Nico: Niemiecka muza

25 lat temu nieszczęśliwy wypadek zakończył nieszczęśliwe życie niemieckiej modelki i wokalistki Nico - muzy i natchnienia reżyserów, malarzy, poetów i muzyków.

Kim była Nico? Urodzona w nazistowskich Niemczech jako Christa Päffgen już w wieku 13 lat porzuciła szkołę i została modelką. Zwracała na siebie uwagę nie tylko wyjątkową urodą, ale też wzrostem (mierzyła blisko 180 cm). Będący pod jej urokiem słynny reżyser Federico Fellini dał jej epizodyczną rolę w legendarnym obrazie "Słodkie życie (La Dolce Vita)", gdzie Nico zagrała... siebie.

Reklama

W tym czasie Nico podróżowała pomiędzy Nowym Jorkiem a Paryżem. We Francji współpracowała m.in. z Serge'em Gainsbourgiem i poznała Alaina Delona, z którym miała romans. W 1962 roku na świat przyszedł syn modelki i aktora, który jednak nigdy go nie uznał. Christian Aaron 'Ari' Päffgen ostatecznie był wychowywany przez matkę Alaina Delona, która wraz ze swym mężem adoptowała chłopca.

W połowie lat 60. zaczęła rozwijać się zapoczątkowana współpracą z Serge'em Gainsbourgiem muzyczna kariera pięknej Niemki. Poznała Briana Jonesa z The Rolling Stones, Jimmy'ego Page'a z Led Zeppelin (pomógł nagrać jej debiutancki singel "I'm Not Sayin'"), a nawet samego Boba Dylana, który skomponował jeden z utworów na debiutancki album Nico "Chelsea Girl" (1967 r.).

Tytuł nawiązywał do słynnego nowojorskiego hotelu i to właśnie w Wielkim Jabłku Nico poznała Andy'ego Warhola. Artysta zaproponował jej współpracę z grupą The Velvet Underground, z którym Nico nagrała debiutancki album ("The Velvet Underground & Nico", 1967). I choć płyta została zupełnie niezrozumiana przez krytykę, to po latach nikt nie ma wątpliwości, że to jeden z najważniejszych albumów w historii muzyki rockowej.

W sumie Nico nagrała sześć wysoko cenionych przez krytykę albumów solowych i współpracowała z takimi osobowościami muzyki rockowej i alternatywnej, jak m.in. John Cale, Brian Eno, Kevin Ayers czy Marc Almond. Ostatnia studyjna płyta Nico nosiła tytuł "Camera Obscura" i ukazała się na trzy lata przed jej śmiercią.

Również w 1985 roku premierę miał koncertowy album "Behind the Iron Curtain", który został zarejestrowany m.in. podczas koncertu Nico w Warszawie.

W tym czasie artystka borykała się z coraz silniejszym uzależnieniem od heroiny. Bolesne zmagania Nico z narkotykami opisał muzyk zespołu artystki James Youg w książce "Songs They Never Play on the Radio: Nico, The Last Bohemian". Jak napisał, uzależnienie wokalistki było "przytłaczające", jej zachowanie coraz bardziej niepokojące, a ona sama była coraz bardziej nieszczęśliwa.

Kolejną próbę wyrwania się z nałogu przerwał nieszczęśliwy wypadek Nico.

18 lipca 1988 roku przebywająca na wakacjach na Ibizie Nico wraz z synem Arim wybrała się na przejażdżkę rowerową. W trakcie jazdy 50-letnia wówczas Niemka doznała ataku serca i spadając z roweru uderzyła głową o jezdnię.

Nico odnalazł przejeżdżający drogą kierowca, który zabrał nieprzytomną kobietę do szpitala. Lokalni lekarze ponoć nie chcieli zająć się poszkodowaną. Gdy wreszcie Nico trafiła pod opiekę lekarzy, ci błędnie zdiagnozowali jej stan i uznali, że Niemka doznała niegroźnego udaru słonecznego.

Kilka godzin później Nico nie żyła. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci artystki był wewnętrzny krwotok mózgu.

Paradoksalnie to jazda na rowerze miała pomóc wyjść Nico z heroinowego nałogu, z którym zmagała się przez ponad 15 lat. Krótko przed śmiercią artystka rozpoczęła substytucyjną terapię z użyciem metadonu, zaczęła też zdrowo się odżywiać i postawiła na sportowy tryb życia.

Podczas pogrzebu Nico na cmentarzu w berlińskim Grunewald obecnych było jedynie kilku bliskich znajomych artystki. W trakcie ceremonii puszczono z taśmy utwór "Mütterlein" z albumu "Desertshore". W tak smutnych okolicznościach pożegnano muzę niezliczonej liczby artystów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje