The Rolling Stones: Mick Jagger i Keith Richards jak małżeństwo

Na stronach Interii możecie przeczytać obszerny fragment książki Chrisa Salewicza "Mick & Keith. Rolling Stonesów portret podwójny" - biografii najstarszego "małżeństwa" rock and rolla.

Keith Richards i Mick Jagger na okładce biografii

Autor książki Chris Salewicz zna Micka Jaggera i Keitha Richardsa od wczesnych lat 70. Z zapałem śledzi ich fascynującą podróż, która rozpoczęła się dekadę wcześniej przy dźwiękach londyńskiego jazzu, bluesa i R&B. Poza wyboistą drogą na sam szczyt, legendarnymi koncertami i skandalami autor przedstawia m.in. historię utworu "I Wanna Be Your Man" sprezentowanego Stonesom przez Johna Lennona i Paula McCartneya z The Beatles, burzliwe związki Jaggera z kobietami, spotkanie Keitha z ojcem po 20 latach, liczne machlojki podatkowe zespołu, ucieczkę do Francji czy aferę narkotykową w posiadłości Richardsa w Redlands. Przywołuje występ Stonesów w Warszawie w 1967 roku - podczas którego Mick Jagger przegonił z pierwszych rzędów ówczesnych dygnitarzy, krzycząc: "Spierd...ać stąd!" - śmierć Briana Jonesa, zmagania Keitha z nałogiem, a także niezliczone kłótnie i pojednania gigantów rocka...

Reklama

Poniżej możecie przeczytać fragment 22. rozdziału - "Między młotem a kowadłem":

Przez resztę marca 1977 roku wstrząśnięty Keith Richards, wypuszczony z aresztu za kaucją, przebywał w pokoju hotelowym w Toronto. Gdy razem z Anitą [Pallenberg, włoska aktorka i modelka, z którą Keith Richards był związany w latach 1967-79; wcześniej była dziewczyną Briana Jonesa, zmarłego w 1969 r. gitarzysty, założyciela i pierwszego lidera The Rolling Stones - przyp. red.] i Marlonem [urodzony w 1969 r. syn Keitha i Anity] odwiedzili wodospad Niagara, Keith nie do końca żartował, gdy zapytał: "Czy powinienem skoczyć?". Pod koniec miesiąca jego prawnikom udało się zdobyć pozwolenie na opuszczenie Kanady, by mógł "wykonywać swój zawód". Jego obrońcy poparli wniosek, argumentując go tym, że Keith otrzymał wizę wjazdową do Stanów Zjednoczonych, by udać się na terapię odwykową do Stevens Psychiatric Center w Nowym Jorku.

Wiza obwarowana była surową klauzulą - Keith nie mógł się oddalać od kliniki na odległość większą niż 50 kilometrów. Razem z Anitą poddali się terapii opartej na słabych wstrząsach elektrycznych, która przypominała neuroelektryczną akupunkturę. Była to terapia "czarnej skrzynki", opracowana przez Meg Patterson, specjalistkę od leczenia uzależnień, która pomogła rzucić heroinę Ericowi Claptonowi. W ramach leczenia Keith poddał się również detoksykacji i terapii psychologicznej. Gdy Jagger odwiedził klinikę, by puścić gitarzyście zmiksowane taśmy z nowego albumu "Love You Live", napięcie między muzykami rozładowało się w trakcie alkoholowej sesji, która zakończyła się odwróceniem zwyczajowych ról - tym razem to wokalista upił się do nieprzytomności. Wydana we wrześniu płyta "Love You Live" okazała się fenomenalnym, dokładnym zapisem występów Stonesów na żywo. Była surowa, szorstka i... wspaniała. Brud, wyczuwalny na tym krążku, idealnie pasował do sytuacji, biorąc pod uwagę aktualne okoliczności. "Keith jest oczywiście zupełnie hetero", wspomina Mick, opowiadając o seksualności członków swojej grupy podczas koncertu w El Macombo. Reszta albumu została zarejestrowana w Paryżu tej nocy, gdy zmarł synek Keitha [Tara Jo Jo Gunne miał 10 tygodni, gdy zmarł w swoim łóżeczku - przyp. red.].

Zemsta Micka Jaggera

Leczenie powiodło się, ale Keith nie wytrzymał długo - gdy pojechał do Nowego Jorku, próbował nagrać coś z Johnem Phillipsem, byłym liderem The Mamas and the Papas, który stworzył takie nostalgiczne i niewinnie brzmiące hity jak "California Dreamin'". Muzyk również tkwił w heroinowym nałogu, dlatego Keith bardzo szybko wrócił do zażywania. Phillips miał własne problemy, które próbował rozwiązać za pomocą narkotyku - jeden z nich wynikał z faktu, że Mick dowiedział się o jego krótkim romansie z Biancą. Jagger wydawał się niewzruszony tym odkryciem i nadal przyjaźnił się z amerykańskim muzykiem do momentu, gdy nadszedł czas zemsty - Mick przespał się z jego 17-letnią córką.

Pobyt w Toronto był punktem zwrotnym nie tylko dla Keitha i Anity, ale również dla Micka i Bianki. W Nowym Jorku Jagger znów wpadł na Jerry Hall, smukłą modelkę z Teksasu. Spotkał ja w Studiu 54, świątyni disco-dekadencji. Mickowi bardzo imponował fakt, że Jerry sama zapracowała na swój sukces - jako modelka zarabiała ogromne sumy i kupiła własne ranczo w Teksasie. Gdy jej ojciec nagle zmarł parę dni po tym spotkaniu, Bryan Ferry - jej emocjonalnie wycofany chłopak - stwierdził, że jest zbyt zajęty pracą nad nowym albumem, by się z nią spotkać. Prawdziwie przejęty Mick wspierał ją i pomógł jej przetrwać ten trudny okres.

Hall przypominała mu matkę - była uosobieniem pewnego kobiecego archetypu. Bryan Ferry, którego związek z Jerry trwał od dawna, nagrywał w tym czasie w Szwajcarii i czuł się przygnębiony: "Myślałem, że Mick jest moim przyjacielem", zwierzał się we łzach Simonowi Puxleyowi, najbliższemu z "prawdziwych" przyjaciół. Ferry, typowy lew salonowy, pogrążył się w pracy i przelał swoje emocje na płytę "The Bride Stripped Bare", jedno ze swoich najlepszych dzieł.

Mick rozstał się z Biancą. Zakończył związek w typowy dla siebie sposób - gdy jego żona wniosła pozew rozwodowy, odpowiedział, zamykając wszystkie jej konta bankowe. Z Cheyne Walk 48 usunięto nawet meble (Jade powiedziano, że zostały zabrane do naprawy). Mick zaoferował Biance 100 tysięcy dolarów w ramach ugody. Wobec takiego posunięcia Bianca starała się sprawić, by postępowanie rozwodowe odbyło się w Kalifornii - prawo tego stanu sprzyjało "skrzywdzonym" kobietom. Zatrudniła Marvina Mitchelsona, znanego prawnika z Los Angeles, który wycisnął ogromne pieniądze dla byłej partnerki Lee Marvina. Wkrótce ogłosił on, że będzie ubiegał się o 12,5 miliona dolarów od Micka Jaggera - co stanowiło połowę zarobków muzyka od chwili zawarcia małżeństwa - a także stałej miesięcznej opłaty w wysokości 13 tysięcy dolarów. Mickowi udało się załatwić, by sprawa była rozpatrywana przed brytyjskim sądem. Na mocy wyroku ogłoszonego w 1980 roku Bianca otrzymała milion dolarów i prawo opieki nad Jade.

Marsha Hunt nadal odmawiała publicznych komentarzy w swojej sprawie. We wrześniu 1977 roku wspólny przyjaciel jej i Micka pośredniczył w zorganizowaniu ich spotkania. Karis spędziła popołudnie z ojcem, który przybył na nie ze swoją nową dziewczyną, Jerry Hall. Choć wymyślił z córką tajne imię, dzięki któremu mogła się z nim kontaktować, nie budząc niczyich podejrzeń, i podał swój osobisty numer telefonu, nie zaoferował żadnych pieniędzy, mimo że Marsha nie ukrywała problemów finansowych związanych z edukacją Karis.

"Opasła i niezgrabna" Anita Pallenberg

Na tym etapie Anita była w dużo gorszym stanie fizycznym niż Keith w najgorszych momentach. Jej zęby wyglądały gorzej niż fatalne uzębienie Keitha przed rekonstrukcją, której poddał się w 1974 roku. Jej metabolizm rozregulował się przez konsumpcję alkoholu i narkotyków. Ta niegdyś oszałamiająco piękna kobieta była teraz opasła i niezgrabna, a jej skórę pokrywały plamy. W połączeniu z wiecznie nieogolonymi nogami przypominała teraz starą chłopkę z południa Europy. Zakazano jej wstępu do Frog Hollow, domu Keitha w południowym Salem w stanie Nowy Jork, skąd zwykle wyjeżdżała do nocnych klubów, by zapolować na nastoletnich chłopców. Zachowywała się maniakalnie i nie poznawali jej nawet najbliżsi.

W marcu 1978 roku zespół przeniósł się do Woodstock, miejscowości znajdującej się na północy stanu Nowy Jork, pod pretekstem rozpoczęcia prób do tournée po Stanach Zjednoczonych, które miało się odbyć tego lata. Jednak priorytetem dla Micka Jaggera było wyciągnięcie Keitha z heroinowego nałogu. Richards przyznał, że jest to absolutnie kluczowa sprawa, i przekonał Meg Patterson, by dała mu jedną ze swoich czarnych skrzynek. Jak to zazwyczaj bywa, życie Micka toczyło się na wielu płaszczyznach jednocześnie - choć z jednej strony motywowała go prawdziwa troska, to z drugiej do głosu dochodziły też zupełnie inne motywacje.

Jerry Hall w autobiografii "Tall Tales" napisała: "Od rozwiązania tej kwestii zależały miliony dolarów. Wszystko by przepadło, gdyby Keith nie rzucił heroiny. Wiecie, Mick kocha Keitha. Są jak małżeństwo, to najlepsi przyjaciele. Stąd brały się pozytywne uczucia Micka w stosunku do Keitha. W końcu Keith rzucił ten nałóg, leżąc na naszej kanapie w Woodstock. Nie wiem, czy to w ogóle pamięta, ale przez parę tygodni po prostu tam leżał. Karmiliśmy go wspólnie z Mickiem. Za każdym razem, gdy zsuwały się z niego elektrody, zakładaliśmy je  ponownie. Nocą okrywaliśmy go kocem. To musiało być bardzo bolesne przeżycie. Bez przerwy spał i bardzo stracił na wadze - gdy wstawał, był niezwykle słaby. A potem zaczęło mu się polepszać. Znacie to uczucie, gdy ma się dziecko i patrzy się, jak rośnie? Mówiliśmy: "Patrz, bierze kąpiel!" i "Och, widziałeś, co dziś robił? Naprawdę jest coraz lepiej". Z czasem, gdy dochodził do siebie, zaczęło być widać, że wraca też jego postawa macho. Wychodził na zewnątrz i rzucał nożami w drzewa. Odzyskiwał charakterek, ale nie przeszkadzało nam to, gdyż był to dobry znak. Zaczął się opalać i ćwiczyć, a Mick dużo z nim rozmawiał. Wspaniale było na to patrzeć. Obserwowanie, jak przyjaciel dochodzi do siebie, ostatecznie przekonało Micka, by już nigdy nie brać twardych narkotyków".

Skuteczna terapia seksem

Mick i Ron Wood, świadomi, że Keith i Anita mogą do siebie wrócić, zdecydowali, że Richards potrzebuje terapii seksem. Pewnego wiosennego dnia do Woodstock przyjechała dziewczyna Woody’ego, Jo Carslake, przywożąc ze sobą Lilly Wenglass Green, szwedzką modelkę z mocnym charakterem i genialnym poczuciem humoru. Planowała skojarzyć ją z Keithem. Co ważne, Lilly nie była specjalnie zafascynowana narkotykami. Żyła w związku z Richardsem przez następne dwa lata. Izolowała go od osób, które mogły mu zaproponować substancje psychoaktywne. Ta postawa wzbudzała oczywiście gniew znajomych Keitha. Jedną z tych osób była Anita Pallenberg, którą trzymano na dystans z wręcz wojskową czujnością - wciąż bowiem znajdowała się w stanie permanentnego znieczulenia. Mick pokazał się z nieznanej dotąd strony, gdy wystąpił w "The Rutles", dokumencie parodiującym karierę Beatlesów, wyprodukowanym przez gwiazdę Latającego cyrku Monty Pythona Erica Idle’a. Film doczekał się premiery w Stanach Zjednoczonych pod koniec marca 1978 roku. Mick zagrał w nim samego siebie, dzieląc się wspomnieniami ze złotej ery Rutlemanii:

"Żyliśmy w nędzy. Nie mieliśmy żadnych pieniędzy, a w telewizji bez przerwy pokazywali Rutlesów i biegające za nimi dziewczyny. Pomyśleliśmy: 'To nie może być trudne'. Postanowiliśmy więc spróbować sami". Mick opisywał Stonesów jako "odpowiedź południa na Rutlesów" i wspominał ich koncert na nowojorskim "stadionie Che": "Zagrali jakieś 20 minut i tyle - wio! Helikopter. Powrót do hotelu Warwick. Każdy z dwoma panienkami pod ręką". Doskonale pamiętał też, jak pojechał z Rutlesami, by spotkać się z Arthurem Sultanem, mistykiem i guru planszy ouija z hrabstwa Surrey w Bognor Regis: "W Bognor było naprawdę zabawnie. Prasa nazwała to Bognor Express. Ktoś się bardzo spóźnił - chyba jedna z dziewczyn, one zawsze się spóźniają! Ludzie myśleli, że próbujemy wskoczyć na wózek Rutlesów. Ten mistyczny wózek Rutlesów. A to wcale nie tak! Jak wszyscy, chcieliśmy się po prostu dowiedzieć, jak wygląda to stukanie w planszę w Bognor". Dlaczego Rutlesi się rozpadli? "Kobiety. Po prostu wchodziły im w drogę. Cherchez la femme, wiesz". Zdjęcia do filmu odbywały się jeszcze przed rozstaniem Micka i Bianki, a była żona Micka odgrywa w nim niewielką rolę jako Martini, francuska aktorka, która "nie mówi w ogóle po angielsku i tylko troszeczkę po francusku". Obydwoje dobrze wypadli w tej komedii - widzowie mogli żałować, że się rozstali.

Gdy tylko Keith wyszedł z czyśćca w stanie zbliżonym do normalności, wyruszył z Mickiem na Jamajkę na koncert One Love Peace, który odbył się 27 kwietnia 1978 roku. Było to najważniejsze wydarzenie kulturalne tego roku; zorganizowano je z okazji powrotu Boba Marleya po nieudanym zamachu na jego życie w grudniu 1976 roku. Koncert miał być też sposobem na opanowanie nastrojów zwalczających się frakcji politycznych, które de facto toczyły wojnę domową. W pewnej podniosłej, symbolicznej chwili Marley przekonał premiera Michaela Manleya i lidera opozycji Edwarda Seagę, by złapali się za ręce i unieśli je. Chwilę wcześniej zdecydowanie bardziej bojowo nastawiony Peter Tosh - samozwańczy "Minister Zioła", który był kiedyś członkiem The Wailers - zwymyślał liderów "shitstemu" i, ku ich wściekłości, zapalił na scenie skręta, za co wkrótce został poważnie pobity przez jamajskich policjantów.

Pod koniec 1977 roku Keith namówił Micka do podpisania w imieniu Rolling Stones Records kontraktu z fantastycznym Toshem, który grał w The Wailers przez prawie dziesięć lat, zanim oryginalne trio rozpadło się po wydaniu klasycznych albumów "Catch A Fire" oraz "Burnin'". Tosh dysponował mnóstwem materiału, którego część ukazała się już na dwóch przełomowych płytach, wydanych przez wytwórnię Virgin - "Legalise It" oraz "Equal Rights".

Mick i Tosh zdecydowali, że pierwszym singlem Petera Tosha w wytwórni Stonesów będzie cover klasyka The Temptations - "(You Gotta Walk And) Don't Look Back", który artysta nagrał z The Wailers w 1966 roku w kultowej jamajskiej wytwórni Studio One. W nowej wersji Mick i Peter śpiewali na przemian, a nagranie stało się hitem w Wielkiej Brytanii. Teledysk nakręcono w Strawberry Hill - pięknym miejscu w Górach Błękitnych, 15 kilometrów od targanego zmianami politycznymi Kingston. Na potrzeby aranżacji tła przygotowano mnóstwo prześcieradeł, które dźwiękowiec ze studia Black Ark Lee "Scratch" Perry pomalował na czerwono-złoto-zielono. Na niektórych z nich znalazły się obfite usta Micka pomalowane na rastafariańskie kolory. Wykonaniem zdjęć znowu zajął się Adrian Boot.

Peter Tosh i Mick Jagger w "(You Gotta Walk And) Don't Look Back":

"Jagger był w bardzo dobrym nastroju. Dobrze się bawił, bo w Strawberry Hill jest przyjemnie - wspominał. - Puszył się na trawniku, palił skręty, rapował ze Sly'em i Robbiem. Miał na sobie absurdalnie nieprzystające ciuchy, jakby wybierał się do nowojorskiego klubu nocnego: jakieś kremowe coś w paski. Świetnie dogadywał się z Toshem. W oczach Petera Jagger był super-duper megagwiazdą, a dla Jaggera Tosh był bardzo wiarygodnym jamajskim muzykiem, który miał odmienić jego życie biznesowe. Była między nimi synergia. Często myślę, że późniejsza gorycz Tosha wynikała właśnie z tego, że ostatecznie nie został aż tak wielką gwiazdą jak Jagger".

Taśmy z nagraniem singla zniknęły z planu zdjęciowego - na Jamajce nie było to niczym zaskakującym. "Parę dni później, zanim Mick zdążył wrócić do Anglii, singiel był już na ulicach w dubowej wersji", opisywał później sytuację Boot. W trakcie występu w programie "Saturday Night Live" Peter Tosh był przerażony i wściekły, gdy w połowie piosenki, na oczach milionów amerykańskich widzów, Mick w swawolnym, spontanicznym geście pochylił się i pocałował go prosto w usta. Dla Jamajczyków było to zachowanie typowe dla battymana [homoseksualisty bądź zniewieściałego mężczyzny] i uznawano je za najcięższą zniewagę. Mimo to buntowniczy Minister Zioła - wspólnie z szanowaną amerykańską wokalistką R&B Ettą James - występował w roli suportu w trakcie kolejnego tournée Stonesów.

---
Książka "Mick & Keith. Rolling Stonesów portret podwójny" ukazuje się nakładem Wydawnictwa SNQ.

Chris Salewicz to wybitny brytyjski dziennikarz polskiego pochodzenia, od czterech dekad zafascynowany szeroko rozumianą kulturą popularną. Był przy narodzinach punka, nowej fali, obserwował z bliska ekspansję reggae, w której sam uczestniczył. W 2010 roku zyskał popularność w naszym kraju jako narrator dokumentalnego filmu "Beats of Freedom. Zew wolności" opowiadającego o roli polskiego rocka w czasach komunizmu. Przez lata współpracował m.in. z "The Sunday Times", "The Independent", "The Daily Telegraph", "London’s Evening Standard", "Time Out", "New Musical Express", "Q", "Mojo". Jest autorem kilkunastu książek, w tym biografii Boba Marleya "Nieopowiedziana historia króla reggae". Spod jego pióra wyszły również takie książki jak głośna i uznana "Rude Boy: Once Upon a Time in Jamaica", a także "Redemption Song" o Joem Strummerze z The Clash, "Punk: the Illustrated History of a Music Revolution" i "Dead Gods: The 27 Club". Na co dzień mieszka w Londynie.

Dowiedz się więcej na temat: The Rolling Stones

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje