Kanye West: Powrót pełen kontrowersji

W połowie kwietnia Kanye West wrócił do mediów społecznościowych i życia publicznego. Efekt to kolejne kontrowersje i dyskusje nad wypowiedziami wpływowego rapera.

Sympatia do Donalda Trumpa nie wyjdzie Westowi na dobre?

Powrót na Twittera Kanye Westa zbiegł się z informacją, że raper zamierza wydać książkę dotyczącą filozofii. Niedługo później na jego Twitterze oprócz zdjęć projektów modowych zaczęły pojawiać się emocjononalno-filozoficzne rozmyślenia, które, jak wkrótce oznajmił sam ich twórca, są fragmentami zapowiadanej publikacji.

Reklama

Treści przekazywane przez rapera przypominały wypowiedzi trenerów personalnych - Kanye zachęcał do wiary w siebie, ignorowania krytyki i walki o swoje. Prawdziwa burza zaczęła się, gdy raper ponownie zaczął wypowiadać się o polityce.

Uwielbia Trumpa, kocha Hillary

"Nie musicie zgadzać się z Trumpem, ale tłum nie sprawi, że przestanę go kochać. Obaj mamy energię smoków. Traktuję go jak brata. Kocham każdego. Nie zgadzam się ze wszystkim, co on robi. To czyni nas indywidualnościami. I mamy prawo myśleć niezależnie" - właśnie ten wpis na temat Donalda Trumpa rozgrzał opinię publiczną. West oczywiście nie skończył na jednej deklaracji, publikując m.in. zdjęcia podpisanej czapki z napisem "Make America Great Again" (motto z wyborów obecnego prezydenta USA).

Po komplementach w stronę głowy państwa (sam Trump udostępnił post i napisał, że raper jest "spoko gościem") na Westa posypały się gromy. W mniej lub bardziej subtelny sposób skrytykowali go: Questlove, Drake, John Legend, Khloe Kardashian, Kylie Jenner i Chrissy Teigen.

Celebrytów, którzy wzięli w obronę gwiazdora było zdecydowanie mniej, bo oprócz jego żony Kim Kardashian, zrobiła to m.in. Erykah Badu. Wpisów Westa początkowo bronił też Chance The Rapper, jednak po jakiś czasie stwierdził, ze nie może trzymać strony kogoś, kto sympatyzuje z Trumpem.

Co ciekawe Kanye nagle stał się ulubieńcem publicystów i polityków o bardziej prawicowych poglądach. Ci rozpisywali się o jego kolejnym wsparciu dla Donalda Trumpa (przypomnijmy, że po wyborach West zdradził, że gdyby mógł zagłosowałby na niego w wyborach, kilka tygodni później panowie spotkali się w Nowym Jorku).

West skrytykował też Baracka Obamę, twierdząc, że nie wspierał czarnej społeczności oraz przyznał, że częściowo utożsamia się z poglądami konserwatywnej publicystki Candace Owens.

Z drugiej strony raper nazwał Emmę Gonzalez, uczennicę i aktywistkę, walczącą o wprowadzenie ograniczeń w posiadaniu broni, swoją bohaterką, a przy okazji stwierdził, że bliska jego sercu jest Hillary Clinton

Kolejne zamieszanie wywołały słowa, które padły podczas wywiadu dla TMZ. West wspomniał bowiem, że niewolnictwo było tak naprawdę dobrowolne.

"Kiedy słyszysz o niewolnictwie przez 400 lat, to brzmi to jak wybór"  - stwierdził.

Poważne problemy

Wywiad dla TMZ odbił się szerokim echem jeszcze z kilku powodów. W nim West oznajmił całej redakcji serwisu, że poddał się liposukcji, gdyż nie chciał, aby dziennikarze serwisów plotkarskich zaczęli nazywać go grubym.

Po operacji lekarze przepisali Westowi silne leki przeciwbólowe (opioidy), które miały pomóc wrócić mu do formy. Raper jednak wpadł w uzależnienie, co według niego ostatecznie doprowadziło do załamania nerwowego w listopadzie 2016 roku.

O swoim załamaniu raper opowiedział także podczas prawie dwugodzinnego z Charlamagne Tha God. Tam stwierdził, że wolałby nazywać moment swojego załamania "przełomem" oraz zdradził, co jeszcze się do niego przyczyniło.

"Strach, stres, poczucie, że jestem manipulowany, że jestem pionkiem w grze. Od momentu z Taylor (Swift  - przyp. red.) nic już nie było takie same. Wielkie stacje radiowe nie grały piosenek z mojej płyty" - zdradził West.

W trakcie tej samej rozmowy dodał, że sytuacja między nim, a Jayem-Z unormowała się, jednak raper ma wciąż pretensje do swojego kolegi, że ten nie zjawił się na jego ślubie z Kim Kardashian.

Niepogodzony ze śmiercią matki

To jednak nie wszystko. Na okładce nowego albumu Westa prawdopodobnie znajdzie się twarz chirurga plastycznego Jana Adamsa, który operował matkę rapera, Dondę West, dzień przed jej śmiercią.

"To on przeprowadził ostatnią operację na mojej mamie. Chcę mu przebaczyć i przestać nienawidzić" - napisał.

Matka gwiazdora zmarła w wyniku komplikacji po zabiegach. Mimo że koroner stwierdził, że operacje plastyczne mogła mieć wpływ na stan Dondy, nie zdecydowano się postawić zarzutów chirurgowi. Kanye West do dziś jest jednak przekonany, że Adams jest odpowiedzialny za śmierć jego matki.

Wywołany do tablicy chirurg odpowiedział raperowi w zdecydowany sposób. Ponownie powołał się na wyniki śledztwa, twierdząc, że jest niewinny, stanowczo zaapelował do Westa, aby nie wykorzystywał jego wizerunku na okładce swojej płyty oraz zgodził się na spotkanie z raperem. 

Muzyki w tym coraz mniej?

W całym zamieszaniu wokół popularnego rapera, zapomniano o jego muzycznych planach, a tych West ma naprawdę sporo. 1 czerwca ukaże się jego solowy album, a tydzień później światło dzienne ujrzy efekt jest współpracy z Kid Cudim - "Kid See Ghost". Ponadto Kanye  wyprodukował też płyty Nasa, Teyany Taylor i Pusha T.

Na przełomie kwietnia i maja raper wypuścił natomiast dwa nowe utwory - "Lift Yourself" (uznany przez dziennikarzy oraz fanów za żart) oraz "Ye Vs. The People", nagrany wraz T.I.

Krótko po ujawnieniu informacji o premierach płyt, część komentatorów uznała, że coraz odważniejsze wypowiedzi gwiazdora związane są właśnie z promocją nowego materiału i nie można wykluczyć kolejnych niespodziewanych ruchów ze strony kontrowersyjnego celebryty.

Dowiedz się więcej na temat: Kanye West | Donald Trump

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje