Oni odeszli: Lemmy, David Bowie, Prince i inni

Świat muzyki w ciągu ostatnich 12 miesięcy poniósł wielkie straty - wśród zmarłych znaleźli się m.in. Lemmy (Motorhead), David Bowie, Prince, sir George Martin, Keith Emerson, Scott Weiland, Natalie Cole, Bogusław Kaczyński czy Piotr Grudziński z grupy Riverside.

David Bowie (1947-2016)

Poniższe zestawienie, to tylko niewielka część smutnej wyliczanki, ale to właśnie śmierć poniższych osób związanych z muzyką (wokalistów, muzyków, kompozytorów, autorów tekstów i popularyzatorów muzyki) niezwykle mocno poruszyła tysiące osób na całym świecie.

Scott Weiland (Stone Temple Pilots, Velvet Revolver, The Wildabouts) - 3 grudnia 2015 r.

Reklama

48-letni rockman zmarł w Bloomington w stanie Minnesota podczas trasy koncertowej z własnym zespołem The Wildabouts. Scott Weiland zmarł na skutek "przypadkowego przedawkowania" narkotyków. Raport koronera wymienia zatrucie mieszanką kokainy, etanolu i MDA. Wśród czynników, które doprowadziły do śmierci znalazły się także choroba serca i astma.

Od lat wokalista znany z grup Stone Temple Pilots i Velvet Revolver zmagał się z uzależnieniem od narkotyków. Wielokrotnie próbował uwolnić się od nałogów, ale kuracje odwykowe nie przyniosły rezultatów.

Lemmy (Motorhead) - 28 grudnia 2015 r.

24 grudnia 2015 r. niezmordowany Lemmy obchodził swoje 70. urodziny. Dwa dni później dowiedział się, że choruje na agresywny nowotwór, a po kolejnych dwóch dniach zmarł. "Jestem już chory od pytań typu: 'Czy ty umrzesz?'. To już naprawdę stare, takie gadanie. Czuję się dobrze i zamierzam dać z siebie wszystko. Miewam lepsze i gorsze dni, ale ostatnio miewam się dobrze" - mówił jeszcze niedawno Lemmy.

Lider grupy Motorhead w ostatnim czasie miał poważne kłopoty zdrowotne - w 2013 r. przeszedł operację serca (wszczepiono mu specjalne urządzenie regulujące tempo bicia serca), Kilmister zmagał się też z poważną cukrzycą. Na skutek błagalnych sugestii lekarzy wówczas odstawił też swojego ukochanego Jacka Danielsa (przerzucił się na... wino). Problemy ze zdrowiem sprawiły, że zespół musiał odwoływać część koncertów.

Natalie Cole - 31 grudnia 2015 r.

Córka legendarnego Nat King Cole'a zmarła z powodu niewydolności serca. W ostatnich latach stan zdrowia 65-letniej wokalistki znacznie się pogorszył - przeszła wirusowe zapalenie wątroby typu C, a także wystąpiły u niej powikłania po przeszczepie nerki. W latach 80. miała poważne problemy z narkotykami, co mocno wyhamowało jej karierę.

Największy sukces osiągnęła wydana w 1991 roku płyta "Unforgettable... with Love", która sprzedała się całym świecie w nakładzie ponad pięciu milionów egzemplarzy. Dzięki niemu Natalie zdobyła nagrody Grammy w najważniejszych kategoriach: album roku i nagranie roku. Tytułowym utworem była kompozycja stworzona wraz z jej ojcem.

David Bowie - 10 stycznia 2016 r.

Dwa dni po swoich 69. urodzinach zmarł jeden z najwybitniejszych artystów - David Bowie. Od dłuższego czasu walczył z rakiem wątroby, od ponad dekady nie koncertował. O chorobie wiedzieli tylko jego najbliżsi.

Dokładnie w dniu swoich urodzin wydał płytę "Blackstar", która przez wielu fanów i krytyków została uznana za jedną z najlepszych w jego bogatej dyskografii.

Rene Angelil - 14 stycznia

W wieku 73 lat w Las Vegas zmarł Rene Angelil, mąż i menedżer Celine Dion. To on odkrył talent wokalistki (miała wówczas 12 lat) - przez wiele lat kierował jej karierą i wprowadził ją na światowe estrady.

Menedżer od dłuższego czasu chorował na raka gardła - pierwszy raz wykryto u niego tę chorobę w 1999 r. To dla niego Celine przerwała wówczas karierę.

Glenn Frey (The Eagles) - 18 stycznia

Współzałożyciel amerykańskiej grupy The Eagles, która sprzedała ponad 150 mln płyt. Gitarzysta, wokalista, kompozytor współtworzył największe przeboje tego zespołu wraz z perkusistą i wokalistą Donem Henleyem. Glenn Frey z powodzeniem nagrywał też solo (m.in. "The Heat is On" z filmu "Gliniarz z Beverly Hills").

Jako przyczynę śmierci 67-letniego muzyka podano powikłania związane z reumatoidalnym zapaleniem stawów, wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego i zapaleniem płuc.

Bogusław Kaczyński - 21 stycznia

73-letni krytyk był niezwykle cenionym publicystą muzycznym i konferansjerem, popularyzatorem opery, operetki i muzyki poważnej w Polsce, teoretykiem muzyki i pianistą, absolwentem Akademii Muzycznej w Warszawie.

Krytyk muzyczny większość 2015 r. spędził w szpitalu na rehabilitacjach. Wszystko przez udar, którego doznał w 2007 roku i po którym miał sparaliżowaną połowę ciała i problemy z mówieniem. Udało mu się jednak powrócić do sprawności. Stan zdrowia Kaczyńskiego uległ pogorszeniu pod koniec 2015 r. Wówczas doznał kolejnego udaru i trafił do szpitala.

"Moim największym sukcesem w życiu jest to, że udało mi się zrealizować moje dziecięce marzenia. Chciałem być artystą, chciałem być sławny, chciałem, aby świat leżał u moich stóp - a to wszystko dzięki muzyce" - mówił o sobie Kaczyński.

Black - 26 stycznia

Znany z wielkiego przeboju lat 80. "Wonderful Life" wokalista Black zmarł na skutek obrażeń, których doznał w wypadku samochodowym. 53-letni wokalista (naprawdę nazywał się Colin Vearncombe) od 10 stycznia przebywał w szpitalu w stanie śpiączki. Od wypadku nie odzyskał już przytomności.

Muzycy grupy Viola Beach - 13/14 lutego

Brytyjską grupę Viola Beach tworzyli Kris Leonard (wokal, gitara), River Reeves (gitara), Tomas Lowe (bas) i Jack Dakin (perkusja). W samochodzie razem z nimi podróżował również ich menedżer Craig Tarry.

Wszyscy zginęli w wypadku samochodowym, do którego doszło w nocy z 13 na 14 lutego, w Sodertajle na przedmieściach Sztokholmu. Auto, którym jechali muzycy Viola Beach, nie zatrzymało się przed zamykającym się mostem zwodzonym i najpierw uderzyło w barierki zabezpieczające, potem w podnoszący się most, a następnie spadło do kanału z wysokości blisko 30 metrów. Do dziś nie udało się ustalić przyczyn tragicznego wypadku (w krwi kierowcy nie wykryto śladów alkoholu ani narkotyków).

Piotr Grudziński (Riverside) - 21 lutego

Warszawski progrockowy kwartet to jedna z najpopularniejszych polskich formacji na świecie - regularnie koncertująca poza Polską, ciesząca się statusem gwiazdy tego gatunku. Śmierć niespełna 41-letniego gitarzysty dla wielu była szokiem. Dzień przed śmiercią Piotr Grudziński uczestniczył w koncercie Winery Dogs w Warszawie. Jako przyczynę zgonu podano nagłe zatrzymanie krążenia.

We wrześniu Riverside ogłosił, że będzie kontynuował działalność jako trio - bez gitarzysty. Pamięci Piotra Grudzińskiego zadedykowano instrumentalną, kompilacyjną płytę "Eye of the Soundscape", na której znalazły się m.in. ostatnie nagrania autorstwa gitarzysty.

George Martin - 8 marca

Legendarny producent, nazywany "Piątym Beatlesem" miał 90 lat. George Martin był producentem niemal wszystkich nagrań słynnej grupy, a jego pomysły na aranżacje zostały użyte m.in. w "Yesterday" oraz "A Day in the Life". Ponadto wspomagał zespół jako muzyk studyjny.

Współpracował także m.in. z Ellą Fitzgerald, Gerry & The Peacemakers, Cillią Black, Americą, Little River Band, Eltonem Johnem, Kate Bush, Celine Dion, Ultravox oraz Kennym Rogersem. Zaproszono go również do współpracy przy dwóch filmach o przygodach Jamesa Bonda. Wyprodukował utwory "Goldfinger" Shirley Bassey oraz Paula McCartneya i Wings "Live and Let Die".

W 1988 roku za zasługi muzyczne został Komandorem Orderu Imperium Brytyjskiego, a w 1996 roku uhonorowano go tytułem szlacheckim. W 1999 roku Martin trafił do Rockandrollowego Salonu Sław.

Keith Emerson - 10 marca

Mistrz instrumentów klawiszowych znany przede wszystkim z rockowej supergrupy Emerson, Lake & Palmer popełnił samobójstwo w wieku 71 lat. Brytyjski artysta cierpiał na chorobę zwyrodnieniową prawej ręki - do gry na klawiszach mógł używać tylko ośmiu palców. W 2010 roku muzyk przeszedł operację. Zmagał się również z depresją.

Pierwsze sukcesy w latach 60. odnosił z grupą The Nice, która łączyła rock progresywny, jazz i muzykę klasyczną. Pod koniec tamtej dekady Emerson do swojego instrumentarium włączył syntezator Mooga i był pierwszym muzykiem, który korzystał z niego na scenie. Klawiszowiec z supergrupą Emerson, Lake & Palmer sprzedał ok. 30 mln płyt, stając się jedną z gwiazd rocka progresywnego.

Prince - 21 kwietnia

W ciągu ponad trzech dekad kariery sprzedał ponad 100 mln płyt. W dorobku miał m.in. siedem statuetek Grammy i Złoty Glob. Wokalista, kompozytor, multiinstrumentalista miał 57 lat. Jego ciało znaleziono w windzie w budynku, gdzie mieściło się jego studio nagraniowe.

Wiadomość o śmierci Prince'a błyskawicznie rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych - w ciągu godziny opublikowano ponad 2,6 mln wpisów na Twitterze.

Tydzień przed śmiercią Prince trafił do szpitala, gdy po koncercie pilot jego samolotu musiał awaryjnie lądować w Illinois w związku ze złym stanem zdrowia amerykańskiego wokalisty i muzyka. Lekarze wówczas podali, że przyczyną była "paskudna odmiana grypy".

Jako przyczynę zgonu "Księcia" podano przedawkowanie opioidów. Ostatnio dochodzenie policyjne w tej sprawie utajniono do czasu rozpoczęcia postępowania karnego lub kwietnia 2017 roku (w zależności kiedy wystartuje postępowanie).

Nick Menza (eks-Megadeth) - 21 maja

Były perkusista Megadeth zmarł na serce w wieku 51 lat. Muzyk przewrócił się na scenie podczas występu ze swoim zespołem OHM w jednym z klubów w Los Angeles. Mimo interwencji pogotowia, zmarł w karetce wiozącej go do szpitala.

Nick Menza grał w Megadeth w latach 1989-98 (płyty "Rust in Peace", "Countdown to Extinction", "Youthanasia" i "Cryptic Writings"). Do metalowej grupy powrócił na kilka miesięcy w 2004 r.

Christina Grimmie - 10 czerwca

22-letnia uczestniczka amerykańskiej edycji "The Voice" zginęła od ran postrzałowych. Została zaatakowana, gdy rozdawała autografy po swoim koncercie w Orlando.

Wokalistka zdobyła popularność w telewizyjnym show, w którym zajęła ostatecznie 3. miejsce (była w drużynie Adama Levine'a).

Grzegorz Bałdych - 20 czerwca

Gorzowski gitarzysta najmłodszym z artystycznego rodzeństwa Bałdychów. 29-letni muzyk współpracował z wieloma gwiazdami polskiej sceny muzycznej (Urszulą Dudziak, Grażyną Auguścik, Krystyną  Prońko, Wojciechem Pilichowskim). Nagrał również płytę ze swoim bratem, znanym skrzypkiem jazzowym Adamem Bałdychem.

Eugeniusz Rudnik - 24 października

Pionier muzyki elektronicznej w Polsce, legendarny kompozytor miał 84 lata. W 1958 roku stworzył Studio Eksperymentalne Polskiego Radia - jedno z takich pierwszych w Europie. Był jednym z pierwszych realizatorów muzyki elektronicznej w Polsce. Uważa się go za współtwórcę tzw. szkoły elektroakustycznej.

Pete Burns (Dead Or Alive) - 23 października

Były frontman popularnej w latach 80. brytyjskiej grupy Dead or Alive zmarł w wieku 57 lat na atak serca. Wokalista znany był ze swojego androgynicznego wizerunku. W 2000 r. przeszedł zabieg chirurgii estetycznej (m.in. usta, nos, policzki), po latach przyznał jednak, że nie był on do końca udany.

Wystąpił w reality show "Celebrity Big Brother". W połowie września 2016 r. przypomniał się w telewizyjnym programie "Celebrity Botched Up Bodies", gdzie ujawnił, że miał ok. 300 operacji plastycznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje