Zbigniew Wodecki na OFF Festival!

Zjawiskowe wokalistki, hardcore'owy wyziew, elektroniczny trans, psychodeliczna jazda po bandzie oraz... jedyny i niepowtarzalny Zbigniew Wodecki. Na OFF Festival (2-4 sierpnia w Katowicach) wszystko jest możliwe. Ogłoszono kolejnych wykonawców - trzymajcie się mocno!

To jasne, że Solange porównuje się do starszej siostry, niektórzy nazywają ją nawet - bez złośliwości - "indie Beyoncé", ale wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte, by zrozumieć, że młodsza z sióstr Knowles to artystka dojrzała i w pełni samodzielna. Po dwóch niezłych płytach dla Interscope, w ubiegłym roku zachwyciła krytyków i fanów minialbumem "True", nagranym we współpracy z Devem Hynesem (współautorem repertuaru m.in. Florence and the Machine i The Chemical Brothers) i wydanym w labelu Terrible Records, należącym do Chrisa Taylora z Grizzly Bear. To muzyka pop, wyraźnie nawiązująca do amerykańskich produkcji z lat 80., ale z charakterem i znakiem jakości.

Reklama

Legendarny, nadzwyczajny i niepowtarzalny Zbigniew Wodecki we własnej osobie zaprezentuje na OFF-ie swój kultowy ze wszech miar debiutancki album z 1976 roku, zatytułowany - a jakże! - "Zbigniew Wodecki". Herosowi nadwiślańskich estrad towarzyszyć będzie na scenie najlepszy zagraniczny zespół, jaki kiedykolwiek narodził się w Polsce, czyli Mitch & Mitch, który w pocie czoła przygotowuje akompaniament tak, żeby materiał zabrzmiał identycznie jak na albumie, ale za to lepiej. Specjalnie na tę okazję dziewięcioosobowy skład Mitch & Mitch poszerzy się o organistę, kwartet smyczkowy i dwuosobowy chór. Czyli już wiadomo, że wystąpią na największej scenie, bo żadna inna takiego tłumu nie pomieści...

Kto był na OFF-ie w 2009 roku, ten na pewno zapamiętał niespożytą energię, niedźwiedzią posturę i spadające gacie Damiana Abrahama, frontmana kanadyjskiej formacji Fucked Up. To był jeden z najlepszych koncertów tamtego festiwalu, hardcore'owa feta nieskrępowanej ekspresji. Tym razem może być jeszcze lepiej, bo Fucked Up przyjeżdżają do nas bogatsi o doświadczenie kilkuset kolejnych szalonych występów i piosenki z doskonałej płyty "David Comes to Life". Nie podchodźcie blisko, jeśli nie lubicie się pocić i boicie się ubrudzić.

Julia Holter nagrywa głównie w sypialni, inspiruje się starogreckimi tragediami, współpracuje z Nite Jewel, a przez recenzentów i fanów stawiana jest w jednym rzędzie z Laurie Anderson, Joanną Newsom czy Kate Bush. Trzecia płyta pochodzącej z Los Angeles artystki, zatytułowana "Gigi", która prawdopodobnie ukaże się jeszcze przed festiwalem, ma przynieść sporo niespodzianek.

Liderem Guardian Alien jest perkusista Greg Fox, znany m.in. z Zs, Liturgy i współpracy z Danem Deaconem, ale tę polirytmiczną plątaninę psychodelii, muzyki afrykańskiej i ekstremalnego metalu prawdopodobnie zaplatali z nim Obcy. Ten zespół brzmi jak Hawkwind z turbodoładowaniem - bo przecież nie napiszemy, że jak Hawkwind na speedzie... Posłuchajcie tylko wydanego przez Thrill Jockey albumu "See the World Given to a One Love Entity", zawierającego jeden, 40-minutowy odjazd w kolorowy kosmos, a od razu nabierzecie przekonania, że występ Guardian Alien może być jednym z najbardziej niezwykłych koncertów festiwalu.

"Absolutnie porywający" - twierdzi Pitchfork i nie myli się ani trochę. Duet Buke And Gase z Brooklynu to oryginalna mieszanka folkowej wrażliwości z awangardową odwagą. Przemyślane to, choć na poły improwizowane. Grają na jedynych w swoim rodzaju instrumentach - barytonowym ukulele po przeróbkach i gitarobasie oraz wprawianych w ruch stopami perkusjonaliach - i pięknie śpiewają. Przygotujcie się do tego koncertu, sięgając po ich najnowszy album "General Dome".

John Talabot - producent i DJ z Barcelony, który nie szukał rozgłosu - niechętnie udziela wywiadów, twarz na zdjęciach ukrywa pod maską z folii aluminiowej, debiutancką płytę wydał w niewielkim niemieckim labelu Permanent Vacation. Ale okazało się, że "fin" jest materiałem tak znakomitym, że o Talabota zaczęły się natychmiast zabijać najmodniejsze kluby Londynu i Nowego Jorku, a The xx zaprosili go na wspólną trasę. Na żywo ponoć dowodzi, że zamieszanie wokół jego muzyki jest jak najbardziej uzasadnione.

Shackleton to jedna z najbardziej oryginalnych i poszukujących postaci na brytyjskiej scenie basowej, współzałożyciel kultowej, nieistniejącej już wytwórni Skull Disco, autor znakomitego albumu "Music of the Quiet Hour", penetrującego ziemię niczyją pomiędzy minimal techno a dubstepem. Aż trudno uwierzyć, że muzyka taneczna może być tak mroczna... No ale skoro artysta wśród swoich największych inspiracji wymienia Can czy Throbbing Gristle, a tworzenie muzyki zaczął od grania w kapeli punkowej, to wszystko jest możliwe.

UL/KR to najmocniejszy i najbardziej zaskakujący polski debiut od czasów Niwei. Najdziwniejsza mieszanka nieprzyjemnych, elektronicznych mroków z piosenkową chwytliwością Krainy Łagodności. Ubiegłoroczny album gorzowskiego duetu został zasłużenie okrzyknięty jedną z najważniejszych polskich płyt 2012 roku, a wydany niedawno jego następca - zatytułowany "Ament" - utrzymał poziom. Z radością witamy UL/KR na OFF Festivalu: jesteśmy pewni, że poczują się tu jak u siebie w domu.

Hera to zespół założony przez klarnecistę i kompozytora Wacława Zimpla, znanego ze współpracy z czołowymi twórcami współczesnej muzyki improwizowanej m.in. z Kenem Vandermarkiem, Joe McPhee czy Mikołajem Trzaską. Choć nagrywają płyty - znakomita "Where My Complete Beloved Is" przykładem - ich żywiołem są koncerty. Jak twierdzi sam zespół, ich "głównym celem jest wejście w muzyczny trans, który przełamie bariery między sceną, a widownią i pozwoli na spontaniczną wymianę".

Prosimy, nie wyciągajcie pochopnych wniosków z nazwy zespołu. Gówno to może nie pachnący fiołkami, ale za to kipiący energią, bezczelny, wściekły punk. Zespół założony w 2009 roku ma na koncie dwie oficjalne płyty - "To nie jest kurwa Pink Floyd" i "Czarne Rodeo" (2012)".

Warszawsko-bydgoski zespół Hokei, skupiający muzyków takich grup jak Ed Wood, Stara Rzeka, Alameda Trio czy Pictrorial Candi. Hokei nawiązują do kraut- i post rocka, ale szukają własnego miejsca na pograniczu gitarowo-perkusyjnego eksperymentu. Koncert na OFF-ie zbiegnie się z oficjalną premierą ich debiutanckiego albumu "Zodiak".

Warszawski kwartet Frozen Bird zaskoczył wszystkich wydanym przed rokiem debiutem "Terry's Tale" - wypełnionym oniryczną elektroniką, podkolorowaną subtelnymi akustycznymi brzmieniami i otuloną w baśniowe testy zaśpiewane w trzech językach: angielskim, polskim i francuskim. Oryginalny zespół, po którym wszystkiego można się spodziewać - również na żywo...

Dowiedz się więcej na temat: trans | Zbigniew Wodecki | OFF Festival | Mitch & Mitch | Solange Knowles

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje