.pzdr

~Rafał -

Bartosiewicz to może buty czyścić Patrycji! W ogóle wszystkim może buty czyścić! Wielka mi piosenkarka! A niby czym to tak zabłysnęła że się tyle o niej mówi i o jej powrocie. Bezsensownymi piosenkami typu: "mam na imię jeny - może to coś zmieni" o czym to jest? jaki jest sens tego tekstu? Jakiś bełkot, byle do rymu. I takie ma wszystkie teksty. Niech spada i nie wraca nigdy więcej!

~Ari Ada -

Pobiegłam wczoraj do sklepu, żeby kupić płytę. I co? Na początku wielkie oczekiwania i lekkie rozczarowanie pierwszym utworem, bo wydawało mi się, że rzeczywiście coś niedobrego stało się z głosem Edyty, że już nie ma takiej odwagi i poweru, jak kiedyś. Na szczęście im dalej w płytę, tym więcej tej dawnej Edyty, jaką znamy. Wiele razy w czasie słuchania przeszły mnie ciary na dźwięk jej głosu. Gitarki ładnie gadają, jak zwykle, tylko ta "popowa perkusja" mnie rozczarowała, bo była bardzo jednostajna i sprawiła, że większość utworów brzmi jak jedna i ta sama piosenka. Jest kilka fantastycznych utworów ("Madame Bijou", "Ryszard"), płyta kończy się kojąco i przyjemnie. A więc warto :)

~Przeszłość -

Większość ludzi nie słucha płyt i swą opinie opiera tylko na singlach promujących dany album. Płytę wysłuchałem w całości, w ciszy i spokoju. jej trzeba posłuchać kilka razy i się przyzwyczaić, jest po prostu dobra. Nie chcę , aby jej muzyka była "bardziej współczesna". Bo współczesna muzyka jest strasznie syntetyczna z dupą i cyckami na przedzie. Poza tym nikt nachalnie tej płyty nie promuje, przynajmniej ja tego nie słucham. Ludzie? A ludzie stali się ignorantami bez szacunku dla drugiej osoby. Większości, od wygód i dóbr materialnych poprzewracało się w głowie nic nikogo nie cieszy, nic nikogo nie ekscytuje, wszystko ma być tu i teraz!!!! A tak na marginesie, też zajmuje się recenzjami. Jeśli opisuję produkcje np. słabą to robię to w sposób subiektywny, ludzki i kulturalny. Nie piszę, że coś jest gównem, dnem i że ktoś ma z tym wypier..... Po prostu serce mi pęka. Ale jeśli chcecie to pozostańcie w syntetycznym gównie, nie mam prawa nikomu tego zabraniać. Podsumowanie - Najnowsza płyta Edyty jest zwyczajnie dobra i będę jej słuchał, ponieważ odpowiada moim gustom.

~fan -

Widzę, że większość komentatorów nawet nie otarła się o odsłuchanie płyty !!! Pani Edyto: świetna robot. Czekam na kolejną !

~smakosz -

Bartosiewicz gwiazda???????? hahahahahahahahahahahahaha Toz to wokalistyczna oferma. Ciekawe kto i za ile takie coś reklamuje ???? Głos jak niezsiadła do końca galareta. Taką ciemnotę to można wciskać głuchym i nie mającym nic wspólnego z prawdziwą wokalistyką.

~Louis -

Cudowna plyta. uwieliam piosenke "orkiestra tamtych dni". Czy to nie wydzwiek calej plyty? Niesamowity wokal i aranzacje. Mimo ze ta plyta mogla byc wydana 15 lat temu to ciagle jest na czasie. Czyli Edyta jest ponadczasowa kobita!!!!

~Andi73 -

Ponoć to już ... złota płyta!!!?!

~Andi73 -

TA MUZA MA DUSZĘ I TYLE /PS. NOTA BENE - KOMENTARZ NR 100!!!!!/

~adam -

Co jej było 15 lat co to za choroba była ?