Roger Waters

Roger Waters fot. INTERIA.PL
data urodzenia
6 września 1943
pochodzenie
Wielka Brytania
3,4
Oceń
Głosy
177

Biografia

Prawdziwe nazwisko George Roger Waters. Brytyjski basista, kompozytor i autor tekstów z kręgu rocka artystycznego i progresywnego. Na swoim koncie ma również klasyczną operę. Jeden z najbardziej utalentowanych i opiniotwórczych artystów muzyki rockowej XX wieku. Najbardziej znany z członkostwa w legendarnej formacji Pink Floyd. Wśród swoich muzycznych fascynacji wymienia między innymi Rogera "Syda" Barretta, pierwszego lidera Pink Floyd.

Urodził się 6 września 1943 roku w angielskim Great Bookham, Surrey. Razem z Sydem Barrettem uczęszczał najpierw do Morley Memorial Junior School, potem do Cambridgeshire High School for Boys. Z widzenia znał też Davida Gilmoura, gdyż ten chodził do The Perse School znajdującej się na tej samej ulicy. Podczas studiów na Wydziale Architektury Regent Street Polytechnic poznał Nicka Masona i Richarda Wrighta.

W 1965 roku, wspólnie z Barrettem, Wrightem i Masonem założył zespół Pink Floyd. Choć niewątpliwym frontmanem był Syd, odpowiedzialny w grupie za teksty piosenek, to jednak już na pierwszej płycie "The Piper at the Gates of Dawn" Waters umieścił kompozycję z autorskimi słowami - "Take Up Thy Stethoscope and Walk".

Pod koniec 1967 roku, po kolejnym ataku katatonii Barretta i zdiagnozowaniu u niego choroby psychicznej, wiadomym już było, że należy szukać na jego miejsce zastępcy. W lutym 1968 roku zaproponowano wspólne granie Gilmourowi, początkowo na zasadach muzyka sesyjnego, a w niedługo potem na prawach stałego członka formacji. Miesiąc później ogłoszono, że Syd przestał być oficjalnie w zespole. I choć wszystko wydawało się proste i uporządkowane - w rzeczywistości muzycy mieli ogromne problemy z bieżącym wywiązywaniem się wobec wytwórni z nowych singli. W tej sytuacji Waters przejął obowiązki lidera formacji, nadając jej przy okazji nowy kierunek artystycznego rozwoju. To właśnie pod jego twórczym przywództwem grupa stworzyła albumy, które po latach nazwano zwaną złotą erą w historii zespołu.

W 1970 roku Waters nawiązał współpracę z Ronem Gesinem (tym samym, z którym Pink Floyd skomponowali tytułową suitę do albumu "Atom Heart Mother") przy okazji ścieżki dźwiękowej do filmu "The Body". Będąc członkiem zespołu, Roger był w coraz większym stopniu odpowiedzialny nie tylko za warstwę tekstową utworów, ale również za brzmienie i częste eksperymenty dźwiękowe. Nie ujmowało to jednak wkładu twórczego, jaki wnosili pozostali muzycy - Gilmour - wspaniałe solówki gitarowe oraz ciepłe brzmienie wokalu, Wright - pasaże fortepianowe i organowe, często mocno ocierające się o jazzową stylistykę oraz Mason - programową sekcję rytmiczną. Waters konsekwentnie zmierzał w kierunku tak zwanych koncept albumów; zwartych, wewnętrznie spójnych, z wyraźnym motywem przewodnim. Tak było w przypadku czterech kolejno postępujących po sobie płyt - "The Dark Side of the Moon" (1973), "Wish You Were Here" (1975), "The Animals" (1977) oraz "The Wall" (1979).

Choć powstawały jedne z największych płyt w historii muzyki rockowej - atmosfera w zespole stawała się coraz bardziej napięta. Gilmour wyznał nawet po latach, że Roger przypominał "maniaka na punkcie swojego ego". Czara przelała się, gdy podczas prac nad muzyką do "The Wall" basista bezceremonialnie wyrzucił Wrighta z zespołu uznając, że nie wnosi nic twórczego do pracy w studiu. Klawiszowiec przypłacił to załamaniem nerwowym, potem uzależnieniem od narkotyków i jak niektórzy twierdzą nawet - do końca życia miał w związku z Watersem uraz psychiczny.

Spółka Waters - Gilmour - Mason, ostatni raz spotkała się w 1983 roku, by nagrać płytę "The Final Cut". Wydawnictwo sygnowane było w następujący sposób - "autor Roger Waters", "wykonywane przez Pink Floyd". David bezskutecznie próbował opóźnić wydanie płyty, by mieć czas na zgromadzenie większej ilości materiału, ale Waters stanowczo odmówił, twierdząc, że koledzy z zespołu powinni się cieszyć, że cokolwiek wydają jeszcze jako zespół, skoro od dawna nikt, poza nim nie ma pomysłu na płytę. Longplay nie osiągnął jednak sukcesu poprzednich, przez krytyków uważany jest do dziś za najsłabszy w dyskografii, nierówny aranżacyjnie i chaotyczny. Z kolei Roger nigdy nie zgadzał się z tymi zarzutami, uważając je za immanentną całość ze "Ścianą" i jedną ze swoich ulubionych krążków. Dwa lata później publicznie ogłosił, że różnice między nim, a resztą formacji są nie do pogodzenia i chce otrzymać prawa do nazwy zespołu. Dodatkowo w jednym z wywiadów stwierdził buńczucznie, że przecież "Pink Floyd to on". Muzycy zabrnęli w taki punkt, że sprawa musiała trafić do sądu. Waters argumentował z jednej strony, że założycielami formacji byli Barrett, on, Wright oraz Mason, więc Gilmour nie ma prawa używania nazwy zespołu. Z drugiej - po odejściu Syda ze składu - był autorem znakomitej większości tekstów grupy, stąd prawa do nazwy powinny pozostać przy nim. Argumenty te okazały się jednak dla sądu niewystarczającymi i basista proces przegrał.

Zbiegło się to wszystko z początkiem solowej działalności muzyka. W 1984 roku do sklepów trafił jego debiutancki krążek "The Pros and Cons of Hitch Hiking", będący koncept albumem - opowieścią ilustrowaną snami podczas jednej z nocy. Do pracy w studiu muzyk zaprosił wspaniałego gitarzystę - Ericka Claptona oraz saksofonistę - Davida Sanborna. Materiał powstał kilka lat wcześniej, gdy Pink Floyd pracowali nad płytą "The Wall". Wtedy jednak wybrano historię Pinka. Musiało upłynąć trochę czasu, by Roger wrócił do porzuconego motywu drogi. Po wydaniu albumu basista ruszył w promocyjną trasę koncertową, obejmującą nie tylko Europę, lecz także Stany Zjednoczone.

Dwa lata później, Waters rozpoczął pracę nad muzyką do filmu "When the Wind Blows". Na ścieżce dźwiękowej pojawili się między innymi - David Bowie oraz grupa Genesis. Równocześnie działał jego zespół - The Bleeding Heart Band, założony głównie na potrzeby występów na żywo.

W czerwcu 1987 roku do sklepów trafił jego kolejny solowy album - "Radio K.A.O.S.", będący koncepcyjną opowieścią o upośledzonym chłopcu Billym, mogącym łączyć się na falach radiowych z centrum dowodzenia programem rakietowym USA i wywołującym pod koniec albumu atak nuklearny. Płyta odniosła sukces komercyjny, choć nie taki, jakie odnosiły wydawnictwa sygnowane nazwą Pink Floyd. Rok później, w jednym z wywiadów, muzyk przyznał, że nie jest zadowolony z krążka i właściwie szkoda, że go wydał.

W listopadzie 1989 roku runął mur berliński, symbol żelaznej kurtyny, oddzielającej świat Zachodu od Bloku Wschodniego. W lipcu dwa lata później, na Placu Poczdamskim, Waters wystawił specjalnie przygotowane widowisko muzyczno - teatralne - "The Wall - Live In Berlin". Inspiracją była oczywiście płyta Floydów z 1979 roku. Wśród zaproszonych muzyków, którzy wsparli go na scenie byli między innymi Joni Mitchell, Van Morrison, Cyndi Lauper, Marianne Faithfull, grupa Scorpions, Bryan Adams, Jerry Hall, Paul Carrack oraz Sinead O'Connor. Partie finałowe wykonała wschodnioniemiecka orkiestra symfoniczna z towarzyszeniem chóru. Nad sceną unosiły się monstrualnych rozmiarów lalki wzorowane na postaciach autorstwa Gerarda Scarfe'a, a podczas koncertu zbierano pieniądze dla brytyjskiej organizacji - the Memorial Fund for Disaster Relief. Żaden z pozostałych członków zespołu nie został zaproszony. Mimo problemów technicznych (występ był powtarzany tego samego dnia i dwukrotnie rejestrowany), udało się wydać show na DVD już dwa miesiące później.

Tymczasem w 1990 roku basista zatrudnił nowego managera, Marka Fenwicka i zakończył współpracę z EMI. Jego nową wytwórnią została Columbia. W życiu osobistym również przyszedł czas na zmiany - muzyk wziął rozwód ze swoją drugą żoną Carolyne Christie. Wszystko to skłoniło go do ponownego wejścia do studia nagrań.

We wrześniu 1992 roku fani otrzymali jego nowy longplay - "Amused to Death". Choć część pomysłów zawartych na tym koncept albumie pochodziła jeszcze z lat 80., największy wpływ miały jednak wydarzenia na Placu Tiananmen z 1989 roku oraz wojna w Zatoce Perskiej. Po raz kolejny artysta postawił słuchaczom filozoficzne pytania o specyficzny wpływ, jaki mają na współczesnego człowieka mass media i telewizja. Znalazły się na nim również kwestie wyalienowania jednostki i niebezpiecznej dla jego wolności - agresywnej globalizacji. Od strony producenckiej nad wszystkim czuwał Pat Leonard (ten sam, który produkował także płytę "A Momentary Lapse of Reason" (1987) grupy Pink Floyd). Do współpracy zaprosił także Jeffa Becka, który zagrał w większości utworów na gitarze prowadzącej. Choć płyta była mocno krytykowana i stała się przedmiotem niewybrednych drwin ze strony mediów, prasa branżowa nazwała je najwybitniejszym dziełem Watersa po opuszczeniu macierzystej formacji, porównując płytę do dokonań Floydów z końca lat 70. Z kolei artysta opisywał wydawnictwo jako zamykające swoistą trylogię - "The Dark Side of the Moon" oraz "The Wall". Paradoksalnie, longplay nie miał wsparcia promocyjnego w postaci trasy koncertowej, a kilka kompozycji w wersji live fani usłyszeli dopiero podczas trasy muzyka - "In the Flesh" w latach 1999 - 2002.

1 maja 2004 roku swoją prapremierę miała uwertura do pisanej od lat przez Watersa opery "Ça Ira". Uroczystość miała miejsce podczas świętowania akcesu Malty do Unii Europejskiej. W tym samy czasie muzyk wystąpił także na Broadway'u w produkcji "The Wall", na którą złożyły się fragmenty nie tylko wspomnianej płyty, lecz także utwory z innych krążków oraz nowy materiał.

We wrześniu opublikował w sieci swoje dwa nowe utwory - "To Kill The Child" oraz "Leaving Beirut", zainspirowane inwazją na Irak w poprzednim roku. A po trzęsieniu ziemi oraz katastrofie spowodowanej falą tsunami w Azji - wspólnie z Erickiem Claptonem podczas koncertu charytatywnego wykonał floydowe "Wish You Were Here".

W lutym następnego roku, po blisko 16 latach pracy - ogłoszono, że opera "Ça Ira" została ukończona. We wrześniu wydano ją na CD oraz DVD. Libretto opowiadające początki Wielkiej Rewolucji Francuskiej, pierwotnie pisane było po francusku, dopiero w 1997 roku zostało przetłumaczone na angielski. Dzieło wyrosło z fascynacji artysty muzyką klasyczną, a szczególnie Beethovenem, Berliozem i Borodinem.

Do historycznego spotkania na jednej scenie wszystkich czterech muzyków doszło dopiero 2 lipca 2005 roku podczas londyńskiego koncertu Live 8. Zespół zagrał wtedy 23-minutowy set, na który złożyły się cztery utwory - "Speak to Me/Breathe"/ "Breathe (Reprise)", "Money", "Wish You Were Here" oraz "Comfortably Numb". Niedługo później w jednym z wywiadów Roger przyznał, że spotkanie się z członkami byłego zespołu nastroiło go bardzo pozytywnie, mimo wciąż istniejących między nimi różnic. Stwierdził, że mogliby ruszyć w trasę koncertową, albo wejść do studia i nagrać nowy album. Oczywiście byłoby to możliwe, jeśli to wciąż on sprawowałby nad tym kontrolę. Jednocześnie zaprzeczył, by była możliwość ponownego zejścia się całego składu na dobre. Nadzieje fanów ostudził Gilmour, oświadczając zdecydowanie, że wciąż jest na emeryturze i nie wybiera się w żadną trasę, ani nie nagrywa płyty, a już tym bardziej z Watersem.

Teksty piosenek (107)

Artyści powiązani

Najlepsze tematy