Cliff Burton (Metallica): 30. rocznica śmierci

Gdyby nie on, Metallica brzmiałaby inaczej. 30 lat temu, 27 września 1986 r., w wypadku autobusu zginął Cliff Burton, basista metalowej legendy.

Cliff Burton (Metallica) miał 24 lata

"Ludziom brakuje świadomości, że na początku w dużej mierze był to zespół Cliffa Burtona. W dużym stopniu kierował ich poczynaniami, miał najważniejszy głos, a po 1986 roku jego rolę przejął Lars. James nie miał zbyt wiele do powiedzenia, tak naprawdę liczył się Cliff Burton" - podkreśla Ross Halfin, fotograf Metalliki.

Reklama

Sprawdź tekst utworu "For Whom The Bell Tolls" w serwisie Teksciory.pl!

"Kill 'Em All" (1983), "Ride The Lightning" (1984), "Master Of Puppets" (1986) - czyli wszystkie trzy studyjne płyty Metalliki, w których nagraniu uczestniczył Cliff Burton, do dziś są pomnikami thrash metalu. Mocne piętno na nich odcisnął właśnie basista - najbardziej utalentowany muzycznie członek w historii zespołu.

Jesienią 1986 r. Metallica szykowała się do trasy po Europie. W drodze na koncert do Kopenhagi, nad ranem 27 września 1986 roku, doszło do wypadku na drodze w pobliżu szwedzkiego miasta Ljungby. Autobus wiozący muzyków wpadł w poślizg na oblodzonej szosie i przewrócił się na bok. Przez okno wypadł Cliff Burton, który później został przygnieciony przez upadający autobus. 24-letni basista zginął na miejscu.

Pogrzeb odbył się 7 października 1986 w kaplicy Chapel Of The Valley w jego rodzinnym mieście Castro Valley w Kalifornii, a prochy rozrzucono po Maxwell Ranch nad zatoką w San Francisco. Podczas pożegnalnej ceremonii zabrzmiał utwór "Orion". Ze względu na pamięć po Burtonie, na koncertach Metallica nie grała tego numeru w całości. Po raz pierwszy w pełnej wersji fani na żywo mogli usłyszeć "Orion" w czerwcu 2006 roku na niemieckim festiwalu Rock am Ring.

"Staliśmy w dużym kole, a w środku znajdowały się prochy Cliffa. Każdy z nas podchodził do środka, brał ich garść i mówił, to co miał do powiedzenia... potem rzucaliśmy prochy na ziemię, w miejscu, które tak bardzo kochał" - relacjonowali przyjaciele Burtona.

W 2006 r. w pobliżu miejsca wypadku ustawiono tablicę pamiątkową, na której znalazł się słowa "...cannot the Kingdom of Salvation take me home" - fragment tekstu z utworu "To Live Is to Die", nagranego na płytę "... And Justice for All" (1988). Linia basu powstała na podstawie niewykorzystanych wcześniej partii autorstwa Burtona. Choć na płycie zagrał już Jason Newsted, jako współautora kompozycji wpisano właśnie Burtona.

Swój hołd Burtonowi złożyli także Dave Mustaine, były gitarzysta Metalliki w latach 1982-83 i przyjaciel Burtona z tamtego okresu, a także grupy Anthrax i Metal Church. Mustaine ze swoim zespołem Megadeth nagrał utwór "In My Darkest Hour", który powstał, gdy rudowłosy gitarzysta dowiedział się o śmierci przyjaciela. Z kolei Anthrax (współtworzący tzw. Wielką Czwórkę thrash metalu z Metalliką, Megadeth i Slayerem) zadedykował album "Among the Living" zmarłemu basiście.

"Wciąż tęsknię za Cliffem, bez wątpienia. Chciałbym znów go kiedyś spotkać" - powiedział James Hetfield w wideo promującym wydaną w połowie września książkę "Back to the Front", dokumentującą nagrania "Master of Puppets" i towarzyszącą albumowi trasę.

Tydzień przed śmiercią Cliff Burton udzielił wywiadu w Birmingham, w którym dla zabawy, teoretycznie rozważał z dziennikarzem Garrym Sharpe-Youngiem, co zrobiłaby Metallica, gdyby zamordowano jednego z członków zespołu, a ów spotkałby się potem ze Stwórcą. Co w takiej sytuacji zrobiłby Cliff? "Urządzilibyśmy popijawę na jego cześć, a potem przyjęli nowego muzyka. Szybko".

Pogrążeni w żałobie koledzy Burtona rozpoczęli poszukiwania jego zastępcy. W przesłuchaniach wzięło udział ponad 50 muzyków, w tym m.in. Joey Vera (Armored Saint), Greg Christian (Testament) i Les Claypool (Primus). Nowym basistą ostatecznie został Jason Newsted z Flotsam & Jetsam.

Dowiedz się więcej na temat: Metallica | Cliff Burton

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje