Co wydarzyło się na Glastonbury 2017?

Tłum na tegorocznym Glastonbury /Matt Cardy /Getty Images

Pod koniec czerwca w w niewielkim mieście w hrabstwie Somerset ponownie odbył się jeden z największych, najpopularniejszych i najczęściej komentowanych festiwali na świecie - Glastonbury. Co działo się na tegorocznej edycji?

Reklama

Glastonbury w tym roku odbył się w dniach 21 - 25 czerwca. Festiwal cieszył się ogromnym zainteresowaniem, a wpłynąć mógł na to fakt, że w 2018 roku Glasto robi sobie rok przerwy. Radość organizatorów z powodu popularności imprezy szła z koniecznością zapewnienia każdemu z uczestników bezpieczeństwa. W kontekście ostatnich zamachów w Wielkiej Brytanii jedna z organizatorek imprezy, Emily Eavis przyznała, że festiwalowiczów czekają dłuższe i bardziej skrupulatne kontrole.

Tytaniczna praca twórców imprezy, ochrony i służb sprawiła, że festiwal przebiegał bezpiecznie, a wszyscy mogą skupić się na komentowaniu tego, co wydarzyło się muzycznie.

Reklama

W piątek (23 czerwca) na scenach Glasto pojawili się m.in. Lorde, Major Lazer, The xx, Halsey, Dizee Rascall i Anderson .Paak. Jednak największą uwagę wszystkich skupiły dwa koncerty - Radiohead i niespodziewanie Krisa Kristoffersona.

Występ ekipy Thoma Yorke'a zapowiadany był jako warty każdych pieniędzy. I zdecydowanej większości, która mogła zobaczyć lub usłyszeć Radiohead (dodajmy, że Glastonbury transmituje również stacja BBC6, co automatycznie zwiększa widownię imprezy), są zdania, że przedwczesne pochwały nie były przesadzone. Brytyjski skład zagrał 25 utworów podczas 2,5-godzinnego show. Oprócz numerów z "A Moon Shaped Pool" nie zabrakło oczywiście klasyków, w tym "Creep" i "Karma Police". Radiohead prosto z Wielkiej Brytanii przybywa do Polski, aby 28 czerwca zagrać koncert na Open'er Festival w Gdyni.

O ile Thom Yorke i spółka byli zapowiadani jako muzycy, którzy zawładną tłumami, tak Kris Kristofferson nie spodziewał się, że wzbudzi takie zainteresowanie. Wszystko za sprawą gości, którzy pojawili się podczas jego występu.

81-letniego muzyka na scenie wspomogli najwięksi gwiazdorzy Hollywood - Bradley Cooper oraz Johnny Depp. Aktor znany m.in. z "Kac Vegas" zagrał "A Star Is Born", natomiast odtwórca roli Jacka Sparrowa "On Sunday Morning Coming Down".

Johnny Depp, mimo kolejnego muzycznego epizodu, nie będzie zbyt dobrze wspominał Glastonbury. Wszystko za sprawą jego skandalicznej wypowiedzi na temat Donalda Trumpa. Aktor stwierdził, że być może "nadszedł czas, aby jakiś aktor zabił prezydenta Stanów Zjednoczonych". Po tych słowach w sieci i mediach wybuchła burza. Głos zabrał m.in. Biały Dom, który potępił wypowiedź Deppa. Bronić nie mogli go nawet zaciekli przeciwnicy prezydentury Trumpa.

W końcu sam Depp przeprosił za swój zły żart: "Nie wyszło to zgodnie z planem, a ja nie zamierzałem nikogo atakować. Starałem się tylko bawić i nikomu nie szkodzić" - czytamy w oświadczeniu aktora.

Politycznych akcentów w trakcie całej imprezy nie brakowało. Te jednak dotyczyły przede wszystkim brytyjskich wydarzeń. Wielu artystów oddało hołd ofiarom zamachu w Manchesterze, a także osobom, które zginęły w trakcie pożaru Greffnell Tower w Londynie.

Drugiego dnia na festiwalu pojawił się natomiast lider Partii Pracy - Jeremy Corbyn. Polityk został zaproszony przez duet Run The Jewels (na Coachelli zapowiedział ich Bernie Sanders).

Corbyn w swoim przemówieniu stwierdził, że nie powinniśmy budować kolejnych murów, tak jak chce to zrobić Donald Trump, a tworzyć kolejne mosty, skrytykował brytyjskie elity oraz wezwał młodych Brytyjczyków do działania. Organizator imprezy, Michael Eavis, stwierdził natomiast, że Corbyn zgromadził pod sceną jeden z największych tłumów na festiwalu. Krótko po zejściu ze sceny lidera laburzystów pojawili się na niej raperzy, którzy zadedykowali występ zmarłej matce Killer Mike'a (do ostatniej chwili nie było pewne, czy duet wystąpi).

Tego dnia (sobota, 24 czerwca) na imprezie pojawili się również m.in. Alt-J, Katy Perry, Foo Fighters, Craig David i The National.

Perry, która promuje album "Witness" na głównej scenie Glastonbury wystąpiła w specjalnie stworzonym kombinezonie. Wokalistka starała się mocno integrować z tłumem, co jednak w jednym przypadku skończyło się sporą wpadką. Po wykonaniu "Chained To The Rhythm" wokalistka powiedziała: "Wszystkich was widzę, nawet strażnika w neonie. Z tyłu tej ogromnej niebieskiej flagi z x" - internauci szybko zorientowali się, że chodziło jej o flagę Szkocji i postanowili to w ironiczny sposób skomentować.

Gwiazdą drugiego dnia byli Amerykanie z Foo Fighters. Ich pełen energii występ również obfitował w niespotykane sytuacje. W trakcie koncertu lider grupy, Dave Grohl, zobaczył wśród publiczności nagiego fana. "Zaczyna się dobrze. Widziałem nagiego faceta. To dla niego" - stwierdził gitarzysta, po czym zagrał z kolegami "My Hero".

Grohl postanowił również pobić rekord Adele w przeklinaniu na scenie. "Mieliśmy tu wywiad i ktoś nam powiedział 'wiecie, że nie możecie przeklinać na Glastonbury'. Odpowiedziałem 'co do k***wy to ma znaczyć' - mówił Grohl i dodał - Adele ma tu rekord największej liczby przekleństw, a ja kocham Adele, ale wiecie co...". Następnie muzyk 34 razy przeklął bijąc rekord wokalistki.

Gwiazdą ostatniego dnia (25 czerwca) był Ed Sheeran, ale to Barry Gibb i taniec ochroniarzy przy okazji "Stayin' Alive" zachwycił tłumy i podbił sieć. Na koncercie rudowłosego Brytyjczyka bawił się natomiast David Beckham i jego żona Victoria, niegdyś gwiazda Spice Girls.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje