Britney Spears: Królowa popu lubi zbyt ostre klipy?

Przy okazji premiery klipu "Make Me..." wybuch mały skandal. Britney Spears wycofała poprzednią wersję teledysku, gdyż był zbyt odważny. Co w nim było i dlaczego fani Britney nie powinni być tym faktem zaskoczeni?

Teledysk w sieci pojawił się 5 sierpnia i od tego momentu obejrzano go 11 milionów razy. Gościem numeru był raper G-Eazy, a singel promuje album Spears "Glory", który ukaże się pod koniec sierpnia. Zaraz po premierze wideoklipu fani zauważyli, że nie jest to ten sam teledysk, którym Britney chwaliła się w trakcie kręcenia ujęć.

Reklama

2 czerwca wokalistka potwierdziła, że pracuje ze znanym producentem i fotografem Davidem LaChapellem nad nowym klipem. W następnych dniach chwaliła się fotografiami z planu, na których pozowała z grupą roznegliżowanych mężczyzn.

Potem jednak okazało się, że teledysk nie do końca spodobał się wytwórni i ta kazała dokonać ponownego nagrania wielu ujęć. Reżyserem nowego klipu został Randee St. Nicholas, a poprzednia wersja miała nie ujrzeć światła dziennego. Oczywiście krótkie, ale dość odważne fragmenty pierwotnego klipu "Make Me..." błyskawicznie trafiły do sieci. Wytwórnia Spears zadbała, aby równie szybko z niej zniknęły. Wiadomo jednak, że w oryginalnej wersji "Make Me" zobaczyć można było roznegliżowanych tancerzy na rurach, nagą Spears, pomalowaną farbą i uwiezioną w klatce, udawaną orgię Spears z jej tancerzami, a także G-Eazy’ego, który obrywa od wokalistki w twarz.

Sprawdź tekst piosenki "Make Me..." w serwisie Teksciory.pl!

Fani natychmiast zaczęli protestować, że po raz kolejny dostają gorszy produkt oraz rozpoczęli zbieranie podpisów pod petycją o publikacje cofniętego klipu. To bowiem nie pierwszy raz, gdy teledyski Spears wzbudzały sporo kontrowersji.

Dowiedz się więcej na temat: Britney Spears

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama