Janis Joplin: Umierała z przedawkowania sześć razy

Janis Joplin w 1969 r. /Everett Collection /East News

Na stronach Interii możecie przeczytać obszerny fragment książki "Perła. Obsesje i namiętności Janis Joplin" Ellis Amburn.

Reklama

Janis Joplin zmarła 4 października 1970 r. w wieku zaledwie 27 lat. Królowa hipisowskiego rocka pozostawiła po sobie zaledwie trzy płyty (czwarta - "Pearl" - ukazała się już po jej śmierci), ale po dziś dzień pozostaje jedną z ikon popkultury.

Książka "Perła" Ellis Amburn (wydawnictwo In-Rock) powstała głównie na podstawie oryginalnych wywiadów z przyjaciółmi, kochankami, szkolnymi kolegami, współlokatorami i sąsiadami Janis Joplin oraz jej kolegami z pracy: członkami zespołów, menedżerami, projektantami kostiumów, autorami piosenek, członkami ekip technicznych, organizatorami festiwali rockowych, szefami przemysłu fonograficznego i kierownikami hoteli, w których zatrzymywała się podczas tras koncertowych.

Reklama

Poniżej możecie przeczytać obszerny fragment piątego rozdziału - "Seks, narkotyki i tanie podniety (1968)".

---

Pewnej nocy, krótko po wprowadzeniu się do mieszkania przy Noe Street, Janis leżała na podłodze, umierając z przedawkowania. Według doktora Rothschilda był to jeden z sześciu takich przypadków, jakie zdarzyły się jej pomiędzy lipcem 1968 roku i grudniem 1969 roku, kiedy po raz pierwszy skonsultowała się z nim w sprawie zażywania narkotyków.

- Byłam w swoim pokoju i usłyszałam taki cichy dźwięk: "Oooo..." - wspomina Linda - i pomyślałam, że być może dzieje się coś naprawdę niedobrego. Weszłam więc do jej pokoju, a ona leżała - sina - na podłodze. Nie oddychała. Ponieważ umierała, nie było czasu, żeby ją zabrać do szpitala. Była tam Sunshine, która na szczęście wiedziała, co robić. Razem zaniosłyśmy Janis do wanny i rozkręciłyśmy kran z zimną wodą, no i Janis zaczęła przychodzić do siebie. "O, rany - powiedziała - co się stało?". Zmusiłam tę kobietę do chodzenia godzinami po wzgórzach, żeby ciągle była w ruchu. Byłam na nią taka wściekła. No, bo nie robi się czegoś takiego przyjaciołom. Nienawidziłam tego całego gówna.

Sunshine przyczyniła się do rozwiązania tego problemu, częściej jednak to z jej powodu powstawały kłopoty.

- Janis i ja byłyśmy bardzo uzależnione od siebie nawzajem - mówi. - Wystarczyło tylko, że spojrzałyśmy na siebie, a już miałyśmy błysk w oku i to było to! Właściwie nie chciałyśmy tego, ale to się zdarza, jeśli jest się razem - patrzy się nawzajem na siebie i już, hej! Staje się to rodzajem nacisku, obojętnie, czy chce się pójść w odwrotnym kierunku, czy nie.

Sunshine pracowała siedem wieczorów w tygodniu w takich barach i klubach jak Coffee Gallery czy Matrix, a długi czas mieszkała nad Coffee Gallery. Janis podjeżdżała samochodem, wysiadała i rzucała kamykami w jej okno. Gdy Sunshine podchodziła do okna, Janis wrzeszczała: "Nie chcesz wyjść i się zabawić?!". Potem wpadały po Lindę Gravenites i inne "kobiety Koziorożce" i jechały do Fillmore.

- Wszystkie miałyśmy ogromne torby na nasz Southern Comfort i inne rzeczy - mówi Sunshine. - Z Janis świetnie się piło - chciała, żeby każdy dbał o siebie i dobrze się bawił, ale jeśli "odpadłaś", zajmowała się tobą. Ja "odpadłam" w Fillmore i Janis odwiozła mnie do domu. Obudziłam się i zastanawiałam, jak się tu znalazłam. Była takim wspaniałym kierowcą, że mogła prowadzić w zamroczeniu alkoholowym.

Próbując zrozumieć, czym wabi heroina, zaglądam do książki, o której Sam Andrew mówi, że pomogła mu rzucić narkotyki. Aleister Crowley w książce pt. Diary of a Drug Fiend ("Dziennik ćpuna") podaje następujący opis heroinowego odlotu: "Poczuliśmy, że ogarnia nas ogromny spokój. Nasze szczęście było tak wielkie, że nie mogliśmy go udźwignąć. Kiedy schodziliśmy po schodach, czuliśmy się jak bogowie zstępujący na ziemię, wykraczając daleko poza śmiertelność". Paradoksalnie, heroina również niszczy wszystko po drodze. Chociaż Sam i Janis napisali wspólnie kilka dobrych piosenek, heroina położyła temu kres, zabijając ich kreatywność. Jak napisał Crowley: "Na heroinie poczucie panowania nad wszystkim urasta do takich rozmiarów, że w ogóle nic nie ma znaczenia".

* * *
Wystarczył rok od "Lata miłości", by dzielnica Haight została splądrowana przez turystów i "zgwałcona" przez handlarzy narkotyków. Wszyscy, poza fanatykami takimi jak Janis, wynieśli się na wieś. Ona nadal uwielbiała chodzić po ulicach Haight i siadać na błotnikach samochodowych z butelką wina Ripple. Gdy Dave Moriaty przyjechał ją odwiedzić, w jej domu powiedziano mu, że poszła do pralni samoobsługowej. Oczywiście odnalazł ją - składała swoje ubrania i popisywała się przed grupką fanów. Ciesząc się, że go znów widzi, skoczyła na niego, całując i pytając o Langdona i Lyonsa. Zauważył, że spoglądała na fanów i cały czas mówiła na tyle głośno, żeby przykuć ich uwagę.

"Janis była naprawdę częścią tego miasta, kiedy była w domu. Widywano ją wszędzie, lubiła wyskakiwać do kina, do parku, do Enrico’s - wszędzie. Chłonęła to, a miasto, w którym ekscentrycy stanowili tradycję wywodzącą się jeszcze z czasów cesarza Nortona - chłonęło ją" - napisał Ralph Gleason. Gleason twierdził, że była "impulsywna, szczodra, miała dobre serce, była jednocześnie nieśmiała i zdecydowana. Miała styl i klasę, ale - w pewnym sensie - nie wierzyła w to. Wszystko jej sprzyjało, lecz wiedziała, że było coś, co nigdy nie było pisane jej się zdarzyć".

Upadek Haight odzwierciedlał dramat całego narodu, który w 1968 roku przeżywał zawrót głowy z powodu wojny, zamachów i zamieszek ulicznych. Kiedy senator Robert F. Kennedy przyjechał do San Francisco w ramach kampanii związanej z ubieganiem się o fotel prezydencki z ramienia Partii Demokratycznej, Janis i Linda Gravenites wybrały się, żeby go posłuchać.

- Janis tak naprawdę nie interesowała się polityką - mówi Linda. - Narkotyki, seks, tanie podniety i rock and roll na zawsze - o to jej chodziło. Ale zapisała się do Partii Pokoju i Wolności, a Robert Kennedy miał wygłaszać uliczne przemówienia, więc poszłyśmy do Castro, żeby go posłuchać.

Zostały wciągnięte przez tłum, dosłownie ścięte z nóg i uniesione przez falę gawiedzi cisnącej się w pobliżu Kennedy’ego. - To było przerażające - mówi Linda - ale ona uważała, że to było ekscytujące.

Kennedy był krytykowany.

- Patrz na ten uśmiech przyklejony do jego twarzy! - powiedziała Janis. Ludzie z Secret Service przytrzymywali go w samochodzie, a tłum próbował go stamtąd wyciągnąć. - Rozerwą na kawałki tego biednego człowieka - mówiła Janis. - Mogę przysiąc, że on cierpi.
- Jak ktoś mógł sobie wybrać takie życie? - pytała Linda. - On musi być szalony.
- To takie dziwne - powiedziała Janis.

Gdy tak rozmawiały, były przesuwane przez tłum. Linda pamięta, że jej buty "zostały gdzieś tam, kilkanaście metrów z tyłu", a ona sama wróciła do domu w pończochach. W czerwcu nadeszła wiadomość, że Robert Francis Kennedy został zastrzelony w Los Angeles przez Sirhana Sirhana. - Wszyscy o tym rozmawialiśmy - mówi Linda.

John Cooke myślał o opuszczeniu zespołu i zrobieniu czegoś pożytecznego dla kraju. - On naprawdę nie chciał już mieć nic wspólnego z zajmowaniem się sprawami technicznymi zespołu - mówi Sam. - Myślę, że zamierzał zająć się polityką, albo może po prostu nie miał ochoty już więcej wystawiać się na widok publiczny. Poszedł porozmawiać o tym z Janis i powiedział jej, że chce się w tym momencie wycofać, ale myślę, że ona namówiła go do zostania. Był z nią do końca.

Sprawdź tekst utworu "Cry Baby" w serwisie Teksciory.pl!

Mąż Lindy, Nick Gravenites, był blisko z Janis i czasami dbał o to, żeby nie szła do łóżka sama i smutna. - Rzucaliśmy monetę, żeby zobaczyć, kto ją będzie pieprzyć - mówi Nick. - Janis była zakochana we wszystkich - dodaje James Gurley. - Chciała pieprzyć wszystkich, których znała, zwłaszcza kiedy byliśmy w trasie. Kiedyś poprosiła Nicka, żeby się z nią ożenił, a on odpowiedział: "Nie mogę. Jestem mężem twojej współlokatorki".

Linda i Nick byli małżeństwem od roku 1962 do 1972, chociaż w 1964 roku Nick wrócił do Chicago. Mają jednego syna. Gdy Linda mieszkała z Janis, Nick mieszkał w San Francisco z Ronem Polte’em, menedżerem Quicksilver Messenger Service. Nick śpiewał i grał na gitarze rytmicznej w zespole Mike'a Bloomfielda, The Electric Flag.

Janis była tak zaborcza w stosunku do Lindy, że nie życzyła sobie, aby Linda szyła ubrania dla kogokolwiek innego. Linda, poznawszy bliżej Janis przez wspólne mieszkanie, stwierdziła, że nigdy nie mogłaby współpracować z Janis "w sposób konwencjonalny".

- Była taka sukowata i ludzie, którzy dla niej pracowali, naprawdę to odczuwali - mówi Linda. - Nie mogłam tego zaakceptować i trzymało mnie tam tylko to, że chciałam tam być. Kiedy zorientowała się, że nie zamierzam być jej pracownikiem, zrobiła się troskliwa, uprzejma i miła. Nasze stosunki nabrały charakteru kumplowsko‑przyjacielskiego - miała z kim iść się zabawić, jeśli chciała.

Pewnego ranka, po nocy spędzonej z Lindą w mieście, Janis przyszła na śniadanie i zapytała: "Jak, do cholery, wróciłyśmy do domu?". Linda odpowiedziała, że przyjechały samochodem.

- Ta kobieta miała radar w głowie. Mogłaby być niewidoma, a i tak nie zjechałaby z drogi ani o centymetr - mówi Linda. W tym czasie Janis prowadziła austina kabrioleta, a Stanley Mouse namalował na nim dla niej parę pasów. Kiedy postanowiła kupić porsche, zaproponowała Lindzie, że może dać jej austina.

- Ponieważ byłam bez grosza, nie było mnie stać nawet na ubezpieczenie samochodu - mówi Linda.

Gdy Janis w lecie 1968 roku otrzymała zaproszenie do występu na Newport Folk Festival, poczytała to za zaszczyt. Na początku lat sześćdziesiątych błagała ludzi, żeby pojechali z nią autostopem do Newport, ale nie znalazła chętnych. Zwracając się do Lindy z prośbą o uszycie jej kostiumu, zapytała: "Co takiego mogłabym założyć, co by ich naprawdę zwaliło z nóg?". Linda stworzyła szokującą sukienkę. Połączyła krótką spódnicę z podtrzymującym biust stanikiem bardotką, do którego Janis doszyła stokrotki z koralików, zasłaniające jej piersi. Gdy pojawiła się na okładce "Time’a", miała na sobie tę właśnie sukienkę.

Sprawdź tekst utworu "Ball And Chain" w serwisie Teksciory.pl!

W Newport, w czasie próby dźwięku, według Jamesa Gurleya zachowywała się jak "sukowata gwiazda", dając się mocno we znaki technikom.

- Po prostu trochę zaśpiewaj - błagał dźwiękowiec. - Muszę usłyszeć, jak śpiewasz, żeby to odpowiednio przygotować. Wszyscy to przechodzą. To jest rutynowe.

- Nie zamierzam zaśpiewać, dopóki nie skończycie swojej roboty. Nie pozwolę, żeby ktoś usłyszał, jak śpiewam w takich warunkach - powiedziała Janis. Marudziła, wymagała i miała niezawodowe podejście.

- Nie ufała już nikomu - mówi Gurley. - Dużo piła, brała heroinę, kokainę, cokolwiek, do czego się dorwała.

Newport zaczął się dla Janis naprawdę dopiero wtedy, gdy jej wzrok padł na młodego asystenta prasowego, który przybył na festiwal z Dannym Fieldsem z Elektra Records. Janis wzięła go do swej sypialni w The Viking, gdzie przez weekend był jej kochankiem. Kiedy Danny zaczął go szukać, zastał drzwi do pokoju Janis szeroko otwarte. W środku Janis i ten młody mężczyzna byli akurat w ferworze spółkowania. Danny odczekał stosowną chwilę i przypomniał mu:

- Musisz być za kulisami o szóstej trzydzieści.
- Tak - odpowiedział, wstając.
- Zamknę drzwi, dobra?

Według Danny’ego podczas tej wymiany zdań "Janis skromnie odwróciła głowę". Kiedy asystent wyszedł, Danny dotrzymał jej towarzystwa. Pijąc z nim drinka, Janis spytała:
- Człowieku, czy ten dzieciak naprawdę jest agentem prasowym?
- No cóż - odpowiedział Danny - nie na długo, chyba że pozwolisz mu trochę popracować.
- Och - powiedziała Janis - nie chcę, żeby miał kłopoty, ale on jest taki śliczny!

Krytyk Jon Landau zjechał jej występ na Newport, nazywając ją "przemęczoną", a zespół "fatalnie niestosownym". Natomiast na przyjęciu po koncercie Janis gawędziła z Richardem Goldsteinem, który poprosił ją o opisanie uczuć, jakie ogarnęły ją po zaprezentowaniu naprawdę wielkiego widowiska. - To było jak wspaniały seks po niepieprzeniu się przez pół roku - odrzekła.

Gdy występowała 3 sierpnia w Fillmore East, w "The New Yorker" nazwano ją "egzaltowaną", ale zauważono, że była wywoływana na cztery bisy.

23 sierpnia grali w The Singer Bowl w Nowym Jorku. Zatrzymali się w hotelu Chelsea i Janis znów powiedziała Samowi, że ma zamiar opuścić zespół. Sam zgodził się pomóc jej w sformowaniu nowej grupy. Zaproponował na gitarzystę Jerry’ego Millera z Moby Grape.

- Zadzwoniliśmy do niego do Santa Cruz w Kalifornii - mówi Sam - ale on był zbyt zajęty zmaganiem się z własnymi demonami, by w ogóle rozważyć tę propozycję. Janis doceniała to, że nie byłem przeciwny jej planom, chociaż w tym momencie nie łączyła ich ze mną.

Decyzja opuszczenia zespołu zasmucała ją, bo kochała tych muzyków bardziej niż kogokolwiek. Ale żeby rozwinąć się jako artystka, musiała mieć wsparcie poważnych, profesjonalnych instrumentalistów. Ona i Big Brother pracowali razem prawie co wieczór od 1966 roku i - w jej ocenie - muzycy byli już zmęczeni i wypaleni. Chciała występować z takim zaangażowaniem emocjonalnym jak Tina Turner czy Otis Redding, ale w tym momencie zespół był w stanie jedynie brnąć przez zmiany funkcji i praca przestała mieć dla Janis znaczenie. Kapela jeszcze tego nie dostrzegała, ale dla Janis wszystko było już jasne jak słońce.

Płyta "Cheap Thrills" ukazała się w sierpniu i znalazła się na pierwszym miejscu na listach bestsellerów. "The New York Times" uczynił z Janis sensację, pisząc: "Janis Joplin, będąca obecnie u szczytu popularności, wykonuje muzykę, która pomaga zaspokoić najgłębsze wewnętrzne potrzeby młodzieży". Statystyki "Billboardu" pokazują, że album ten znalazł się po raz pierwszy na listach przebojów 14 września 1968 roku i przez osiem tygodni znajdował się na pierwszym miejscu. Na liście Top 40 był przez dziewięć miesięcy. Przebojowy singel z tego longplaya pt. "Piece of My Heart" znalazł się na listach 28 września i dotarł do dwunastego miejsca, a na liście Top 40 pozostawał przez osiem tygodni. Ostatecznie sprzedano ponad milion egzemplarzy tego albumu.

Sprawdź tekst utworu "Piece Of My Heart" w serwisie Teksciory.pl!

- W tamtych czasach to było fantastyczne - mówi Clive Davis.

Janis regularnie rozmawiała z Davisem przez telefon, kontrolując, jak przebiega sprzedaż.

- Brała udział w rywalizacji - mówi Davis. - Chciała, żeby jej płyty znalazły się na pierwszym miejscu. Pragnęła osiągnąć sukces i wszystko, co się z nim wiąże, chociaż nie mogła okazać, że obchodziły ją pieniądze. Chciała, by podziwiano ją za jej udział w kontrkulturze i całokształt dokonań artystycznych.

W 1968 roku zgarnęła nagrody czasopisma "Jazz and Pop", wygrywając w międzynarodowym plebiscycie krytyków na najlepszy album z wokalistką i na najlepszą piosenkarkę popową, a także w plebiscycie czytelników tego czasopisma na najlepszą piosenkarkę popową.

Janis i Big Brother mieszkali w Nowym Jorku w Chelsea. Pewnego dnia Janis wezwała muzyków do swego pokoju. Było słoneczne popołudnie, a oni stali, patrząc na siebie, w pokoju na dziewiątym piętrze, którego okna wychodziły na Dwudziestą Trzecią Ulicę.

- Opuszczam Big Brother and the Holding Company - oświadczyła. - Zespół był oburzony, Peter zaczął wrzeszczeć, James zaniemówił, a ja nie zareagowałem, bo wiedziałem o tym wcześniej - wspomina Sam. Dave Getz już od dawna to przewidywał i też nie był zaskoczony.

- Waliła głową w mur ograniczeń ze strony ludzi z Big Brother - mówi. - Poza tym na scenie muzycznej pojawiły się Aretha Franklin i Tina Turner, no i miały tę całą "orkiestrę dętą". Janis stwierdziła, że może po prostu sformować inny zespół i robić, co chce. Jak się okazało, nie mogła tego zrobić.

Gdy wyszli z pokoju, Janis poprosiła Sama, żeby zaczekał. - Zdecydowałam, że ciebie też nie wezmę - powiedziała. - Po prostu mam zamiar pójść do przodu i zacząć coś zupełnie nowego. Sam powiedział jej, że rozumie i nadal pragnie jej pomóc w znalezieniu muzyków do nowej kapeli. Gdy wrócił do swojego pokoju, zadzwonił telefon. To był Dave, który chciał zwołać zebranie. - Sam, Peter, Jim i ja spotkaliśmy się i zaczęliśmy planować zupełnie nowe życie dla zespołu - mówi dziś Dave.

Sprawdź tekst utworu "Mercedes Benz" w serwisie Teksciory.pl!

Ale Janis zmieniła zdanie co do Sama - uznała, że musi zachować łączność z przeszłością. Gdy zaprosiła go do współpracy z jej nową grupą, przyjął zaproszenie. Później natknął się na Dave’a w hotelowej windzie i tam przekazał mu nowinę.
- Och, à propos, zamierzam dołączyć do zespołu Janis - powiedział.
Dave poczuł się zdradzony.
- Co?! - wykrzyknął. - Dzięki, że mi o tym powiedziałeś, Sam. Po co w ogóle siadamy i planujemy, co będziemy robić? Jeśli zamierzasz odejść - to koniec. Wtedy plany w ogóle nie mają sensu.

Dziś Dave mówi: - Gdyby w tym momencie Sam został z nami i podjął zobowiązania wobec zespołu, mogliśmy zarobić mnóstwo pieniędzy. Peter i ja próbowaliśmy się zebrać, trochę graliśmy, żeby coś razem stworzyć, ale to się nie udało. Wreszcie, na początku 1969 roku, Country Joe poprosił Petera i mnie, żebyśmy przyłączyli się do jego zespołu, który się rozpadł, i zrobiliśmy to. Hundgen twierdzi, że opuszczenie przez Janis Big Brother było "oszustwem", bo "ona nadal bawiła się i kochała z członkami Big Brother, nawet po odejściu od nich i rozpoczęciu śpiewania z wynajętym zespołem". Jim Langdon, usłyszawszy, że Janis szuka "dęciaków", miał nadzieję, że pamięta o nim i zaproponuje mu pracę.

- Dlaczego nie zadzwonisz do Jima Langdona? - zapytał ją ich wspólny znajomy z Teksasu. - On świetnie gra jazz na puzonie. Czy myślałaś kiedykolwiek o wzięciu Jima do zespołu? - Och, człowieku, nie sądzę, żeby on czuł tę scenę - odpowiedziała.

Jim jest przekonany, że nie chciała mieć przy sobie nikogo, kto nie bierze heroiny. - Wiedziała, co sądzę o narkotykach - mówi - ale w świetle tego, co dla niej zrobiłem, myślałem, że to byłby miły gest z jej strony, gdyby w ogóle złożyła mi propozycję.

Mimo sławy i pieniędzy Janis była wciąż nieszczęśliwa. Uzgodniła z Grossmanem, aby wypłacał jej co tydzień trzystudolarowe kieszonkowe, a potem narzekała, że czuje się biedniejsza niż wtedy, gdy nie miała pracy i żyła z datków. Jedyną znaczącą zmianą w jej życiu było to, że zamieniła jeden rodzaj obaw na inny. Kiedyś pragnęła mnóstwa przyjemności, ale teraz, gdy je miała w zasięgu ręki, przerażały ją. Poza sceną nie mogła uciec od tej prawdy, że była emocjonalną i duchową bankrutką. Jedyne pocieszenie znajdowała w przymusowym przepracowywaniu się. To uzależnienie na dłuższą metę okazało się równie destrukcyjne jak każdy inny zły nawyk. Nie mając jasności trzeźwego umysłu, nie była w stanie zmienić swego życia na lepsze, a smutek doprowadził do tego, że stała się obojętna na uczucia innych.

Zaczęła jeszcze bardziej nadużywać władzy w kontaktach osobistych i zawodowych. Gdy uznała, że potrzebne jej jest futro, wymyśliła sobie, że wyciągnie je od zakładów spirytusowych produkujących Southern Comfort. Zmusiła asystentkę Grossmana do zebrania i zrobienia fotokopii licznych zdjęć z gazet, przedstawiających ją pijącą Southern Comfort. Kiedy zakłady spirytusowe dostały te materiały, wyraziły swoją wdzięczność, obdarzając ją ilością pieniędzy wystarczającą na zakup futra z rysia.
- To najlepszy numer, jaki wykręciłam - przechwalała się Janis.

Nie wahała się uzależniać swoich przyjaciół od heroiny, żeby zachować nad nimi władzę. Peggy twierdzi, że Janis namówiła ją do szprycowania się, kiedy leżały nagie w pokoju motelowym w Hollywood. Inny przyjaciel Janis, który próbował trzymać się z dala od narkotyków, w końcu uległ jej nieustępliwym nagabywaniom, złapał jej strzykawkę i wbił sobie igłę w nogę.
- Hej, udało ci się przebić dżinsy - powiedziała ze zdumieniem. - To najbardziej odjazdowa rzecz, o jakiej słyszałam. Od teraz będę cię nazywać Pan Hip.

Terence Hallinan, który jest dzisiaj wyższym urzędnikiem miejskim w San Francisco, niemal umarł z przedawkowania w mieszkaniu Janis przy Noe Street. Hallinan zaczął spotykać się z Peggy pod koniec 1968 roku i kiedy związek nabrał charakteru erotycznego, Janis poczuła się zagrożona. Nieuświadomiona chęć zemsty mogła być motywem tego, że pewnego wieczora prawie go zabiła.

Linda Gravenites, jedna z niewielu nieuzależnionych w jej otoczeniu, mówi: - Byłam wkurzona na Peggy Casertę i Janis za to, że ćpają, i wyszłam z pokoju. Były z Terry Hallinanem.

Hallinan nigdy przedtem nie brał heroiny i kiedy Janis zrobiła mu zastrzyk, wywrócił oczami i osunął się na podłogę, zapadając w śpiączkę. Pewna, że on umiera, Peggy była bardzo poruszona, a Janis wydawała się całkiem spokojna. Kochała się z nią, a Hallinan leżał nieprzytomny na podłodze. Dziewczyny były tak nafaszerowane heroiną, że orgazm nie wchodził w grę, ale kochały się jeszcze przez godzinę, oblane potem. To, że w pokoju był ktoś trzeci, kto być może umierał, przydawało ich przyjemnościom posmaku nowości i niepewności.

Gdy w końcu postanowiły wstać i zrobić coś z Hallinanem, Peggy zauważyła, że jego twarz była zielona. Wszelkie wysiłki w celu ocucenia go nie odnosiły skutku, dopóki Peggy nie przeszła do seksu, co szybko przywróciło mu świadomość. Hallinan, zdenerwowany, oskarżył Janis o wstrzyknięcie mu zbyt dużej dawki, ale ona skłamała, mówiąc mu, że usnął. Wtedy się uspokoił, winiąc swoje ciało za złe zareagowanie na narkotyk.

Dowiedz się więcej na temat: Janis Joplin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje